Mam i Zino i Aramisa.Oba oldskulowe, ale chyba czynnik olskulowości większy w A. Zino wbrew temu co mówiono i pisano, że ciężki, killer, stara szafa z kożuchami, nie jest taki przygniatający.. Ciekawy, nieco ziołowy zapach. Kupowałem w ciemno z dużą dozą nieśmiałości, ale mile się rozczarowałem. Natomiast Aramis na dzień dobry daje mocno w twarz i tu na początku myślałem, że temu panu już dziękujemy.Trzeba jednak troszkę poczekać i staje się naprawdę ciekawym męskim zapachem, takim męskim przez duże M bijącym na głowę współczesne mainstreamowe zapachy dla młodych chłopców z dyskotek. No i ma bardzo dużą trwałość, zdecydowanie dłużej niż Zino. Przynajmniej u mnie.