Jakiś czas temu dałbym się pokroić za lnianą tarczę. Jest to niewątpliwie wybór konesera, zarówno wizualnie jak i z kolekcjonerskiego punktu widzenia. Jednakże mam obawy, że na dłuższą metę ten wzór mógłby mi się opatrzeć, a chciałbym tym razem kupić egzemplarz na lata (być może mityczne "na zawsze"). Myślałem np. nad ciemnoniebieskim, miałem nawet takiego na dwa tygodnie do ponoszenia - znów piękny na żywo i na zdjęciach, ale na dłuższą metę... taki trochę paradoks, u mnie "nudny" srebrny/jasny wygrywa z "ciekawszym" wzorem lub kolorem. Dla chcącego nic trudnego. Należy się zacząć interesować, żyć tym, uczyć. Gdy przychodzi co do czego, kupować u szanowanych sprzedawców, a przed zakupem pytać na forach gdzie się znają, rozmawiać z bardziej doświadczonymi kolegami. Mam wrażenie, że wielu z nas trochę wyolbrzymia problem frankenów (a w szczególności podróbek) Rolexa vintage. IMO najtrudniej dostać coś w dobrym stanie, niespolerowane, nieskorodowane itd., a nie nie wdepnąć na składaka.