No cóż, niewiele można dodać. Może z pierwszego co mi do głowy przychodzi to najnowsza procedura administracyjnego zakazu zbliżania się do ofiary przemocy domowej. Jeden kretyn wymyślił około 20 druków, drugi to klepnął, trzeci wydzwania do komend z pretensjami dlaczego zakaz nakaz nie zrobiony. 20 druków i protokołów jakie trzeba wypełnić, wręczyć, podpisać, w każdym druku po 10 razy powtarza sie imię i nazwisko a to sprawcy a to ofiary, roboty na minimum 5 godzin, a na drugi dzień ofiara przemocy pyta jak to można wycofać bo już sie pogodzili i już nie grozi jej siekierą.
Ale najlepsze na koniec. Interwencyjni z tazerami wolni jak elektrony, plaża, dupeczki, jeżdżą po mieście, kebaby, kawki, szukają roboty, a na świra co dobija się do drzwi z siekierą wysyła kogo?... dzielnicowych bez tazerów, bez kamizelek kuloodpornych, bez tarcz, bez pezetów, bo oni zrobią zakaz/nakaz, a ich można na 5h zaflepic, interwencyjni niech zostaną wolni w razie czego bo jak wiemy dzień się jeszcze nie skończył.