Największym mankamentem polskich piłkarzy jest słaba technika indywidualna. I tak jest od wieków. Nawet Robert czy Milik mają kłopoty z wykonywaniem zagrań będących dla rezerwowego w reprezentacji Holandii (na przykład) czymś banalnie prostym. Piłka odskakuje na metr-dwa przy przyjęciu, celność podań jest bliska szansie na główną wygraną w Lotto. Niektórzy przy okazji nie myślą - bawiący się jako ostatni obrońca na 16-ce lub wybijający "na pałę" piłkę w sytuacji, kiedy można było spokojnie przyjąć, rozejrzeć się i rozegrać Pizdan to obraza dla reprezentacji kraju. Thiago Cionek z kolei grał tak, jakby nadal nie rozumiał, dlaczego tam się znalazł i przede wszystkim próbował to rozgryźć. Jędrzejczyk grał całkiem ciekawie, ale... kiedy przeszedł na prawą stronę - a więc mamy Piszczka (w średnio słabej formie) i dobrego Jędrzejczyka na prawej obronie, ale nikogo choćby średniego na lewej. Rybus jest tragiczną stratą dla tej drużyny, ponieważ umie grać lewą nogą, jest szybki i potrafi wypełniać zadania zarówno w obronie, jak i w ataku. Reasumując, dobrze, że grali z Holandią - przynajmniej pompka trochę spadnie, I hope.