Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2608
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Mało ostatnio oglądam i to głównie dość nowe filmy - zamierzam niedługo to nadrobić sięgając po coś ze wspaniałych lat 40. i 70. A w minionych dniach: - "Imigrantka" - straszny niewypał... Monotonia i banał, słabe aktorstwo. Nie wiem, co dobrego mogę powiedzieć - chyba tylko początkowa sekwencja na Ellis Island dobra. - "Blue Valentine" - nie przepadam za współczesnym kinem niezależnym, bo na ogól jest puste i nudne, ale ten film coś w sobie jednak ma zmuszającego do uwagi. - "Hitchcock" - nic wielkiego, ale solidna, rozrywkowa anegdota o tym, jak Hitch kręcił "Psychozę". Hopkins mimetyczny, Helen Mirren charakterna, do tego przeurocze i śliczne Scarlett Johansson i Jessica Biel.
  2. Brzmienie rzeczywiście fajne - tak mi się skojarzyło, jakby muzycy High Tide posłuchali ProjeKcts i nagrali coś współczesnego. To niemiecka ekipa? ja od kilku dni słucham (na youtube, bo nie mam tej płyty) "Soundtracks" Can. Świetne, bardziej podoba mi się niż "Tago Mago", które cenię, ale od którego "nie dostaję kopa", jakby to powiedział mądrala z pamiętnej sceny z "Annie Hall" Woody'ego Allena a "Soundtracks" to nagrania bardziej osadzone w rockowej tradycji, ale odpowiednio - jak na Can przystało - odjechane.
  3. Nareszcie Święta i trochę wolnego - to zawsze dla mnie również czas na ulubioną muzykę. Żadnych nowości, same tradycyjne, smakowite dania, a wśród nich m.in.: "Enigmatic" oczywiście znałem wcześniej, ale nie miałem jak dotąd porządnego wydania tej płyty i znalazłem je pod choinką. Na powyższym zdjęciu można dostrzec niestety coś, co mnie drażni - w nowiutkim, empikowym egzemplarzu lekko wgięta okładka... No cóż, może się przyzwyczaję... W środku na szczęście wszystko przepiękne: A co do samej muzyki powiedziano już wszystko. Gdybym miał znaleźć dla tej płyty odpowiednie towarzystwo, to byłyby to "Red" i "In the Court of the Crimson King", "Wish You Were Here", debiut SBB, "Abbey Road"... Teraz w moich planach jest "Czerwony album" - również wyszedł już w takim pięknym wydaniu.
  4. Jakiś niepoddający się świątecznej atmosferze Scrooge mógłby spytać: "a w sumie to nie wystarczy jedna?"
  5. No to trzeba włączyć jedną z najwspanialszych sekwencji z filmu "Woodstock" Michaela Wadleigh: https://www.youtube.com/watch?v=bRzKUVjHkGk
  6. Piotrze, to fajny zegarek, ale nie Twoja liga. Ten zegarek u Ciebie jest jak Ronald De Boer w Barcelonie swego czasu
  7. "Lęk wysokości" - Dorociński i Stroiński bardzo dobrzy, samemu filmowi jednak czegoś zabrakło, choć historia porusza. "To wspaniałe życie" - no, jak na fana amerykańskiego kina lat 40. dość późno obejrzałem ten absolutnie znakomity klasyk. Co tu dużo mówić - cudowne kino! Piękna i mądra opowieść z przesłaniem, a do tego znakomita filmowa robota. Precyzja opowiadania wręcz podręcznikowa. Teraz rozumiem kultowość tego filmu.
  8. Sorry - to chyba ktoś inny rozważał zakup tego zegarka. Droższy, ale brzydki i na pewno nie fajniejszy niż Rolexy i Omegi
  9. Gratulacje! Ale masz mocne tempo zakupów. I w świetną stronę idzie Twoja kolekcja - Rolex, Omega... Bo z tego Parmigianiego zrezygnowałeś?
  10. Przed świętami zawsze słucham Yes, a w szczególności płytę, która ma dla mnie najbardziej "świąteczne" brzmienie i ze świętami od lat bardzo mi się kojarzy: I zawsze bronię tej płyty - może to i pop, ale więcej tu wigoru niż na wszystkich popowych Genesisach razem wziętych.
  11. Lincoln już trochę odpowiedział za mnie. Liga Mistrzów: nuda, gigantyzm, przewidywalność, skostnienie (oczywiście - raz do roku obowiązkowa "niespodzianka" w fazie grupowej, by zachować pozory) i - najważniejsze - przesyt. Liga Europejska: nuda i nieuzasadniony gigantyzm. Gdyby o wspólczesnej europejskiej piłce powstał film, to powinien go zrobić Marco Ferreri, a właściwie to wyprzedził czasy i już zrobił go wiele lat temu:
  12. Zabawne, skończyły się fazy grupowe LM i LE, a ja widziałem 1 mecz tylko i trochę skrótów. Grają może czasem i fajnie, tylko że rozgrywki (jedne i drugie) w takiej formie nie mają dla mnie sensu... Finał LM obejrzę albo z rytualnego obowiązku albo jeśli będzie grać Suarez
  13. "Chce się żyć" - kameralny, przejmujący, dobra robota. "Joe" - klimat nawiązuje do Peckinpaha, choć może bez tej werwy. Historia się fajnie snuje, by raz po raz "przywalić" - np. świetna scena, gdy jeden menel zabija drugiego kawałkiem żelastwa. Dobry Cage, a do tego tego ciekawa historia niezawodowego aktora Gary'ego Poultera, który grał menela i był nim w rzeczywistości. Mimo pewnych słabości scenariusza film mi się podobał.
  14. Echh, te Rolexy, Omegi, Longinesy... Przypominam, że dziś ostatni dzień głosowania: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/112791-ranking-ulubionych-firm-klubowicz%C3%B3w-ad-2014/
  15. Kurczę, a ja od kilku tygodni prawie nic nie słuchałem - nadrobię w Święta. Ale wczoraj wieczorem przypadkiem w TV natrafiłem na fajną piosenkę śpiewaną przez Patsy Kensit: Może i banalne, zaśpiewane tak sobie, ale nostalgiczny klimacik lat 80. i Patsy dodają temu wiele uroku
  16. Gratulacje! Moim zdaniem to Longinesowy nr 1 Planujesz zmieniać pasek co jakiś czas?
  17. Bez urazy, to nic krytycznego ani zaczepnego, tylko zwykła ciekawość - ale czy nie jesteś kolejnym wcieleniem Norberta Yorka UK, który wypisał się z forum dwa dni przed Twoim przyjściem? A Rolexa gratuluję!
  18. Koledzy chyba niezbyt wiele ciężkich filmów oglądają ja "Pokłosie" dwa razy widziałem - za pierwszym razem podobało mi się jako dobre kino rozrywkowe (ciężki jest raczej temat niż film), ale za drugim razem parę rzeczy zaczęło mnie już razić - Szaflarska wyłaniająca się z lasu, finał na drzwiach stodoły, "tajemniczy" ford granada Malinowskich... Co nie zmienia faktu, że robota w sumie niezła, a temat polsko-żydowski czeka na jeszcze wiele filmów, bo parę kwestii nie zostało jeszcze chyba poruszonych - na razie większość filmów o tej tematyce jakaś taka jednostronna... ja wdziałem "Anatomię morderstwa" Premingera. Świetne aktorstwo i muzyka Ellingtona, spora obyczajowa odwaga jak na lata 50., ale dziś gigantyczny metraż filmu nie ma już raczej uzasadnienia. W finale liczyłem na jakiś przewrót, zaskoczenie, coś, co spełniłoby noirowe obietnice z pierwszej części filmu. Ale się przeliczyłem. Tym niemniej - znać warto.
  19. Oba świetne, Enicar bardziej zadziorny, ale jednak Longines... Gratulacje! Piękny zegarek - wcale nie brzydal, bo szlachetna prostota jest najładniejsza. A u mnie przez prawie cały długi tydzień niezawodny Hydro Conquest. W tle obrazka natomiast kadr z "odkrytego" filmu, który stał się nawet tematem osobnego wątku...
  20. "Geografa..." też widziałem jakiś czas temu, nawet tu pisałem - dobre kino, choć szkoda kilku porzuconych wątków. A te Rosjanki... ja natomiast dość zaskakujący film obejrzałem. Natknąłem się na tzw. sprawę połaniecką (lubię pobocza historii PRL, ale tego nie znałem wcześniej) i obejrzałem "Zmowę" - zapomniany, telewizyjny film z końca lat 80. Dość siermiężny realizacyjnie, ale jeśli zaakceptuje się konwencję - późnopeerelowskiego kryminału - to ogląda się naprawdę dobrze. Ta sieremięga staje się zresztą nawet atutem, bo świetnie pasuje do portretowanego środowiska. Scenariusz bardzo dobry, atmosfera dobrze oddana. I fajna obsada - bez typowych gwiazd, za to z mnóstwem fajnych aktorów i aktorek charakterystycznych: Łapiński, Ferency, Troński, Jurewicz, Celińska, Szykulska, Sochnacki, Rychter, Walczewski no i Zbyniu Buczkowski jako wiejski proboszcz. Aha, i bracia Skrzeczowie w epizodzie. W sumie to temat jakby idealny dla Smarzowskiego sprzed kilku lat - gdyby zrobił film o tej sprawie, to pewnie przeniósłby ją trochę na inny poziom, a z "Weselem" i "Domem złym" tworzyłby ciekawą trylogię.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.