Daleko mi do wyroczni w tych sprawach - na forum działa wielu przytłaczająco bardziej doświadczonych pasjonatów i to ich perypetie zegarkowe należałoby śledzić, by wyciągnąć jakieś konstruktywne wnioski Po drugie podejście o którym piszesz, czyli do kiedy możliwie obiektywnie warto za coś dopłacić w zegarku, jest totalną abstrakcją. Mogę Ci odpowiedzieć subiektywnie, co sądzę: - kunszt - tutaj dwa różne podejścia. Za całokształt cenię Japończyków (Seiko, Orient, Citizen), za ich dbałość o detale, ale przede wszystkim za tworzenie solidnych, długowiecznych czasomierzy po przystępnych cenach. Drugie podejście - kunszt w znaczeniu elitarnym - czyli wielkie znane marki zegarkowe tworzące topowe modele, cenowo nieosiągalne dla przeciętnego Kowalskiego - tam widzę kunszt, ale to jak smakowanie słodyczy liżąc szybę na wystawie w cukierni. - wykonanie - osobiście uważam, że przy 4-5 tysiącach złotych nowe automatyczne zegarki (bez dodatkowych komplikacji, typu chrono itd.) charakteryzują się optymalną jakością wykonania. Powyżej tych kwot płacisz za smaczki i renomę. Na dobrą sprawę człowiek myślący w miarę racjonalnie (czyli nie pasjonat zegarków) powinien zadowolić się automatami z tego przewodnika, czyli do ~2 tyś zł. - ciekawy mechanizm - jak się trochę człowiek rozejrzy, to szybko dojdzie do wniosku, że dopiero w okolicy 10 tyś zł (zegarki nowe) pojawiają się mechanizmy, które można nazwać ciekawymi. Poniżej tej kwoty większość oferty to sprawdzona ETA i jej klony, w różnych wersjach wykończeniowych. Cieszące oko, solidne, sprawdzone, ale czy ciekawe? - design - kwestia gustu. Jedni będą szukać tylko "ciekawych" niespotykanych wzorów (broń Boże podobnych do czegoś innego na rynku), ja natomiast lubię klasykę, gdzie trudno mówić o ciekawym designie, co najwyżej o smaczkach i iteracjach sprawdzonych wzorców. - kwestia zegarków "biżuteryjnych" - kupno zegarka z litego złota czy platyny to zawsze cenowy overkill. Płacisz kilkakrotnie razy więcej niż za model w stali więc w zasadzie sam mówisz wprost, że zależy Ci na zastosowanym kruszcu (ew. kolorze złota), a nie na walorach użytkowych. Wyjątkiem są tu zegarki topowych manufaktur gdzie cena poszczególnych egzemplarzy i tak przekracza granice zdrowego rozsądku i to, że zegarek jest akurat wykonany ze złota czy z platyny schodzi na dalszy plan.