K....a, jak to dobrze po latach schizoidalnych momentami pseudoeksperymentów usłyszeć Stinga w piosence, która spokojnie mogłaby być na 2-3 albumie The Police. Sentymentalizm starzenia się ma swoje zalety.
Tak, jak napisałem: dla mnie - rewelacja. Kojarzy mi się z niedoścignionym "Black Tourmaline" Oliviera Durbano - mieszanka kadzidła, popiołu, drewna, skóry, piżma, irysa... Tu jest, moim zdaniem, niezła recka: https://perfumomania.wordpress.com/2015/12/09/prochnik-gryf-grot-i-grom-czyli-polacy-nie-gesi-i-wlasne-perfumy-wytwarzaja/
Zegarek jest piękny, a marka mówi sama za siebie. Całe szczęście (dla mnie), że nie mam tyle kasy, żeby choćby teoretycznie rozważać VC. Z drugiej strony, czasem jestem ciekaw, czy gdybym mógł wydać AŻ tyle na jeden zegarek, to zrobiłbym to, czy raczej kupiłbym kilka (również świetnych). I to jest marzenie - mieć taki dylemat.
Łotr 1 - świetny. W skrócie: wreszcie film dla DOROSŁYCH fanów SW. IMO, możliwości realizacyjne współczesnego kina wykorzystane perfekcyjnie + niezła gra Felicity Jones i pozostałych młodszych/mniej znanych aktorów + gwiazdy (Mads i Forest) + dobry scenariusz + delikatnie, z umiarem i bez przegięcia dozowane poczucie humoru + w zasadzie brak "plastusiowych" postaci + (chyba tak to trzeba określić) poważne potraktowanie tematyki = film, który (w odróżnieniu od "Przebudzenia Mocy") chciało mi się zobaczyć ponownie od razu po wyjściu z kina.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.