Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Ratyński

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    9947
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Zawartość dodana przez Piotr Ratyński

  1. Piotr Ratyński

    GERLACH

    Batory to tez zegarek mechaniczny.
  2. Piotr Ratyński

    GERLACH

    No panowie, wracamy do tematu...
  3. Piotr Ratyński

    GERLACH

    Jaki temat Gerlacha? Chodzi Tobie najpewniej o China Watches, ale od czasu jak jego członkowie odwiedzają nasze forum jako normalni użytkownicy, a nie jako harcowniki prowokujący kłótnie, to nic tu się nie podgrzewa (albo prawie nic). Sporo ich mamy tu z powrotem, nawet tych co odchodzili z hukiem obrażeni. A po taktycznej zmianie nazwy to i już nawet ględzić nie ma o czym, nudy takie.
  4. Piotr Ratyński

    GERLACH

    Nie rozumiem tego postu, przecież temat tego wątku to "Gerlach" , czyż nie?
  5. To ja w takim razie podyskutuje sam ze sobą. Lecznicze właściwości soku z brzozy są znane od bardzo dawna, np. aspiryna jest pochodną jego składnika,ale taki natłok rewelacyjnych właściwości jakiegoś cukrzanego alkoholu wydobywanego z tego soku moja logika umieszcza natychmiast między chochsztaplerstwem a znachorstwem, tymbardziej że doświadczenia na zwierzętach wykazały raczej szkodliwość tego specyfiku i dopiero potem jakieś badania podobno wykazały,że te doświadczenia nie przenoszą się na ludzi. Ja uważam tak, nie ma żadnych powodów żebym zamienił cukier na ksylitol, pomimo że jest on pewnie lepszy, bo cukier mi jak na razie nie szkodzi, ale to nie znaczy, że nie będę go czasem używał.
  6. To byś musiał nad nią stać i pilnować, pewności nigdy nie ma.
  7. Ach ci marketoidzi, brakuje mi tylko, leczenia syfilisa oraz zapobiegania powodziom i trzesieniom ziemi. :-D
  8. No ja specjalnie jeżdżę po wieprzowine tam gdzie warunki hodowli urągają wręcz wszelkim normą higieny i myślę że zupełnie mi to nie szkodzi, a raczej wręcz odwrotnie i w tym sensie piszę, że kiepskie warunki nie mają złego wpływu na zdrowie odbiorców finalnych.
  9. No ale to z jakiej hodowli pochodzi zwierze dotyczy wszystkich gatunków zwierząt nie tylko świń i biorę w tej dyskusji udział tylko dlatego, że nie zgadzam się z teza że wieprzowina tak jak twierdzisz jest tu jakimś niechlubnym wyjątkiem i dlatego nie warto jej jeść. Zwierzęta dają sobie radę ze wszystkim naturalnym co ich dotyczy na co dzień, oczywiście pod warunkiem że nie jest to jakieś zagrożenie typu epidemia, katastrofa ekologiczna itp., a to co obecnie serwuje zwierzęciu człowiek, sterylne warunki oraz antybiotyki + inna chemia, to tylko pozbawia je naturalnej odporności, a tej ilości antybiotyków i sterydów którymi zwierzęta są faszerowane żadna wątroba czy nerki rady nie dadzą.
  10. Mnie tam świnie hodowane w nieidealnych warunkach smakowały lepiej niż obecne hodowane w warunkach odpowiadającym normą łunijnym, chociaz świnie są teraz tak sterylne że hej, bo napakowane antybiotykami. To wysokie ryzyko spożywania wieprzowiny jest moim zdaniem tylko mitem, wszystko zależy od tego z jakiej hodowli zwierzę pochodzi, tak jak mówiłem, a muszę się powtarzać tutaj wielokrotnie, zwierzę żyjące w trudnych warunkach ma organizm do nich przystosowany, który znakomicie daje sobie radę z chorobami czy pasożytami, na trucizny ma nerki i wątrobę, dlatego dawniej zwierzęta były zdrowsze, mniej szkodliwe i smaczne, obecnie hodowane w sterylnych warunkach maja tak niska odporność, że faszerują je antybiotykami ze strachu przed infekcją na zapas, nieważne czy chore czy zdrowe. A "mięso wysokiego ryzyka" jest teraz każde, nie tylko wieprzowe, szczególnie te wysoko przetworzone.(patrz. podwątek o miedzy innymi krowiej padlinie).
  11. Nasłuchałem się przez swoje życie takich "mądrości" bez liku, typu margaryna lepsza od masła, sztuczny miód lepszy od naturalnego, otręby lepsze od mąki, chleb orkiszowy lepszy od chleba pszennego czy żytniego itd. itp. Dla mnie są to tylko marketingowe zabiegi, które mówią jedynie półprawdy. A ksylitol ma inne właściwości niż cukier, czyli jest inny, ale czy zaraz lepszy, bo nie powoduje próchnicy i podobno można go wpieprzać bez ograniczeń ilościowych... taa... bez ograniczeń, wystarczy rzucić okiem na cenę.
  12. To w czym problem? Nie mogę wykluczyć tego, że któryś z moich przodków miał pasożyta, ale nie mogę też wykluczyć tego, że żaden nie miał. Niestety jak do tej pory nie uzyskaliśmy żadnego twardego dowodu na to, że mięso wieprzowe jest jakoś tak szczególnie szkodliwe i w związku z tym nie nadaje się do jedzenia. Jak już tu niejednokrotnie wspominałem, żadno jedzenie nie jest szkodliwe samo z siebie, szkodzą dopiero "dodatki". Na przykład Babcia moja, kobieta ze wsi (przedwojennej) całe życie jadła "niezdrowo", tłusto, słodko itd., a zmarła w wieku 92 lat łamiąc sobie paskudnie nogę podczas sprzątania. Jedyna różnica jeżeli chodzi o to niezdrowe jedzenie była taka, że to było jedzenie z tamtych czasów, obecnie dożycie tak sędziwego wieku, bez uważania na to co się je, jest pewnie niemożliwe. Tu mi się nasuwa takie hasło: "Jesz zdrowo, zdrowo umrzesz!"
  13. Czyli co, przez te 62 lata objadania się swininą miałem po prostu szczęście? Nie mówiąc już o moich przodkach... ;-)
  14. Ja też robię lepszy smalec od żony, co nie znaczy że jej wyrób jest niedobry, no i w sumie to ona go robi częściej ode mnie, bo ma na to więcej czasu. Eee... Zdrowie to muszę mieć dopiero wtedy gdy, tak jak lubię, nałożę jeszcze na smalec plastry surowej cebuli, bo wtedy z pod kołdry idą takie wiatry "halne", że żona wygania mnie do spania na balkon. Moim zdaniem organizm zwierzęcia nie dość, że jest wstanie, to na dodatek jeszcze musi to wszystko przetworzyć, bo inaczej zwierzę by długo nie pożyło, Od tego ma układ immunologiczny i nerki oraz wątrobę. Ono przeżyło jedząc takie paskudztwo, to logicznie znaczy, że i ja przeżyje jedząc jego mięso, które do tego jest obrobione termicznie, czy w inny sposób.
  15. Właśnie skończyłem jeść podwieczorek złożony z bardzo niezdrowego bo świeżego chleba na maślance, posmarowanego grubo bardzo niezdrowym smalcem własnej roboty. Musiałem bardzo się wysilić, żeby nie przesadzić.
  16. Ad 1 Nie mam akurat jakoś dużego zaufania, do żadnej z wymienionych instytucji,chociaż w porównaniu do Sanepidu to są pewnie "aniołki".Ad 2 Gdybyś widział co jadły świnie w pułku gdzie służyłem to byś zwymiotował, były to sfermentowane resztki z lokali gastronomicznych, karaluchy, myszy i szczury były tam oczywiście też, a mięso miało jakość dużo lepszą niż obecnie ze świń karmionych paszą. Nie mówiąc już o smaku. Organizm zdrowego zwierzęcia wszystkożernego jest wstanie przetworzyć wszystko, łącznie z padliną.
  17. Ad 1 Nie miałem na myśli poszczególnego konsumenta bo to by była bzdura, chodziło mi o instytucje działające rzeczywiście w interesie konsumenta,bo w czyim interesie działają instytucje kontrolne widać na wielu przykładach, np afera ze solą drogową. Ad 2 Szczury mają zdrowe i podobno smaczne mięso, świnie jedzą dużo gorsze rzeczy i przerabiają je na znakomite schaby czy polędwice. Ad 3 Mądry to człowiek był, choć żył dawno temu.B-)
  18. Znowu te mity ekologisttów, żaden cukier jedzony w odpowiednich ilościach nie jest szkodliwy, natomiast gdy przesadzamy to wszyko jest szkodliwe. Ksylolit natomiast jest lepszy od cukru... dla diabetyków.
  19. Przez konsumentów? mity ekologistów... Każdy pokarm jest zdrowy pod warunkiem, że nie zawiera szkodliwych substancji i jest spożywany w odpowiednich ilościach..
  20. Ależ można, bo zdecydowana większość o tym świadczy, a pojedyncze jaskólki wiosny nie czynią. Zrobiłem cudzysłów, więc myślałem, że będzie jasne, że chodzi o tę ekologiczną (cokolwiek by to nie znaczyło*), a nie tę faktycznie zdrową, bo o nią to teraz zdecydowania trudno, a o takiej 100% nieszkodliwej to nie ma chyba nawet co marzyć. * - ekologizm będący w zasadzie ideologią oraz większość tzw ekologów nie mają nic wspólnego z nauką nazywaną ekologią.
  21. Takie oczywiste oczywistości (ale nie dla wszystkich): Wszelkie "szybkie jadło" jest dla ludzi, byle spożywanie takowego nie zastępowało normalnego jedzenia.Wszelka "zdrowa żywność" ma bardziej za zadanie wyciągnąć od nas kasę, niż dbać o nasze zdrowie.Jakość i smak jedzenia zależy całkowicie od przyrządzającego, od tego jakich użyje produktów i przypraw, oraz jak starannie to jedzenie przygotuje, a nie od miejsca czy firmy, dlatego jednego dnia można w jakiejś nawet podłej knajpie dobrze zjeść, a za jakiś czas już nie, to samo jest w lepszych lokalach, tyle że mniej często.Obecnie obserwuję całkowity upadek jakości jedzenia i produktów na rzecz zachowania norm (łunijnych), jeszcze niedawno jadąc do kolegów "na zachód" woziłem im polskie jedzenie, teraz już nikt tego nie chce, bo po co wozić drzewo do lasu.Jedzenie, a w zasadzie jego jakość, jest przyczyną większości chorób, szczególnie tych tzw. cywilizacyjnych, dlatego czas poświęcony na jego własnoręczne przygotowanie i celebrowanie spożywania przy rodzinnym stole nigdy nie jest stracony.
  22. Gazowana nie musi być konserwowana, bo dwutlenek węgla tworzy z wodą kwas i on konserwuje.
  23. Własne przekonanie ważna rzecz, ale czy to jest równoznaczne z posiadaniem racji? Moim zdaniem zamiast kasku bardziej przydałaby się tutaj spostrzegawczość, ale że zdrowie tak czy owak najważniejsze to cieszą się, że kask miałeś na głowie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.