Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2608
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Oba widziałem w 1994 roku, "Aniołów..." sobie niedawno przypomniałem - dobre kino. A tymczasem nadrobiłem wielkie zaległości - "Dotyk zła"! Może Heston jako Meksykanin nie do końca przekonuje, ale jak to jest nakręcone! Tu kilka spośród mnóstwa wysmakowanych kadrów: http://filmmakeriq.com/wp-content/uploads/2013/05/Touch-of-Evil.jpgNo i fenomenalny Welles jako Hank Quinlan, plus moralna niejednoznaczność w zakończeniu. I urocza jak zawsze Janet Leigh.
  2. @primabaleron, zasadas, krystian - piękne klasyki. A ja dziś pracuję z Forlanem na tapecie monitora i Tissotem na ręku:
  3. Ooo, obejrzę sobie niebawem, bo tego chyba nie widziałem. Materiał z "construKction of light" i "The Power to Believe" na ogół świetnie wypadał na żywo. Dzięki za ciekawy namiar
  4. Od Świąt jak tylko mogę, to wracam do tych dwóch, znanych od lat, ale wciąż odkrywanych na nowo płyt: "In the Wake..." to perfekcyjne rozwinięcie formuły genialnego debiutu, ale to "Lizard" jest uderzeniem nowatorstwa i prawdziwego muzycznego geniuszu. Co ciekawe, kupiłem ten egzemplarz w 2003 roku, jeszcze w liceum (w międzyczasie wyszły ładniejsze wznowienia, ale do tego wydania się przywiązałem i tak już zostało), lecz spośród wszystkich arcydzieł King Crimson (czyli: pierwsze trzy, trylogia z lat 73-74, "Discipline" i "THRAK") do tego chyba najdłużej dojrzewałem. I ta dojrzałość daje satysfakcję. Wielka muzyka.
  5. I wróciła Monza! A masz już wspólne zdjęcie jej, Silverstone'a i Autavii, czy poczekasz jeszcze na zamknięcie Heuerowego Wielkiego Szlema w postaci Monaco? ja chciałem napisać mniej więcej to, co napisał już loituma: Bardzo fajnie mi się nosi ten skromny, ale darzony przeze mnie sentymentem zegarek.
  6. Krystianie, akurat spytałem Gregoriana i Bartosza, bo z kilku wpisów zapamiętałem, że lubią eurpejskie kino lat 60. i 70. Co do "Boyhood" to rzeczywiście, dziecięco/młodzieżowi aktorzy ujmują swą naturalnością (np. znakomita scena rozmowy ojca z córką o antykoncepcji!). Ciekawie wygląda to, jak dorastają - główny bohater się trochę wycofuje, siostra też idzie w inną stronę niż wydaje się to na początku. Zabawne jednak, że najbardziej utkwiły mi w pamieci słowa Ethana Hawke'a o czymś zupełnie innym, mianowicie o... The Beatles i rozproszonej energii po rozpadzie zespołu. Bo ja np. też słucham mnóstwo Lennona, dość często Harrisona, ale właściwie w ogóle nie znam solowych dokonań McCartneya i Ringo.
  7. mnie też Filip, który imponuje mi swą wiedzą i klasą, zirytował tym stwierdzeniem Bez obaw, Marcinie, Twój HC da Ci mnóstwo radości, koniecznie wrzuć za te 4 tygodnie kilka zdjęć. Ja też rozważałem nie tak dawno temu zakup niebieskiej wersji, bo faktycznie, wygląda świetnie (tu w wersji kwarcowej):
  8. przypomniała mi się od razu parodia z naciąganego, ale miejscami śmiesznego "Ściąganego": Swoją drogą, Palminteriemu chyba ten kubek się kilka razy rozbijał i zawsze trochę inaczej. @Gregorian, z filmów Ilmara Raaga widziałem dość popularną "Naszą klasę" - solidne studium rówieśniczej przemocy. A "Pustynię Tatarów" zobacz, daje do myślenia ten film - kostium C.K., ale egzystencjalne problemy pozostają ponadczasowe.
  9. A czego oczekujesz? Bo termin "psychologiczne kino" jest nieprecyzyjny. Ale zobacz np. "Pianistkę", "Miłość" i "Ukryte" Hanekego, "Życie Adeli", "Wielkie piękno", "Wstyd" - współczesne znakomite filmy, od których można zacząć własne poszukiwania. "Kobayashi"... kurde, stłukłem szklankę ja widziałem klasyka złego kina - legendarny niewypał "UHF". Chciałem jako dzieciak obejrzeć w Święta 1994 roku, ale pokazywali go za późno. No cóż, to film tak zły, że aż fajny. Próbka humoru: "Ona" mi się podobała - ciekawa wizja niedalekiej przyszłości i subtelny erotyzm, np. w słodkim głosiku Scarlett J. cały film znakomicie poprowadzony, z dobrą scenografią (chłodne wnętrza ożywiane pomarańczowym kolorem). No i film, który działał na moją wyobraźnię, odkąd o nim przeczytałem - "Pustynia Tatarów". Obsada: Gassman, Perrin, Noiret, von Sydow, Trintignant, Griem, Rey, Gemma, Rabal! I nie zawiodłem się - film jest wyborny. Sugestywny krajobraz, nieubłagany czas i bolesna metafora życia jako oczekiwania na coś, co nie nadchodzi, a jeśli nadejdzie, to trzeba będzie umrzeć. @Gregorian, Bartosz 86 - widzieliście ten film?
  10. @Stierlitz, dobry wybór Teraz sobie słucham Bacha, ale ostatnio w wolnych chwilach wróciłem do tego znakomitego, słabo znanego albumu:
  11. ja sobie dziś przypomniałem "Diamond Dogs" Davida Bowie. Kilka lat temu bardzo dużo słuchałem jego muzyki i wciąż uważam go za jednego z najbardziej twórczych ludzi muzyki pop. A wspomnianej płyty wciąż fajnie się słucha, jeśli człowiek znajdzie odpowiednie podejście do glamowej estetyki. A teraz "10 000 days" - odkąd tydzień temu kupiłem sobie wreszcie "Lateralusa", wrócił mi apetyt na Toola. Lepiej rozumiem dziś tę muzykę niż w liceum.
  12. no tak, nie znalazłem na półce tego, co by pasowało:
  13. Za mądry ten wpis na dzisiejsze standardy. U mnie chwila muzycznego relaksu:
  14. Na wieczór, w trakcie i po "Kolacji na cztery ręce":
  15. Zawsze podobała mi się muzyka Morricone z filmu "Le Marginal", który w końcu postanowiłem obejrzeć. Spodziewałem się czegoś w stylu Melville'a, ale to jednak bardziej czysto rozrywkowa podróbka kina w stylu "Bullitta" i "Brudnego Harry'ego". I choć czasem ociera się o niezamierzony pastisz i bywa dość toporny, to jednak da się oglądać. Jest nawet Ford Mustang, i to pancerny. Belmondo nosi czarny chronograf Porsche Design. Potwierdza, że nie jest wielkim aktorem, ale jak się go lubi (choćby za genialnego "Dublera"), to w niczym to nie przeszkadza. Najlepsza pozostaje muzyka, świetnie pasująca do klimatu paryskich ulic lat 80. Nadrobiłem też jeden z nielicznych ważnych Allenów, których dotąd nie widziałem, mianowicie "Wspomnienia z Gwiezdnego Pyłu". W sumie udane, ale nie dobija do poziomu Allenowskich arcydzieł, których jest skądinąd zaledwie kilka. Najlepszy film, jaki ostatnio widziałem, to "Boyhood". Nie będę raczej do niego wracał, bo nie sądzę, by było tu jeszcze coś do ponownego odkrycia, ale ten jeden seans mnie autentycznie pochłonął. Niezwykły pomysł realizacji sprawdził się doskonale. Zwykłe życie, tylko i aż tyle.
  16. A włoskiego piłkarza żadnego nie znasz?
  17. Kurczę, Everton mnie bardzo niemile zaskoczył, bo lubię ten klub. Liczyłem, że wreszcie wygrają jakiś puchar po 30 latach. A pomyśleć, że gdyby nie tragedia na Heysel, to pewnie w gablocie mieliby dziś z 2 lub 3 Puchary Europy... W angielskich klubach gra za dużo obcokrajowców. Wielkość tamtych klubów budowali tacy gracze, jak Callaghan, McGovern, Bremner, Giles, Hansen - Anglicy, Szkoci, Irlandczycy gotowi gryźc trawę, by nie dopuścić do autu dla rywala. A dziś - najemnicy, w dodatku przewartościowani, a czasem do tego idioci, jak Nasri. Obejrzałem Barcę, przyznam - cieszę się. O kolejnych powtórkach w ćwierćfinałałach i znanych już składach półfinałów nie będę mówił, by nie zanudzać Kolegów. Uwielbiam piłkę i nie lubię Ligi Mistrzów właśnie dlatego, że uwielbiam piłkę
  18. "Mandarynki" niedługo planuję sobie obejrzeć. Tymczasem jednak nadrobiłem kolejną lukę - po ulubionym aktorze przyszedł czas na ulubionego reżysera. Bob Fosse i "Liza with a 'z'", telewizyjny film z koncertu Lizy Minelli. Nie jestem fanem takiej muzyki, ale każda dobra muzyka jest godna uwagi - a Liza była wówczas u szczytu formy, miło słucha się jej piosenek i dowcipnych tekstów do widowni. Nie o nią jednak tu chodziło - najważniejszy dla mnie był Fosse. I nie zawiodłem się - od początku do końca ten film aż kipi od jego stylu, całość jest jak jakiś jego musical, z którego usunięto akcję pozasceniczną (zawsze oddzieloną u niego od piosenek i numerów tanecznych). Np. takie ujęcie: Albo takie: Dużo czerni, kapelusze, seksualne aluzje, wymyślne ujęcia i montaż, mnóstwo charakterystycznych chwytów, ale bez powielania się. Super! Wstyd przyznać, ale wciąż nie obejrzałem jeszcze wszystkiego, co nakręcił. Została mi jeszcze "Słodka Charity". Czyli 17% jego filmów
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.