Lubię pióra, tylko okazji do pisania we współczesnym świecie coraz mniej...aczkolwiek kolejne piórko dzisiaj odbiorę w paczkomacie, nic specjalnego, coś żeby robiło za woła roboczego. Waterman Hemishpere. Lubię raczej grubsze kreski niż igiełki do drobnego pisma. W piórniku mam zalane co najmniej kilka piór gotowych do akcji - Lamy Safari, TWSBI Eco, z dwa Parkery Vectory do dojechania (lubię je chyba głównie dlatego, że są drobne). Mam tendencję do gubienia pisadeł, zapalniczek itp. dlatego przyrządy piśmiennicze 500+ raczej sobie odpuszczę, zresztą takie plasticzane Lamy Safari, pomijając kwestię dyskusyjnego plasticzanego designu to chyba jedne z najlepszych piór jakie można kupić. Dwa egzemplarze przewinęły się przez me dłonie obie ze stalówką w rozmiarze M , i jak raz można trafić lepszą, raz gorszą stalówkę tak raczej powinna być przynajmniej przyzwoita. System wymiany stalówek w tym piórze jest genialny, kupiłem sobie stalówkę stub 1,5 mm i skończyło się na tym, że tak jak mojej żonie z początku Lamy wydawało się paskudne i nie mogła się do niego przekonać, tak efekt jaki daje taka stalówka tak jej się spodobał, że zabrała mi to pióro i teraz mam już tylko jedno. Co do atramentów to nie potrzebuję niczego specjalnego, zadowala mnie blue-black od Parkera czy Watermana.