Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

beniowski

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    4147
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez beniowski

  1. W innych krajach dają. Niewiele, ale jednak.
  2. Zawsze możesz kupić samochód za, powiedzmy, 1000 zł i wtedy nawet wypasione Casio będzie droższe. I ów moment nadejdzie, nie musisz długo czekać.
  3. Eee, to jednak kiedyś to były czasy. Dawało się policjantowi w łapę i był święty spokój. A teraz panie, to rejestrują. Chore państwo. Choć, jak widać, można wciąż spotkać ‚świetnych ludzi’. Ja z siebie świętego nie robię, bo sam kilka razy w życiu mandaty zapłaciłem (choć zawsze za złe parkowanie, nigdy za prędkość). Przypomniała mi się sytuacja w której kiedyś musiałem jechać na na posterunek straży miejskiej i coś z mandatem wyjaśnić. Patrzyli na mnie jak na wariata i w końcu się pytam o co chodzi. A oni mi na to że jestem jedynym który tam przyszedł i chciał zapłacić od razu i nie wyzywał ich od takich i siakich. @Lincoln Six Echo chodzi nie tyle o to czy w tym miejscu gdzie cię przyłapano powinno być takie ograniczenie czy inne. Chodzi o to że piszesz elaboraty analizujące dane miejsce i zasadność tego ograniczenia. Jakbyś nie umiał po prostu przyznać że świadomie przekroczyłeś dozwoloną prędkość i musiał na siłę znaleźć dla tego uzasadnienie: wszyscy winni, tylko nie ja. Ja prawie zawsze słyszę takie wyjaśnienia. Nie kojarzę żeby ktoś napisał/powiedział: przekroczyłem świadomie i wiedziałem co robię, ale liczyłem że nikt mnie nie złapie. 50km/h powyżej limitu to jednak jest sporo.
  4. Miesiąc temu byłem w Chorwacji i Bośni. Bez przerwy były tam ograniczenia do 40 km/h. Myślałem że mnie szlag trafi, szczególnie że miałem wypożyczony całkiem spory samochód, w którym jazda z taką prędkością wydawała się idotyzmem. Drogi prawie puste (fakt że jednopasmowe), cisza i spokój. Postawić w takich miejscach ograniczenia? Idiotyzm. Szczególnie że lokalni popylali tam bardzo szybko. A ja, jak idiota, jeździłem przepisowo.
  5. Zawsze mnie ciekawi że każdy kto znacznie przekroczy prędkość i zostanie na tym złapany ma wyjaśnienie na pół strony że: rodziła żona, dziecko wiózł do szpitala, umierał rodzic lub (banalnie) uciekało powietrze w kołach. Ja rozumiem że tak ci się trafiło i tak było, ale czasem po prostu można napisać: zapierdzielałem 50km/h bo tak wyszło.
  6. To była jakaś plazma wielkiego formatu. Naprawdę. Kosztowało to coś ok. 80 tysięcy. Matiz kosztował chyba 25. Więc zamiast dać obniżkę o 25 tysięcy, dali Matiza. Marketingowo to było rozegrane genialnie.
  7. Ja pamiętam jak, bodajże w 1999 roku, w jakimś sklepie z elektroniką dawali Matiza jako dodatek do …. wielkiego telewizora. Takie to były czasy że telewizor kosztował kilka razy tyle co małe autko.
  8. Jedźcie do Monako, weźcie dziewczyny w mini, pokręćcie się przy kasynie i macie idealne wideo na Insta. Chyba że chcecie nakręcić film o samochodach, wtedy to co innego 😁.
  9. Ja nie mam w ogóle samochodu. Rower mi się ostał jedynie. Ja Cię rozumiem, bo sam czasem jak zobaczę faje auto to się zatrzymam i sobie popatrzę. Natomiast miejsca takie jak Dubaj czy Monako mnie odrzucają, bo ostentacyjnie pokazywanie bogactwa po prostu mnie irytuje. To kręcenie kółek na tym mini rondzie w Monako jest po prostu śmieszne. Irytuje mnie też ta fascynacja bogactwem i jaką widzę u wielu osób w takich miejscach. Ale to tylko moja opinia i nie trzeba się ze mną zgadzać.
  10. Jednak nie zrozumiałeś (odzywam się, bo Dorian odnosił sie główie do mojego posta). Pisząc o Monako wyraźnie naisałem o targowisku próżności. Jest ogromna różnica pomiędzy pojechaniem do muzeum takiej Alfy (czy innego producenta) i podziwianiem samochodów wystawionych w miejscu do tego przeznaczonym, a staniem w Monako przd kasynem i patrzeniem jak bogaci ludzie specjalnie, wolno i często wystudiowanym gestem (szczególnie atrakcyjne kobiety) wysiadają ze swoich superaut. Oni robią to aby gawiedź się śliniła, a gawiedź się ślini podziwiając bogaczy i ich artefakty - taka gra. Zapytam jeszcze raz: jak włożysz swój zegarek, to specjalnie machasz ludziom nadgarstkiem żeby wszyscy widzieli co na nim masz? I przechadzasz się główną ulicą twojego miasta wolno i bez celu, kręcąc kółka aby wszyscy podziwiali twój czasomierz? No bez przesady. A tak właśnie wygląda targowisko próżności w Monako. BTW, ja w muzeum Alfy byłem w zeszły weekend chyba piąty raz - tym razem z bratem). I chętie tam wrócę. Natomiast do Monako już nie.
  11. beniowski

    Co noszą znani ludzie?

    Teraz do dresu nosi się Rolki, a do garnituru Garminy. Sam to widzę coraz częściej. Nie podoba mi się to bardzo, ale to ludzie wybierają co chcą nosić. Więc z dwojga złego wolę już Daytonę do dresu niż Garmina do garnituru.
  12. beniowski

    Co noszą znani ludzie?

    Tak nieśmiało się zapytam: a do czego mają nosić? Przecież sam Rolex określa się mianem producenta zegarków sportowych. Czy Daytona powinna być ubierana do garnituru? Albo złoty Day-Date (to że tak go wiele osób nosi, w tym prezydenci jak Eisenhower czy Johnson nie oznacza że tak być powinno). Jeśli już miałbym wybierać, to wolę złotą Daytonę do dresu niż do garnituru.
  13. Potwierdzam, Land-Dweller to świetny model i powinien być bardzo dużą konkurencją dla takiego RO.
  14. A przepraszam, mnie się ta Daytona, która w sobotę przymierzałem, spdobała.
  15. Dziesiątki lat temu Cellini miały już przeszklone dekle.
  16. Naprawdę nie sprawdziłem. Ja mam niewielki nadgarstek, więc to mógł być 36.
  17. Brat mnie odwiedził i musiałem się ‘męczyć’ łażąc z nim po sklepach. Land-Dweller leży fantastycznie, przykleja się do nadgarstka. W sumie ciekawy zegarek. Po raz pierwszy od lat byle w IWC i nawet mi się podobało. Przekonałem się do Zeitwerka; tym razem naprawdę mi podszedł.
  18. Ty jednak jesteś nienormalny 😂.
  19. beniowski

    Jak wyglądamy?!

    To jest na trzy osoby? Macie rozmach…..
  20. Chyba wrócili na Monte Napoleone, więc zakładam że tamten zamknęli. Ale pewien nie jestem. Sprawdzę.
  21. G-shock nie krzyczy ‘kosztuję kupę kasy’. Mój znajomy robi biznesy z gośćmi z Zatoki: oni tak wszystkich oceniają po wyglądzie, że fact musiał sobie kupić drogi zegarek (wybieraliśmy razem i wziął Day-Date’a, ale w platynie, żeby aż tak nie krzyczał w Europie), wypożycza Bentleya jak jest na miejscu itp. Oni tam mają naprawdę za dużo kasy i swoje lokalne standardy.
  22. Ja F1 widziałem dzisiaj. W sumie może być, ale skoro producentem jest Jerry Bruckheimer to wiedziałem że będzie dużo patosu. Follemente świetne, ja się bawiłem bardzo dobrze.
  23. Po pierwsze, tylko Code były na sprzedaż i jakiś jeden dziwny model RO - a akurat te mnie nie interesowały. A po drugie, ja skromnym nauczycielem jestem i nie stać mnie na modele tej firmy.
  24. Byłem kiedyś na czymś takim. Jakimś cudem zdobyłem zaproszenie. To był moment kiedy u mnie zamknęli salon AP na prestiżowej ulicy i tymczasowo mieli (piękny, nie można zaprzeczyć) salon na wysokim piętrze pewnego budynku. Tak dobrze go ukryli, że trzeba było się umawiać na wizytę i było się prowadzonym przez ochroniarza do owego miejsca spotkań. Przez bodajże godzinę miła pani tłumaczyła mi jakie to cuda przede mną leżały na stole i jak to Code 11.59 jest przełomowym modelem w historii zegarmistrzostwa. Było fajnie, nie przeczę, wypiłem sporo szampana, miło pogadałem, ale po pewnym czasie miałem już dość tej marketingowej papki.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.