Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Ratyński

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    9947
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Zawartość dodana przez Piotr Ratyński

  1. No, komboje są najlepsi, chociaż pojedynki są już niemodne. Widziałem też jakiś filmik z komandosem izraelskim, który również wykazał się niezwykłą szybkością, moment wyciągnięcia broni trudno było zauważyć bez zwolnienia filmu.
  2. Wszystko zależy od tego co rozumiemy pod pojęciem odpowiedni poziom, ale nie widziałem Twojej roboty, więc nie mogę oceniać. Ja politurowałem w zasadzie tylko meble z mahoniu (najczęściej fornir), ewentualnie intarsjowane innym drewnem, a mahoń jak wiadomo to bardzo wdzięczny obiekt pod poliurię, tak że dość wąska specjalizacja i nigdy mnie to nie wciągnęło, najczęściej chodziło o oszczędności, bo kolega był bardzo drogi. Myślę, ze bez jakiegoś zamiłowania, wykonywanie samemu tej żmudnej i kapryśnej w efektach pracy, jest zbyt uciążliwe i stresujące, dlatego większość szuka innych rozwiązań.
  3. Taa... I do tego znajomy rusznikarz, własnie on konstruuje nowe ViS-y kal. 45, według wzoru 1937r. z Radomia. Dokumentację i oryginalny egzemplarz podobno musiał szukać za granicą, bo u nas jest to tzw. pistolet zaginiony.
  4. Prawdopodobnie pisałem już o tym tu na forum, ale cóż... Położyłem w swoim życiu politurę kilka razy, ale miałem pecha bo mogłem porównać tą moją robotę do roboty profesjonalisty. Niestety wynikiem porównania było zawsze to, ze mi się moja praca przestawała podobać. Przy politurowaniu bardzo ważna, a może nawet najważniejsza jest wprawa, która trudno nabyć politurując raz na parę lat jakąś skrzynkę zegara. Człowiek zajmujący się zawodowo czym innym, musi znaleźć duużo wolnego czasu, na zabawę w stolarza i politurnika. Samo przygotowanie skrzynki zegara zajmowało koledze profesjonaliście co najmniej kilka dni jego pracy i pomocnika, albo i dwóch, w pełnym wymiarze. Wprawdzie wszystkie prace wykonywał starymi technikami i narzędziami, ale nowoczesność niewiele w tym wypadku przyspiesza. Samo politurowanie wykonywał zawsze osobiście, a ja podglądając go często przy robocie i wypytując, nie dałem rady wszystkiego się nauczyć np. w którym momencie należy przerwać polerowanie danej warstwy politury, u mnie to był chybił trafił, a on dokładnie wiedział kiedy. No, a do tego miał sporo rożnych tajemnic zawodowych, czyli inaczej mówiąc po naszymu knyfów. Piszesz „papier ścierny, wełna stalowa, pumeks w proszku, bejca spirytusowa i wodna w proszku, olej lniany”, a ja już tu widzę, że to bardzo duże uproszczenie, przede wszystkim jego tampony do politurowania to był komplet kilku precyzyjnie zestawionych narzędzi, pamiętam jedynie ten do ostatecznego polerowania politury, zrobiony z rękawa swetra z owczej wełny (nie byle jakiej), wypełnionego watą czy czymś podobnym, do tego sporo narzędzi do fornirowania itd. Również używanie oleju lnianego było jego zdaniem błędem, sam używał olej wrzecionowy, bo podobno najlepiej „wyciągał” naturalna barwę drewna, a przede wszystkim nigdy nie wysychał na beton tak jak lniany, co jego zdaniem miało znaczenie. Nie wiem jak on to robił, ale potrafił położyć tak część nowej politury, że odróżnienie jej od tej pozostałej starej było prawie nie możliwe, mnie się to nigdy nie udało, zawsze wolałem położyć całą nową politurę. Mógłbym tak sobie przypominać jeszcze dużo więcej, ale nie chcę się zbytnio wymądrzać bo od ostatniego mojego politurowania minęło przeszło 30 lat, więc skleroza może tu już dać znać.
  5. Znalezienie kogoś kto wykona prawidłowo politurowanie to właściwie też obłęd, dlatego każdy kombinuje jak może, a czy kombinuje właściwie, to druga strona medalu. Jak dla mnie zachowanie przedwojennej politury, tak żeby ona nadal miała swoje właściwości ochronne i co najważniejsze ozdobne jest niemożliwe. Dobrze położona politura w połączeniu ze starym meblem, czy skrzynią ma w sobie coś takiego, że nie da się tego zastąpić, ale z kolei źle położona, jest dużo gorsza pod każdym względem w stosunku do nowocześniejszych powłok. które tez potrafią wyglądać. No i tu przydaje się zdrowy rozsądek...
  6. Znam rodziny, które do dzisiaj mają reprezentacyjne politurowane stoły, a gosposi nie mają, pani domu nie zakłada na niego filcu i normalnie wyciera stół po posiłku tak jak każdy inny. Oczywiście codzienne posiłki nie są spożywane na takim stole, ale tak czy owak przecieranie na mokro co jakiś czas stołowi się należny. Politura na tych stołach nie jest zbyt stara, przez co jej właściwości chroniące drewno są zachowane, pomimo tego zmywania. Nie spotkałem się z przypadkiem, żeby "zdrowej" politurze zaszkodziła woda, alkohol owszem. Natomiast mocno spękanej politurze zaszkodzi w zasadzie wszystko, teoretycznie uratować można przy pomocy jakiś preparatów na alkoholu politurę z nieznacznymi powierzchniowymi spękaniami, ale praktycznie zawsze w końcu najlepiej jest położyć politurę na nowo. Uszkodzonej politury nie da się zachować, bo prędzej czy później drewno do znać że miejscami nie jest chronione. Chociażby tak jak pisał kolega wyżej, podczas prób czyszczenia jakimś preparatem powstaną brzydkie zacieki i przebarwienia.
  7. Po każdym obiedzie ze stołem do politurnika, no to faktycznie musiał być odrębny zawód i tylu politurników co stołów. Moja wypowiedź dotyczy jednorazowego umycia. Kółka na politurowanych stołach powstają po gorących kubkach czy filiżankach, tudzież po kieliszkach. Miałem politurowany stolik, ale musiałem zrezygnować, bo był tak poręczny, że wszystkie alkoholowe wizyty się przy nim kończyły, no a jak wiadomo w końcówce to często mnóstwo alkoholu się rozlewa, plamy plamy wtedy są nie tylko w kształcie kółek. Te kółka i inne plamy niewielkie, to żona likwidowała suszarką do włosów, no ale po każdej libacji suszarka nie wystarczała, więc stolik sprzedałem.
  8. Ciekawe czym zmywały politurowane stoły tudzież inne meble, dawne gospodynie domowe?
  9. A co powiecie o pistolecie ViS, strzelał ktoś? Miałem okazje potrzymać. Podobno ma opinie najlepszego na świecie.
  10. Moim zdaniem to wygląda tak, jeżeli brud jest powierzchniowy nie związany w żaden sposób z politurą, to wystarczy wilgotna szmatka z mydłem, jednak gdy bród jest "wżarty" w nieznacznie spękaną powierzchnię politury, czyli połączony z nią fizycznie, to niestety trzeba zdjąć niewielką warstwę tej politury przy pomocy jakiegoś preparatu na spirytusie i prze polerować.
  11. Zdjęcie w tym miejscu ostre jak zdjęcie yeti, albo UFO, na dodatek wygląda to na samą górę, więc jak dla mnie rozpoznanie nie możliwe.
  12. Eee... Niby żeś brzydal? Nie kryguj się, tylko wklejaj.
  13. Żeby zbytnio nie odchodzić od tematu, to opowiem jak się kończy czasami używanie magicznych rzeczy. Żona kupiła mi kiedyś magiczny puder w paście na porost włosów wcierała mi to codziennie w glacę i wcierała, aż w końcu włosy wyrosły... jej na rękach.
  14. Eee...tam, na balkonie mam ok. 15 stopni, to przy gruncie będzie z 12.
  15. Srebro to można wypolerować zwykła szmatką bez nakładania na nią czegokolwiek, tak, że to żaden przykład, tak jak to, że jakiś majsterklepka, wygładził magiczną ściereczką matowe powierzchnie na kopercie, to nie jest dla mnie dowód na to, że ściereczki służą do polerowania. Obróbkę stali nie wykonuje fabryka, tylko maszyny i ja również wykonuje obróbkę maszynami, tyle tylko, ze nie używam do tego komputerowego sterowania, a powodu do tego, że mam się brzydzić powierzchniami przejechanymi Cape Codem, jakoś nie widzę, bo dlaczegóż to miałbym się brzydzić pracą jakiegoś amatora, tym bardziej, że to własnie przez nich mam sporo zarobku, na boku. Jednak nadal podtrzymuję, że nie polerują, w Twoim przykładzie niszczą, a to nie to samo. Też bym wolał kupić zegarek, porysowany, niż po "majstrowaniu" magicznymi ściereczkami, ale ja sobie dam radę z każda kopertą, nawet zupełnie zniszczoną, więc tak własciwie to mi to lata. A artefakty Sopockich Antyków, to nie dowód na używanie magicznych ściereczek, tylko na polerowanie kopert przez mszcza polerowania, na polerkach przeznaczonych do polerowania felg aluminiowych.
  16. Chyba że żona mi dala magiczne stare prześcieradło, a ja nic o tym nie wiem.
  17. Spróbuj wypolerować tą magiczna ściereczką jakiś przedmiot ze stali nierdzewnej, który wcześniej nie był polerowany i porównaj z wypolerowanym profesjonalnie, to potem pogadamy o definicjach. Wszystkie narzędzia, które dokonują obróbki skrawaniem przy pomocy drobnych ziarenek materiału twardszego od obrabianego nazywamy ściernymi. Wprawdzie własciwy efekt polerowania uzyskujemy dopiero wtedy gdy skrawanie (ubytek materiału) już nie zachodzi, a jedynie wygładzanie (końcówka polerowania), ale tak czy owak, polerowanie zaliczamy do obróbki ściernej.
  18. Gdy przy pomocy narzędzia nie można wykonać jakiejś obróbki, to to znaczy, że to narzędzie nie jest do tego przeznaczone. Polnikiem można zebrać tez materiał, tak jak frezem, tyle tylko, że trwa to dłużej, ale efekt jest taki sam, czy to znaczy, że pilnik frezuje?
  19. Prawidłowo wykonane szczotkowanie to jest naniesienie drobnych rys na wcześniej wypolerowaną powierzchnię, tak to się prawidłowo wykonuje. A magiczna ściereczka służy do usuwania drobnych rys z polerowanej powierzchni... Jeszcze jakieś pytania?
  20. I znowu w kólko Problem w tym, że nie służy. Nóż i widelec, oraz pałeczki to "narzędzia", którymi się wykonuje to do czego służą. Ściereczką nie można wykonać polerowania, bo do tergo nie służy, natomiast zupełnie dobrze można nią poprawić (odświeżyć) polerowanie, bo do tego służy. Ściereczka zestala wykonana dokładnie do odświerzania polerowania i do tego służy, dlatego nie egzystuje nigdzie jako narzędzie polerskie, pomijając marketing na opakowaniu. Nie mówiąc już o specjalistycznych, czy profesjonalnych narzędziach.
  21. No to jeszcze raz (jestem cierpliwy): Ściereczki nie służą do polerowania, chociaż po ich użyciu powierzchnie jest jak wypolerowana, tak jak jak pilnik nie służy do frezowania, chociaz powierzchnia po jego użyciu jest jak frezowana. Cały czas twierdze tylko, że ściereczka to jest narzędziarze, które nie służy do polerowania i tyle, jaśniej nie umiem.
  22. Poleruje różne metale tak na oko od ponad 30 lat, pastą polerską i filcowymi albo szmacianymi tarczami. Przy pomocy ściereczki poza poprawieniem powierzchni, która już wcześniej była polerowana, nic ze stali wypolerować mi się nie udało, jedynie przedmiot ze srebra, który to sukces traktuję jako wyjątek potwierdzający regułę. Wprawdzie magiczną ściereczkę miałem na próbę i moje wysiłki żeby coś nią wypolerować trwały krótko, ale również zwykłe ściereczki nie magiczne po nałożeniu na nie pasty polerskiej nie dały mi nigdy zadowalających wyników w jakimś rozsądnym czasie. Dla tego nadal twierdzę, że ściereczki nie służą do polerowania, żadne, również magiczne. Szmatki (nie magiczne) używam często, ale tylko i wyłacznie do poprawek po polerowaniu, a mają one tą przewagę nad magicznymi, że nie muszę ich kupować.
  23. Oczywiście radziecki, najprawdopodobniej Poljot, ale tu już pewny nie jestem, bo sporo różnych miałem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.