Ja też (w końcu) obejrzałem dzisiaj film "Miasto 44". Chociaż żyję już na tym świecie od wielu, bardzo wielu filmów, nie widziałem jeszcze nigdy tak epickiej opowieści o sponsoringu. Nasuwa się niemal automatycznie refleksja - szczodrość sponsorów musiała chyba być umiarkowana, skoro trzeba było wymienić ich tak wielu, aby zebrać fundusze na film. A wrażenia po seansie? Cóż, z niecierpliwością czekam na wysokobudżetową, acz artystycznie ambitną opowieść reżysera Komasy o Smoku Wawelskim. Jestem pewien, że będzie ona odarta ze stereotypów i pokaże legendarnego bohatera w obiektywnym, współcześnie zasymilowanym wymiarze - na przykład jako jaszczurkę zwinkę. Przy wzajemnie przeplatających się fragmentach utworów Rubika, Modern Talking i Behemoth.