Oczywiście, siedzą w takich np. Niemczech robią biedawersje na Polskę specjalnie. Eeeech. Dam ci przykład: moja żona pracowała kiedyś na wysokim stanowisku w międzynarodwym koncernie spożywczym produkującym także w Polsce; wiesz dlaczego smak niektórych produktów się różnił? Bo wg badań konsumenckich klienci życzyli sobie nieco innego smaku w Niemczech, a nieco innego w Polsce. A standard polskiej fabryki był taki, że przyjeżdżali managerowie z owej mitycznej zachodniej Europy podpatrywać produkcję tutaj.
Odnośnie płacenia podatków - zgoda. Tylko że koncerny nie płacą nie tylko w Polsce - nie płacą generalnie w Europie, za wyjątkiem Irlandii, Holandii czy Luksemburga. Więc tu też się mijasz z rzeczywistością.
Jak cię dyma pracodawca, to załóż związek zawodowy: wiem, to sama komuna i zło. Tylko sprawdź najpierw uzwiązkowienie w Niemczech czy Włoszech: zobaczysz że w tym właśnie tkwi siła wielu robotników: że mają swoją reprezentację. Najlepiej to w Polsce mieć Szwajcarię, ale na naszych, czytaj: polskich warunkach. Czyli my dymać czy kiwać możemy, nas już nie wolno.
Jak rozumiem, Rolex też cię wydymał i sprzedał ci produkt gorszej kategorii. Trzeba było w Szwajcarii kupić.