Nie ma to jak być skromnym i kupić żaglówkę żeby zaimponować znajomym. Gratuluję kręgów w jakich się obracasz. Wolę pozostać przy jeżdżeniu z Rolexem na rowerze (btw, jak przyjadę z moim Balticusem za 640 euro na ręku to załapię się na imprezę w dworku?). Tutaj gdzie mieszkam rozmawia się o jedzeniu i sztuce, nie o zegarkach. A w Polsce, na rowerze, bez Merca S, to i tak dla wszyskich mam fejkowe zegarki - i bardzo dobrze, bo wszyskie kupiłem dla siebie, nie żeby znajomym zaimponować.