Czasy się zmieniały, zmieniały się i konwencje, nie mówiąc już o naszej różnej wrażliwości - na którą wpływ miało m.in. to, w jakim czasie dorastaliśmy. Nie zapominajmy też, że przed latami 1990-tymi, na szerszą skalę (kino, telewizja) w Polsce filmów o Bondzie, de facto, nie było. Z tych to np. powodów pierwszymi Bondami, które ja w sposób naturalny odbierałem były te z Timothy Daltonem. Kiedy do roli wszedł Craig miałem 36 lat. Connery, Lazenby i Moore to były dla mnie "retrospekcje". Ale Craiga uważam za aktora, który znakomicie się odnalazł w "nowej wersji" agenta 007.