Jak już kiedyś pisałem, ja swoje kupiłem, i to w czasach kiedy kolejek nie było (a nie były to czasy zamierzchłe). Teraz badałem rynek na prośbę znajomego. Choć do postu kolegi dodałbym coś jeszcze: ci, którzy ustawiają się teraz po Rolexy przed salonami, to głównie ci, którzy chcą uszczknąć coś z tego owczego pędu na wybrane modele marki i zarobić na przebiciu. Prawdziwych miłośników marki wśród nich niewielu.