Podejdź do tego w ten sposób: można się śmiać z tych, którzy w kolejce się ustawiają, do salonów biegną z rana, wydzwaniają do AD itp. Ja np. wypisałem się z tego szaleństwa, swoje Rolki kupiłem, a kiedyś, jak będę już emerytem, kupię sobie złotego Day-Date - wtedy już mi będzie pasować (no chyba że wtedy też będzie dostępny tylko w systemie zapisów 😁). Ja jednak myślę, że większość z tych, którzy tu piszą i polują na Rolki, jednak kołacze się gdzieś po głowie myśl: wpłacę zaliczkę, swoje odczekam, kupię a potem się sprzeda jakby co (i to z zyskiem). Czy to jest głupie podejście? Może wcale nie aż tak; jest wiele osób, które stać na zaliczkę, a potem poczekać kilka lat i odebrać zegarek, który (teoretycznie) w dobie zerowych stóp procentowych, stanowi lepszą lokatę kapitału niż trzymanie pieniędzy w banku. Pomijam przy tym politykę firmy która pozwala zmienić model w trakcie czekania i zaoferować klientowi coś innego niż na co się pisał.
Można się śmiać z tych którzy polują na Suba i chcą go dostać natychmiast, a firma im na to nie pozwala. Ale tacy, których stać na kolejny zegarek i którzy sobie po prostu zaparkują środki i spokojnie poczekają? Dlaczego nie? Pamiętacie kilka miesięcy temu jak na forum pojawił się bodajże Hulk czy Deepsea droższy prawie 100% od ceny sklepowej? I poszedł w tydzień. Ktoś go odebrał i spieniężył. Ot, wolny rynek.
Niezależnie od tego ile będziemy wałkować tu nasze przemyślenia i psioczyć na firmę, naprawdę oprócz forumowiczów niewielu to obchodzi, skoro wciąż jest taki popyt.