nie wiem skąd u was takie zdziwienie elektroniką w applowej "przejściówce" do słuchawek, panowie pozwolę se na mały wykład z technologii, lubie tak, bo jak się rozumie jak coś działa, to wiele rzeczy się rozjaśnia no więc nie ma żadnej technicznej możliwości wyprodukowania pasywnej przejściówki z lightning dla słuchawek, ponieważ jako jack rozumiemy podłączenia analogowe, w którym to różne wartości napięcia "transportują" dźwięk. Lightning natomiast to cyfrowy interfejs, a dokładniej sieć pakietowa, ogólna logiczna zasada działania nie różni się od sieciówki i kabla ethernet, a z tego muzyki nie będzie za hu hu. Wszelakie słuchawki, czy przejściówki, niezależnie czy to lightning czy usb, zwykłe, czy type-c, to zawsze będzie zewnętrzne urządzenie które się rejestruje/dogaduje z kontrolerem i jest zewnętrzną kartą dźwiękową, nawet nazywanie tego dac-em jest nadużyciem, bo pod tą nazwą najczęściej rozumiemy wysokiej jakości konwerter analogowo cyfrowy nie posiadający wzmacniacza. Właściwą nazwą jest zewnętrzna karta dźwiękowa. A co do opłat licencyjnych to apple tutaj bryluje, w każdym tego typu interfejsie urządzenie musi się zarejestrować, a więc przedstawić i zostać zaakceptowane przez szefa (kontroler), apple wymyśliło sobie że do autentykacji wymagany jest sprzętowy układ/klucz, więc nikt nie może stworzyć żadnego akcesorium, dopóki nie kupi chipa od appla. Oczywiście po jakimś czasie skrakowano go, ale chyba nie sądzicie ze philips ryzykował by sprzedaż cracków. Nie wiem jak sprawa wygląda aktualnie, czy dalej próbują mieć pełną władzę nad tym co mogą ludzie robić z ich telefonami, nie jestem klientem i w sumie obojętne mi to, więc nie śledzę na bieżąco