Po prostu Edmundo tęskni do...: https://www.google.pl/search?q=miss+uruguay&client=opera&hs=UyH&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwi06v6YnKHQAhWBiiwKHYqsAfUQsAQIHA&biw=1366&bih=664
A ja sobie wczoraj przypomniałem, dość przypadkowo, "Incepcję". I z tej okazji, Leo (który dzisiaj świętuje 42 urodziny i jest, podobnie, jak ja, Skorpionem) wraz z mamusią na zaręczynach z dziewczyną, z którą jednak... się nie ożenił, hehehehe.
Ja się nie zgadzam, że u Eastwooda ilość nie przechodzi w jakość. W jego filmografii jako reżysera odnajduję całkiem sporo filmów, które uważam za ponadprzeciętne lub nawet wyjątkowe, czy wręcz wybitne. Tu link do ciekawego opracowania analizującego m.in. powracające w reżyserskiej twórczości Clinta tematy, motywy i styl jego pracy: http://sensesofcinema.com/2003/great-directors/eastwood/
Nawet wśród językoznawców mających praktyczny wpływ na kształtowanie kanonu poprawności opinie na ten temat są podzielone. Mnie może diabli nie biorą, ale za to budzi mój lekki uśmiech, kiedy ktoś poprawia innych robiąc błędy w interpunkcji i pisząc "sorki".
Jeśli jestem pewien, piszę. Jeżeli nie wiem albo nie jestem pewien, czekam, aż napisze ktoś, kto ma większą wiedzę i/lub lepsze oko. Przy okazji, znany amerykański aktor, Sam Rockwell i jego słynny Tisell.
Powrót Mela Gibsona w wielkim stylu. Ale dla mnie KAŻDY film Gibsona (jako reżysera) to film wspaniały. Dla mnie to drugi najwspanialszy aktor-reżyser w historii. Obok Clinta Eastwooda.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.