Mi Scalpture w ogóle nie podchodzi. Kiedyś we wczesnej młodości, jakoś tak w połowie studiów, może 95 może 96 wszedłem w posiadanie takiegoż żagielka- nie pamiętam skąd go miałem. Psiukałem, męczyłem się, ale psiukałem gdyż w tamtych czasach każdy światowy zapach musiał być super . Doszło kilka próbek: 1.Bulgari Pour Homme Extreme- rozczarowanie, jakimiś takimi chwastami pachnie, które gdzieś u mnie na polach rosną 2.Dior Dune- jak to diune. Chyba kiedyś za małolata robił większe łał 3.Guerline Homme- no nie spodziewałem się niczego innego,jestem uczulony na pachnidła tej marki, słodko,słodko, aż do zemdlenia i wyrz..... 4.Hermes Rocabar- mieszane uczucia, może gdybym nie miał nic innego... i na deser ciekawe odkrycie 5.Korloff No Ordinary Man- ciekawie ,inaczej,chyba się skuszę