-
Liczba zawartości
287 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Lamela
-
Akurat nie miałem czasu się nad nim pochylić - psułem (niezbyt skutecznie) inny mechanizm 🤥, a więc moczył się od tygodnia w WD40. Teraz dłuższe wieczory, lada chwila skończę z tą kąpielą i albo puści, albo będę ciął.
-
malutkim młoteczkiem to już było...oporna bestia. Teraz to już była próba siłowa - większym w zakleszczonego morsa, też bez skutku. Teraz moczę w WD, dam mu trochę czasu i powtórzę młoteczkiem, a jak nie - tnę tuleję dookoła osi, pozostanie potem dorobienie knopki (jeszcze nie wiem jak - lewy gwint chyba 3,5, nie mam takiego gwintownika) 😟.
-
Spytaj młodzieży, co to literatka ...😘
-
Jeszcze to spróbuję na następną noc (muszę WD utoczyć - mam tylko w spray'u). Na razie próbowałem tak Morsem i młotkiem - ale bez skutku, tylko ślady po zacisku szczęk zostały. Bałem się tylko, aby zawieszenia balansu od tych udarów szlag nie trafił.
-
Próbowałem na gorąco Ta "blacha" to laminat szkło-epoksydowy, dobrze izoluje obudowę. Było gorąco, ucho się zrobiło brązowe, mimo że grzałem tylko tulejkę - ale bryndza ☹️, trzyma się mocno. I zapadka nie stawia już praktycznie w ogóle oporu, pewnie to płaska sprężyna gwiazdowa na powierzchni koła i się odkształciła. Moczyć całości w nafcie lub WD się nie odważę - z drugiej strony tarcza, jak ją odbarwi to cały chłam będzie do kosza.
-
Jeszcze nie próbowałem, muszę wymyśleć jakieś zabezpieczenie aby nie odbarwić pokrywy - jest blisko. A na razie wnuki szaleją...
-
Niestety - zero miejsca. Tulejka pokrętki (o mniejszej średnicy) zagłębia się w obudowie. Nie ma w ogóle dostępu do osi, tylko przez otwór pokrętki (ok. 3mm średnicy).
-
To nie zadziała - zapadka nie stawia już oporu. Mogę kręcić swobodnie w kierunku przeciwnym do nakręcania, słychać tylko co jakiś czas strzelanie sprężyny (pewnie skacze po haku).
-
Ugrzązłem...☹️ Ciekawy mechanizm - z wiszącym balansem (Zentra), a nie mogę się doń dobrać. Skorodowany gwint na pokrętce nakręcania uniemożliwia jej odkręcenie i zdjęcie dekla. Zapadka już nie blokuje (pewnie się odkształciła) i kręcąc w prawo czuć skakanie sprężyny po haku. próbowałem zalać przez otwór w pokrętce WD40 oraz naftą, ale po kilku dniach moczenia - bez efektu. Ma ktoś może jakiś pomysł ?? Już jestem gotów, w odruchu bezsilności, wziąść włosówkę i obciąć cały majdan poniżej główki pokrętki a potem wytoczyć od nowa...
-
identyfikacja roczniaka
Lamela odpowiedział Lamela → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Tak, okres wahań to tak jakby czas dwóch wahnięć. Tak więc wahadło sekundowe (o długości zredukowanej 994mm) ma okres 2 sek. -
identyfikacja roczniaka
Lamela odpowiedział Lamela → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Wydaje się, że powinien być węższy (mniejszy wpływ) lub cieńszy (znaczący wpływ). Pomierz wzór jaki masz (długość, szerokość, grubość) i skorzystaj z tego wzoru. Mając pomierzone parametry włosa oraz oraz okres T1 i T2 dla skrajnych ustawień ciężarków balansu wyjdzie ci moment bezwładności J1 i J2. Wtedy możesz sobie wyliczyć - najlepiej h grubość włosa - dla założonego zakresu regulacji okresu oraz długości włosa wynikającej z geometrii zegara. To działa, sam tak wyliczałem i dobierałem włos do mojego roczniaka. -
identyfikacja roczniaka
Lamela odpowiedział Lamela → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Faktycznie, całkowicie zniknął z obserwowanych, bez żadnego komentarza. Rozwiązał mi sie problem - licytować czy nie i na ile sobie ewentualnie pozwolić 🤔. Ki czort ? Skoro licytowałeś, czy dostałeś jakiś komentarz wyjaśniający ? - tak z czystej ciekawości, jakie są procedury w tym domu aukcyjnym -
identyfikacja roczniaka
Lamela odpowiedział Lamela → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Widać najciemniej pod latarnią 😀 No i po co się wychylałem... Tisze budiesz - dalszie jediesz 🤔. Ot, konsekwencja braku wiedzy lub cena za naukę. Ale to nie ja podbijałem cenę (jeszcze). -
identyfikacja roczniaka
Lamela odpowiedział Lamela → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Dzięki za informację. Podążyłem tym śladem i trochę poczytałem o tej konstrukcji - zawsze się człowiek uczy 🙂. Na NAWCC jeden z kolekcjonerów trochę narzekał na ten ciekawy i fajnie wyglądający balans (nazywany chronometrowym), podobno jest trudny do wyważenia i ma tendencję do "tańczenia". Trudno się dziwić, zwis na włosie to nie solidne dwupunktowe łożyskowanie... Bym polemizował. Może jest jakoś przyczerniona / spatynowana, ale w internetach znalazłem coś takiego Wygląda na identyczną (charakterystyczny daszek, dół i nóżki), ale trochę naturalniejszy kolor -
Witam, Na portalu aukcyjnym pojawił się taki roczniak Nie widać żadnej sygnatury, za to ma dosyć ciekawe wahadło - wygląda jak kompensacyjne Obudowa troszkę nietypowa (szczególnie kolorem) - czort wie co to za materiał. Na urodę rzec można dyskusyjna, chociaż po odświeżeniu może być niczego sobie. Jest też zdjęcie mechanizmu i z boku Czy wie ktoś / coś na temat tego egzemplarza - producent, datowanie, wartość jako unikatu. Za mało wiem o roczniakach, chciałbym go przytulić ale obawiam się wtopy... Dziękuję i pozdrawiam, Jerzy
-
Warsztaty Zegarmistrzowskie 2 / 2023
Lamela odpowiedział Eugeniusz Szwed → na temat → WARSZTATY ZEGARMISTRZOWSKIE
Zazdroszczę spotkania, czekam na fotorelację. Niestety, nie mogłem uczestniczyć osobiście - jestem jeszcze kilka dni za oceanem. Jeżeli książka p. Rooney’a byłaby jeszcze dostępna - byłbym zobowiązany, prześlę dane do wysyłki oraz oczywiście wpłatę. Pozdrowienia Jerzy -
Nie taki on ci biedaczek...🙂
-
Ring wokół tarczy srebrny, środek też, wahadło też może było srebrne tylko sczerniało, lata 20-te - trąci to troche stylem art-deco. Unikano wtedy mosiądzu, chromowane zdobienia były na topie. Jakby do tego dodać chromowane na błysk wagi, byłoby to dosyć spójne. Czy takie zegary były robione na przełomie Franko-Świta ?
-
Fajnie było 🙂 Dodam jeszcze trochę informacji o tym, co widzieliśmy w podziemiach Książa Określenie "komora czeska" ma w sobie ziarno prawdy, jakkolwiek to nie wszystko. To był wspólny projekt instytutów geofizyki Czechosłowacji, PRL i NRD, rozpoczęty w roku 1976 i trwający praktycznie do dzisiaj, tylko od lat 2000+ już na znacznie nowocześniejszym sprzęcie. Podobne instalacje były w obserwatoriach Kaszperskich Horach oraz w Moxie koło Jeny, co dawało idealny system triangulacyjny. Dane były obrabiane wspólnie w Pradze i większość sprzętu dostarczyli Czesi, zaś ciekawostka - koordynatorem z naszej strony była wtedy moja małżonka, Elżbieta. Te trzy hermetyczne beczki po lewej zawierały sejsmometry długookresowe (rosyjskie, systemu Kirnosa) - ten pierwszy to był pionowy (składowa Z), zaś pozostałe dwa to poziome ustawione w osiach N-S i E-W. Taki sejsmometr to po prostu wahadło inercyjne o okresie własnym (regulowanym) ok. 25 sek., wyposażone w przetwornik elektryczny o charakterystyce prędkościowej. Na ławie po prawej nie było rejestratora bębnowego (to tylko taki eksponat), tylko trzy niskoszumne wzmacniacze galwanometryczne z układami ujemnego sprzężenia zwrotnego wydłużającymi okres wahań sejsmometrów do blisko 300 sek. Tak więc system mógł rejestrować fale sejsmiczne o blisko tak długich okresach, a więc pochodzące z najdalszych zakątków globu. Sygnał elektryczny był wyprowadzony kablem na górę (biegnącym sztolnią do dziedzińca przed zamkiem) a następnie do rejestratorni, którą mieliśmy okazję zwiedzać blisko 5 lat temu. Podstawowa rejestracja była magnetyczna, na wielościeżkowym rejestratorze Racal Thermionic, dodatkowa wizualna na rejestratorach graficznych, które kiedyś konstruowałem i jeszcze poprzednio tam stały. Teraz to już jest inna technika, całość zapisu i obróbki danych ogarniają komputery zajmujące dwa biurka, tak że instytut powoli oddaje część pomieszczeń na rzecz Zamku. Ciekawa to była praca, jakkolwiek okresowa regulacja sejsmometrów (zerowanie przetwornika, ustawienie okresu wahań) to była zabawa na długie godziny ze względu na czas odpowiedzi i ustabilizowania po zakłóceniu. Bywało zimno...
-
Bilet kupiony, rezerwacja w Sokółce też
-
Już na służbie 🙂 Niewykluczone, że podłączą mu te ogony po prawej do sterowania - co tam kwarce, DCF-y... Mam poczucie niejakiego deja vu 😀. A tak na marginesie - udało mi się go doregulować na poziomie poniżej 0,1 sek/doba, mierzone w cyklu ok. 2 tygodni
-
Gustav Becker P 54 Zegar Elektryczny
Lamela odpowiedział janekp → na temat → Zegary roczne i inne z wahadłem torsyjnym, zegary elektryczne
Skoro nie do naciągu ta elektryka służy (bo przecież sa sprężyny), to ten układ impulsatora wygląda mi na system generowania sygnałów czasu lub do sterowania zegarami wtónymi ? Podobny układ wyzwalania impulsu (dźwignia dwustronna, pewnie z krzywką sterującą styczkami, zwalniana zębnikiem i z wiatraczkiem stabilizującym obroty) miałem w S&H, tam akurat ten układ sterował podciąganiem ciężara napędowego. -
Warsztaty Zegarmistrzowskie 1 / 2023
Lamela odpowiedział Eugeniusz Szwed → na temat → WARSZTATY ZEGARMISTRZOWSKIE
Z przykrością muszę zrezygnować z wyprawy do Wrocławia - zobowiązania rodzinne ☹️. Proszę skreślić mnie z listy. Jerzy -
Coraz częściej goszczą u mnie zegary elektryczne. Ciekawe konstrukcje, fajny wygląd i wrodzone lenistwo (nie trzeba nakręcać 🙂) skłoniły mnie do zainteresowania tym tematem. Ostatnia zdobycz - to amerykański zegar Barr, z napędem systemu Hippa, z końcówki lat 30 XX w. Historycznie - był to patent A. Poole'a z 1924 r. i produkowany przez pewien czas (do 1934 r.) pod tą marką. Firma Barr przejęła produkcję ok. 1932 r. i kontynuowała ją do zamknięcia w 1937 r. Bardzo to ciekawy i efektowny mechanizm, wahadło waha się swobodnie napędzając przekładnię chodu i jak jego amplituda spadnie otrzymuje impuls od dźwigni grawitacyjnej zwierającej przy tym styczki i podnoszonej elektromagnetycznie do góry. Impuls następuje co ok. 30 sekund i trwa bardzo krótko, co pewnie wpływa na niskie zużycie energii - istotne dawniej, kiedy źródła zasilania nie były tak wydajne. Zasilanie 4,5 V od trzech ogniw (typu R14), ładnie z tyłu zapuszkowanych. Działa, nawet dość stabilnie, chociaż jest dość wrażliwy na poziomowanie - pewnie to przez czujnik amplitudy wahadła. Na razie patrzę na niego jak szpak w dziuplę i rozgryzam działanie tych wszystkich dźwigienek - to lubię 😀.
-
Zegar ma naciąg elektromagnetyczny (zasilanie 12V), podciąga ciężar raz na minutę, do tego jest odrębna przekładnia z wiatraczkiem stabilizującym oraz impulsator z zestawem styczek krzyżujących też polaryzację. Teoretycznie więc czas pracy jest nieograniczony. Ciężarek można podciągać ręcznie - jest takie pokrętło pod tarczą - te z radełkowaniem, obok elektromagnesu, sprzęgnięte za pomocą przekładni obiegowej z bębnem napędowym, na którym jest nawinięta linka. Przy pełnym podciągnięciu (ręcznym) ciężaru rezerwa chodu przy wyłączonym zasilaniu to około dwie doby. W praktyce utrzymuję ciężar nieco niżej - nie zasłania półki do nakładania ciężarków regulacyjnych.
