jak łapie mnie nerwica natręctw odnośnie punktualności co do sekundy to staram się zakładać zegarek kwarcowy i problem z odchyłkami, stop sekundami, odkładaniem na noc w odpowiedniej pozycji, rotomatami i innym szitem znika jak ręką odjął. moja teoria jest taka, że to chyba zegarki mechaniczne są bez duszy (dzieło szatana) bo tyle utrapienia forumowiczom przynoszą, a te kwarce to dar od Boga - odchyłka 1s na miesiąc, nie trzeba wysyłać do Szwajcarii na serwis za grube tysiące jak niektóre marki Haute Horologie typu AP z mechanizmami slim. Polecam jak komuś od mechaników zbiera się potrzeba na meliskę. Pewnie dlatego z Seiko mam tylko dwie piąteczki i na tym poprzestanę. Weź pod uwagę, że od czasu gdy Monstery jak piszesz były za 500 to wszystkie zegarki podrożały. Mistrzem jest tu chyba ROLEX - który nawet biorąc pod uwagę zmiany wartości pieniądza podrożał mimo tego dziesięciokrotnie na przestrzeni x lat. A propos presage na 4r za 3k, to zobacz sobie co za te 3k oferuje szwajcarska konkurencja to może trochę Seiko zrozumiesz.