Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

beniowski

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    4026
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez beniowski

  1. Odnośnie Burj Khalifa to mogliby im zainstalować system odbioru ścieków, żeby szambiarek codziennie nie używać - taki to poziom wysokiej technologii. https://www.o2.pl/biznes/wstydliwy-sekret-bogaczy-z-dubaju-tego-o-nich-nie-wiecie-6670811478354432a
  2. RM to fenomenalnie wykonane zegarki i mają kosmiczną technologię, jak pisze Łukasz. Oni chyba wszystko u siebie robią, łącznie ze śrubkami, co wcale oczywiste nie jest nawet w kontekście najdroższych marek. One mają tylko jedną wadę dla mnie: są brzydkie 😀. I drogie, dodam, ale to już insza inszość.
  3. Jak patrzę na to kto nosi RM (a widzę głównie obrzydliwie zamożnych facetów w sukienkach z Bliskiego Wschodu albo krzykliwych raperów), bo nie piszę o ambasadorach jak Margot Robbie, którzy za noszenie biora pieniądze, to się zastanawiam czy oni mają styl i świadomość własnego dorobku czy też pokazują na co ich stać.
  4. Teraz załapałem. Ja się zawsze śmieję że w VARze siedzi ‚młody’ Listkiewicz ( w znaczeniu: syn słynnego Michała), bo co jest jakaś dyskusja jak jestem w Polsce o VARrze podczas meczu, to mam wrażenie że komentator mówi że VAR sprawdzi (młody) Listkiewcz 😂.
  5. Ale ja je także przymierzałem, i to kilka modeli. Fakt, jedynie w sklepie i to przez moment, ale jednak.
  6. Nie rozumiem: Marciniak drukował zarówno pod Włochów jak i Holendrów?
  7. Oczywiście. Z tym że powiem jak pewien polski polityk: mam podejrzenie graniczące z pewnością że nie jestem odosobniony w tym osądzie 😂.
  8. Czekam na mecz dzisiaj. Oby Barca dała radę, choć Inter to dobry zespół. Miasto od rana pełne kibiców.
  9. Czyli jeśli chcę Day-Date'a, to znajdą mi w takim 'specjalistycznym' sklepie podrobionego Day-Date'a, ale wykonanego ze złota? Nie chce się wierzyć.
  10. Masz rację, percepcja się zmienia w zależności od miejsca. W Mediolanie też sporo podróbek, choć skłonny jestem twierdzić, że o wiele więcej torebek niż zegarków.
  11. Zależy w jakich kręgach się obracasz. Moi znajomi ze Stambułu mają kolekcje wspaniałych zegarków większe niż niektórzy tu koledzy na forum. W Stambule masz chyba 5 oficjalnych AD Rolexa. Oczywiście nie zmienia to faktu że Turcja to kraj podróbek i mało kto z tym walczy. Tylko pytanie brzmi: dlaczego ktoś te podróbki kupuje? I na pewno nie są to tylko lokalsi, a rzesze turystów. Gdyby w Polsce podróbki były tak łatwo dostępne jakw Turcji, to też znalazłoby się na nie mnóstwo chętnych.
  12. Popularnym gustom sprzyjać nie może, a to z tej prostej przyczyny że jest koszmarnie drogi. Cokolwiek by o nich nie mówić i jakkolwiek by się nie zachwycać tym jak (i z czego są zrobione) to sa po prostu bardzo, bardzo brzydkie zegarki.
  13. Bo są ciekawe i nietuzinkowe i to kawał zegarmistrzowskiej roboty. Niestety, wizualnie są okropne. A poza tym, mój profesor od literatury mawiał że kicz w najczystszej postaci jest piękny😆.
  14. Nie chciałem kupić - chciałem jedynie przymierzyć. A nawet jakbym miał tyle kasy ile sobie winszują za swoje modele, to i tak bym nie kupił, bo mi się bardzo nie podobają.
  15. To ja się jeszcze raz u mnie wybiorę do salonu RM, który jest najbardziej fascynujacym zegarkowym sklepem w jakim kiedykolwiek byłem, bo podczas mojej ostatniej wizyty .... nie mieli żadnego zegarka. Nic, nawet na wystawie. Pustka. Kiedyś w Paryżu miałem szansę obejrzeć sporo ich modeli, ale gdzieś mi zdjęcia zaginęły.
  16. Odpowiem cytatem z amerykańskich filmów, który zawsze rozbawiał mnie do łez: ‚It’s a free country’.
  17. Chciałem tylko podać przykład że historycznie msza była świetną okazją do pokazania się w drogim ładnym ubraniu i okazaniem statusu. Jedną z niewielu okazji kiedyś, gdzie plebs mieszał się z arystokracją w tym samym miejscu. Ot, tyle.
  18. Dyskutować trzeba i się powinno, choć to nie ten dział i zaraz ktoś powie żeby wracać do tematu. Cenne jest to że jeszcze są miejsca w sieci gdzie można się różnić ale jednocześnie spokojnie rozmawiać. Posiadanie drogich rzeczy i pokazywanie swojego statusu istniało od wieków. Teraz zmieniło się to, że ktoś kiedyś mógł coś pokazać znajomym lub iść na mszę do kościoła (kiedyś czytałem fascynujący artykuł o niezwykle drogich …. książeczkach do nabożeństwa z jakimi damy chodziły na mszę żeby wszyscy widzieli ich status), a teraz może coś pokazać w sieci i widzą to setki lub setki tysięcy. Mało kto jeszcze 30 lat temu wiedział jakim autem np. Maradona jeździł, bo musiałby go zobaczyć w takim Neapolu np albo kamera tv musiałaby go złapać jak się przemieszcza. Tak więc nic się nie zmieniło, jedynie możliwości epatowania inne.
  19. Ja generalnie cyniczny i złośliwy jestem, pewnie to widać w wielu postach. Widzisz, nie mam sieci społecznościowych, bo wolę czytać książki. A zdjęcie drogiego zegarka (i tanich także) pokazuję na forum dla freaków, które jest jakąś niszą niszy w sieci. Nie chodzę po ulicy, pokazując co mam na nadgarstku (vide: monakijskie szpanerstwo). A nawet jakby ktoś spojrzał, to i tak by nie widział co to, jeśli nie jest napisane ‚Rolex’ albo na złotej bransolecie. Jedyny problem w tym, że Roleksa też mam, ale na rowerze czy w metrze to się nie liczy. Samochodu też nie mam, służbowego też już nie.
  20. Ja w butiku PP byłem tylko raz, w Paryżu. Faktycznie, trochę inne doświadczenie.
  21. W sumie to się z tobą zgodzę, z tym że gdyby zaczęli produkować więcej Nautilusów czy Acauanautów, to czy nie ryzykowaliby utraty statusu najbardziej prestiżowego producenta zegarków? Coś jak stało się z AP, który stał się marką praktycznie jednego modelu, czyli RO? Ja wiem że się powtórzę, ale nie rozumiem jak można mieć coś w katalogu i pokazywać że się produkuje. a jak się klient zapyta o dostępność to udają że nie wiedza o co się pyta. Wolę podejście ALS odnośnie Odyseusza, bo wiem na czym stoję.
  22. Czasy się zmieniły i teraz podróżować jest łatwo i nie jest to już jakimś większym wydarzeniem. Polaków można już spotkać wszędzie w świecie i to jest super i należy się z tego cieszyć. Co do Lazurowego Wybrzeża - po prostu ode mnie jest to w sumie niedaleko, a że to piękne miejsce, to często tam bywałem. Jakbym mieszkał bliżej, powiedzmy Amalfi, to też bym tam często bywał. A bywać w takim miejscu można zarówno wydając majątek na hotel i restauracje lub naprawę tanio, i to wcale nietrudno zrobić. Myślę że urlop nad polskim morzem może okazać się droższy. Co do Monako to, wybacz, zdania nie zmienię - to zepsute miejsce, będące szczytem pozerstwa i szpanu. Ja tam nie czułem takiej lekkości i radości życia jaką można spotkać we Włoszech, a wystudiowane pozy i robienie praktycznie wszystkiego na pokaz.
  23. Amerykę odkryłeś, naprawdę😀. Natomiast luksusowych torebek nie robi się w Chinach. Taki Hermes robi je we Francji. Podobnie włoskie marki, wciąż produkują we Włoszech. Ale Lange robi chyba 6 tysięcy wszystkiego, wiec przy Patku to maluszek. Ja wcale nie neguję polityki Patka, ale wg mnie w tej strategii nie ma ryzyka, a chęć większego zarobku. Tylko tyle i aż tyle. Uważam że jeśli widzę na stronie www firmy lub w katalogu jakiś model, to on powinien być dostępny. A jeśli jest na niego bardzo dużo chętnych, to wolałbym żeby mi firma jasno powiedziała: musi pan wydać tyle a tyle (lub kupić to i to) żeby go dostać. Wtedy to są pewne zasady i wiem czy w to wchodzę czy nie. Ale ja z takim myśleniem pewnie bym kariery w marketingu takiego Patka nie zrobił 😀.
  24. Wybacz, ale to porównanie z d….y. Widziałeś kiedyś ludzi chodzących w zegarkach po ulicy i ‚przypadkowo’ je eksponujących powolnym ruchem, tak aby wszyscy widzieli? A tak właśnie wygląda jeżdżenie autem po Monako. Bywałem tam często i to jest szczyt blichtru, pozerstwa i bezguścia. Widziałem kobietę jadącą Lamborghini z kawiarni do sklepu (odległość jakieś 300 metrów) i kręcącą cztery kółka na rondzie, aby wszyscy ją widzieli. Przecież tam nic nie ma - to słynne miejsce gdzie ludzie się zbierają i przyjeżdżają auta, to hotel i kasyno - czy naprawdę ludzie jeżdżą o 10 rano do kasyna tabunami? Robią to, aby zaszpanować. Zapytasz czemu tam często bywałem? Ano w drodze na Lazurowe Wybrzeże i mieszkał tam znajomy, z którym się widywaliśmy. Pojechać, zobaczyć - ok. Ale zachwycać się tym targowiskiem próżności? To coś jak jechać na tydzień do Dubaju i cieszyć się urlopem w mieście gdzie czas spędza się chodząc po galeriach handlowych. Co innego kręcić filmik żeby pokazać dźwięk V12 czy jakieś właściwości jezdne (a tym bardziej robić to profesjonalnie), a czym innym ślinienie się w Monako na auta i laski w super mini wysiadające z aut ruchem tak wystudiowanym że aż mdli.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.