-
Liczba zawartości
819 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Sursum
-
właściciel tegoż zbioru http://ussrtime.com/ trochę składaków w tym zbiorze też ma, ale jeśli idzie o zbiór w sieci, to nikt nie prezentuje więcej. No i ma egzemplarze nie do dostania dzisiaj, bo trzon kolekcji przejął po niemieckim bodajże kolekcjonerze, który zbierał ruskie wtedy, gdy były za grosze
-
Nie chodzi punktualnie, bo chodzić nie może Tematy rzeczywiście były poruszane, ale koledzy zapomnieliście o kilku rzeczach: - w Arbuzach ostatecznie było ustalone (co wsparł Kris, który, bądź co bądź, sprzedał ich paletę), że nie miały smarów fabrycznych, - regularnie można nakręcać zegarki, jeśli ma się ich trochę, przy większych kolekcjach na samo nakręcanie schodziłyby dziesiątki godzin czasu,
-
Są dwie szkoły. Albo nic z nim nie robisz, ale wtedy też nie nakręcasz, albo serwisujesz i wtedy musisz co jakiś czas nakręcić. Tylko czy to wtedy będzie NOS? Ja NOS-ów nie nakręcam, leżą w pudełkach. Jak mają sucho, nic im nie będzie
-
chodzi mi o mocowanie balansu. Przekładany? Mechanizm na pewno był rozkręcany, pytanie, w jakim celu.Co do samego werku to oczywiście zgoda, ten jest prawidłowy,chodzi mi tylko o same pasy. Czy muszą się schodzić, czy też nie? szlif moskiewski właściwie nie był w tym werku stosowany, tylko na początku produkcji, stąd pytanie. Znalazłem kilka zdjęć w internecie, gdzie pasy na balansie nie zgadzają się z pasami na płytach, ale to w sumie żaden dowód. Jak jest u Ciebie?
-
Jeśli cena przekroczy 300 zł, wysyłka gratis Już teraz odjechana, biorąc pod uwagę stan i popularność http://allegro.pl/bialy-poljot-budzik-ussr-oryginalny-lata-70-te-i6458038662.html
-
Wobec takiej reprymendy mogę tylko głowę skłonić nisko i przyznać się do błędu, nie ma sensu bić piany Jeśli uraziłem, przepraszam, po prostu NOS to dla mnie NOS. Wstawianie na "nie przepłacajcie" ofert w stylu http://allegro.pl/piekny-baltyk-made-in-poland-lata-60te-ideal-i6445344152.html wydaje mi się jednakże zbyt oczywiste z harcerskim pozdrowieniem
-
NOS to NOS. NOSa się nie nosi, nie otwiera dekla cyrklem, czy innymi nożyczkami, NOS nie ma prawa mieć rysek na bezelu. Dziewictwo traci się tylko raz. Nie neguję, że rzeczywiście może był na nadgarstku tylko kilka razy, a otwieranie było tylko dla czyszczenia i smarowania, ale to nie NOS. Ale w jednym masz rację,rzeczywiście Twoje zdjęcia nie są picowane, są po prostu do bani. Nie emocjonuj się przesadnie, po prostu podejdź rzeczowo do swoich egzemplarzy. Spojrzałem na kilka Twoich aukcji na allegro. Starta z absolutnie przeżartą kopertą opisujesz jako "stan dobry" Rakietę multikalendarz z praktycznie całkowicie wyblakłą tarczą jako "stan bardzo dobry". Trochę więcej obiektywizmu, rozumiem, że rozstanie się z częścią kolekcji może być dla Ciebie czymś emocjonalnym, ale nie jest to warte. Uczciwym byłoby opisanie całej sytuacji, a nie twierdzenie, że sprzedajesz NOSa, który NOS-em nie jest. Rozumiem, gdybyś był przygodną osobą, która sprzedaje jeden zegarek po dziadku, ale jesteś kolekcjonerem i powinieneś mieć większą świadomość. Szczerze mówiąc czuję się lekko zażenowany, roztrząsając ten temat na forum. A tymczasem.... http://allegro.pl/unikatowy-plaski-zegarek-marki-lucz-pilkarze-i6443573656.html#thumb/2 http://allegro.pl/pobieda-i6434094024.html#thumb/1
-
Zważcie proszę, że facet, który sprzedawał tą rakietę, nie jest profesjonalnym handlarzem i nie sprzedaje zegarków. Usłyszał pewnie historię i przekazał ją dalej. A brzmi o tyle wiarygodnie, że rzeczywiście multikalendarze przełomu miały datownik od 1980r. Cena jest oczywiście odjechana, bo wprawdzie NOS z papierami, ale najbardziej popularny. Myślę więc, że to raczej licytujący napalili się na egzemplarz i nie podejrzewam, żeby był holowany. Sam, przyznaję bez bicia, przepłaciłem kiedyś za multikalendarz NOS złocony z zieloną tarczą w wersji eksport, bo mi go brakowało do kompletu:) Jeśli coś mnie irytuje, to raczej picowanie zegarków i sugerowanie, że nie były używane, mimo że widać, że ślady noszenia są ukrywane polerką i doborem zdjęć przykłady http://allegro.pl/piekny-pozlacana-rakieta-made-in-cccp-data-na-6-i6453552967.html http://allegro.pl/ideal-zegarek-wostok-komandirski-pudelk-metka-nowy-i6444366938.html#thumb/8 http://allegro.pl/elegancka-czaran-rakieta-nos-nie-uzywana-i6444044184.html#thumb/2 http://allegro.pl/duzy-zegarek-slava-rzymianin-piekny-nowy-nos-i6438809918.html#thumb/7 http://allegro.pl/wostok-boctok-amfibia-stan-nos-cccp-zsrr-i6455721596.html#thumb/4 http://allegro.pl/wojskowy-zegarek-slawa-marynarka-wojenna-zsrr-nos-i6446882269.html#thumb/1 a mógłbym tylko na podstawie obecnych ofert allegro podać listę kilkukrotnie dłuższą
-
no właśnie, ładna sesja, fotki jak z żurnala, błyszcząca, prawie oryginalna tarcza i wycena od razu szybuje, a ludzie się zabijają http://allegro.pl/zlocony-sygnal-budzik-lata-50te-bialy-kruk-i6426134415.html
-
Wszystkie marki radzieckich zegarków naręcznych
Sursum odpowiedział Gregorian → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Ale żeście mitami z tym Omaxem polecieli Przecież to napośledniejszy szwajcarski wytwórca z najgorszych lat ichniego zegarmistrzostwa . Wstawiali tam werki, które wymiarami odpowiadały poljotom 26xx, stąd też i taki składaczek się trafił. Marka nie miała nic wspólnego z ZSRR, zresztą zobaczcie sobie, jak to wszystko jest złożone. Czekam na Rolexa z mechanizmem Sławy -
Znam kilku magików, którzy notorycznie, w trakcie zimy, psikali WD-40 do wnętrza zamku od samochodu (żeby kluczyk łatwo otwierał zamek). Jakież ich zdziwienie, gdy po jednym sezonie zamek przestawał reagować na kluczyk. Znam też rowerowych maniaków, którzy stosowali WD-40 jako "lekki smar rowerowy", rozwalając sobie korby, przerzutki i łańcuych. Rzecz w tym, że WD-40 jest przede wszystkim odrdzewiaczem i środkiem wypierającym wodę. Dla zegarka jest więc zbyt agresywny (i w ogóle dla każdego mechanizmu), bo ma za zadanie przede wszystkim zapieczone części odrdzewić. Co więcej, jako smar jest także "zbyt lekki", bo łatwo odparowuje (co jest atutem przy odrdzewianiu i wypieraniu wody). W efekcie potraktowanie mechanizmu zegarka WD-40 w krótkim okresie czasu może pomóc (jak w zamku samochodowym), bo mechanizm zostaje odrdzewiony, a zastygłe smary zostają wymyte, jednakże w ostatecznym rozrachunku zegarek zarżnąć (jak w kluczyku samochodowym, który po prostu zostaje częściowo rozpuszczony). Bergeon, Moebius, czy Novostar (czy Brunox w rowerach) nie bez przypadek sobie tak liczą.
-
Liczba kolekcjonerów "wytrawnych" zależy od ciągłego napływu nowego narybku. Ile kamiennych Rakiet kupisz? Gdzie są dzisiaj kolekcjonerzy, którzy mieli największe zbiory w czasach, kiedy ja zaczynałem? Spora część wyprzedała zbiory, za kilku zrobiły to rodziny po ich śmierci. Zastanawiam się, ilu "wytrawnych" zacznie rzucać swoje zbiory na rynek widząc, że np Saturn idzie po 400 złotych na allegro. Moja żona podsumowała kiedyś trafnie, że najwyższe ceny osiągają te egzemplarze, które były często psującymi się prototypami, co jest trochę bez sensu. Trudno jej nie przyznać racji
-
Tylko że to właśnie tacy nabywcy robią masę, podbijają ceny. Zresztą każdy kolekcjoner taki etap przeszedł. Ja sam pięć lat temu nie odróżniałem Rakiety od Wostoka. Z drugiej strony jeśli tacy nabywcy się skończą, a mogą się skończyć w każdej chwili, cały rynek runie. I nagle zostaniemy z kolekcjami, których wartość pozwoli na zabranie rodziny do restauracji (a w myślach za nasze Szturmańskie budowaliśmy wnukom domy ). @Bahuone, nie wierzę w rynek jednostajnie pędzący "na północ". Owszem, może ceny pójdą jeszcze w górę, może nawet bardzo, ale kiedyś nastąpi przegięcie, pytanie tylko kiedy i na jakich poziomach cenowych.
-
Mnie to coraz bardziej zastanawia. Do Polski idzie od lat masowy import radzieckich zegarków - Czechy, Ukraina, Białoruś, ale także Niemcy, Bałkany. Nie wspominam nawet o włoskich wykopkach, z tych palet duża część przyszła do nas. I się rozpłynęła. Arbuzy, które można było mieć dwa lata temu w ilościach hurtowych, dziś praktycznie zniknęły z rynku, nawet na rynku wtórnym pojawiają się rzadko. To samo tyczy się Kalifornii, Pierestrojek, a przecież do Polski przyszło tego tysiące sztuk. Ruchu w drugą stronę praktycznie nie ma, eksport z Polski jest zerowy. To nie może trwać wiecznie, rynek w końcu się nasyci. Nie wierzę w ruch wyłącznie w górę, kiedyś trend musi się odwrócić. Każde szaleństwo kolekcjonerskie ma swoje granice niezależnie od tego, czy mówimy o cebulkach tulipanów, kartach do gry, czy też radzieckich zegarkach. Ceny idą w górę, bo wysychają tradycyjne źródła zaopatrzenia w postaci wietrzonych magazynów i zapomnianych szuflad. Ale kiedy będzie koniec? To jest trochę bez sensu, że pobieda z Samary idzie w cenie, w której można mieć niezłego szwajcarskiego, a często nawet jakiś antyk z XIXw, zwłaszcza damski i w gorszym stanie. Uzupełniając: dla kolegów, którzy handlują, to może nie ma większego znaczenia, bo niezależnie od poziomu cen zarabiają na marży. Ale dla tych, którzy mają większe zbiory i dużo kupują dla siebie, a i owszem. Czy dalej kupować, bo ceny jeszcze poszybują, czy właśnie zrzucić się z części kolekcji, zwłaszcza tej w gorszym stanie bądź też bardziej pospolitej, bo za rok dwa i tak odkupi się to za połowę ceny?
-
owszem, ale aż cztery osoby licytowały powyżej stu złotych. A jeśli myślę o produkcie "najgorszy radziecki zegarek" to na pierwszym miejscu przychodzi mi na myśl właśnie pobieda z Samary
-
http://allegro.pl/zegarek-pobieda-pobeda-jak-nowa-bcm-i6111955368.html może po prostu o czymś nie wiemy? Ale w czasach kiedy nawet buksiaki Ruhli chodzą za ceny wyższe niż podkładki pod gwoździe, nic mnie nie zdziwi
-
Mam chyba dwa Montale, o ile dobrze pamiętam. Jeden na Wostoku, drugi na Rakiecie. Z logo Meister Anker. O ile dobrze pamiętam, to widziałem też bez tego logo. Na ebay jakiś czas temu miał tego więcej jakiś gość z Rumunii
-
Z tymi Saturnami to zależy od modelu tarczy i od egzemplarza. Z tego co patrzyłem na moje, to po prostu jakość pokrycia tarczy była bardzo niska, stąd też jedne pierścienie są cieniutkie, inne grube. Sam najwięcej mam właśnie tych z grubymi. I tak należy się cieszyć, bo ten Saturn zmywał się przy każdej próbie czyszczenia, zostawały same indeksy (takie egzemplarze też niestety mam i nie jest to ładny widok, zostają tylko białe odbarwienia).
