Więcej Ci powiem. Pytam kolegę po kursie (z AT) z zatrzymywania agresywnych i niebezpiecznych, co robimy, jak w szkole pojawia się aktywny strzelec i wali po kolei do dzieciaków.
- No czekamy na AT, nie możesz wejść do środka, nie mamy takich uprawnień.
- No ale dzieci giną!
- No nie ma mowy, nie wchodzimy, od tego są specjalne jednostki.
Tak, ręce opadają, ale znając życie pewne tak by mogło to wyglądać, nim się SPKP zbierze to minimum z 1h, bo 70 km mają do nas z ,,wojewódzkiej".
Reasumując, na policję w Polsce można liczyć, pod warunkiem, że aktywny odstrzeli się natychmiast albo poczeka z godzinkę na oliwkowych.