W teorii Hydroconquest jest zegarkiem dla nurków, ale jako taki słabo by się sprawdził. Jak Ci pod wodą indeksy godzinowe zgasną, to trudniej będzie odczytać upływ czasu po nastawieniu bezela - nawet zakładając, że wskazówki i luma na perle po jakimś czasie też nie zdechną. Oczywiście to tylko niuans, bo większość nurków będzie miała pod ręką latarkę, którą zawsze można sobie dopomóc. Co jak co, ale trzeba po prostu przyznać, że to jest "nurek wyjściowy", a nie czasomierz który ktoś wybrałby ze względu na jego walory użytkowe. Nawet design bezela jest upośledzony, ze względu na brak ząbkowanego rantu nad 12tą i pod 6tą godziną - przez co trudniej nim operować. Co nie zmienia faktu, że jako elegancki nurek wyjściowy robi bardzo pozytywne wrażenie - dlatego też nadal zastanawiam się nad jego kupnem. Wkrótce po prostu rzucę monetą i albo padnie na niego, albo na Tridenta Pro 600 od Ch.Warda (zapewne kupię oba, tylko nie wiem w jakiej kolejności).