Minęło kilka dni z Sumo na nadgarstku i czuję niedosyt. Niedosyt, więc nie zdejmuję go z nadgarstka tylko ma ze mną następny tydzień na ręku. Można ten zegarek polubić, można pokochać a można i znienawidzić. U mnie jak już to zajmuje dwie pierwsze pozycje trafiając na listę zegarków, których się nie sprzedaje. Można mieć jakieś żale do wąskiej bransolety, za duże uszy zegarka, maskownice jakieś takie za niskie do koperty. Dla mnie osobiście z każdym dniem nabierało to uroku. Po prostu Sumo musi takie być i basta, albo podoba mi się takie jakie jest albo nie. Od Soboty do dziś, czyli Środy zegarek zrobił 10 sek do tyłu. Myślę że to dobry wynik. Nie robiłem mu pomiarów w dzień na ręku czy też w nocy gdy leżał obok. Podsumowywując, nadgarstek 17,5mm Sumo układa się bardzo dobrze, z bransolety usunąłem dwa ogniwa, po jednym na stronę. Luma. Najmocniejszy punkt programu. Wieczorem przed snem w aucie naświetlam zegarek i przez całą noc widzę godzinę. (Dla niewtajemniczonych, zawodowy kierowca stąd sen w aucie ) Oto i delikwent