Kieszonkowy Tissot wykonany dla Warszawy. Pozornie nic specjalnego, ale tylko pozornie, bo polski napis na szwajcarskim zegarku cieszy. Logowany nazwą warszawskiego zegarmistrza W. Grabau. Jest to tzw. Polonik - zegarmistrz otrzymywał zegarek w częściach, składał go i sprzedawał. Duże czarne arabskie cyfry 1-12 oraz mniejsze czerwone 13-24 ładnie się ze sobą komponują. Wskazówki anodowane na niebiesko. Dekielek osłaniający mechanizm oznaczony na dole producentem oraz na górze zakładem zegarmistrzowskim. Spotyka się także wygrawerowane na środku inicjały właściciela (przeważnie pierwszego) zegarka. Wewnętrzna część zewnętrznego dekla przedstawia oznaczenia producenta i jakiś numer. Być może to numer koperty lub jakiś inny nr identyfikacyjny. Jeżeli numer nawiązuje do mechanizmu, na którym nie żadnego numeru, to powstał on w latach '20. Tak czy inaczej, prawdopodobne datowanie zegarka to lata '20 lub '30. Na tym dekielku znaleźć też można "notki" z datą o naprawach, serwisach itp. Nie ustaliłem do końca kalibru mechanizmu. Podejrzewam, że jest to pewna modyfikacja werku Tisstot 19''' Zawartość wnętrza wewnętrznego dekla to tylko numer, który pojawił się na zewnętrznym deklu. W moim przypadku koronka jest nieco wyślizgana, co świadczy o tym, że zegarek swoje przepracował przez tyle lat. Obecnie jest odrzewiony, wyczyszczony, nasmarowany, cieszy. Z załączonych reklam wynika, że w 1903 r. zegarmistrz W. Grabau miał zakład na Nowym Świecie 57, a w 1914 r. już na Nowym Świecie 70. Jest też inna reklama, której daty nie wskazano, gdzie ów zakład mieści się przy Nowym Świecie 69. Dzisiaj ciężko jest dokładnie stwierdzić który to był w tamtych latach numer Nowego Światu.