-
Liczba zawartości
699 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Euryk
-
Podobny do Seiko 5 (homage Seiko 5 SNXS79). Tylko inna nazwa, tam Seiko tu Traszka. 😊 100 proc. części made in china. Żeby jeszcze ceny chińskie? Wiem, za dużo wymagam. Czy nie lepiej pić u źródła, czyli w Chinach?
-
Zawsze możesz napisać, to nie jest "jakościowy link", ale być może masz jakiś detektor w oczach. Spojrzysz i wiesz. 🙃Przecież te "twoje" wydumane opracowania (raporty) mogą być czystym marketingiem lub lobbingiem. Trafiałem na takie strony, również chińskie, ale po angielsku. Należysz do ludzi kótrzy łykają popularne media i wdaje im się, że wiedzą wszystko, a przynajmniej dużo. A nade wszystko wierzą oficjalnym informacjom byle były oczywiste, optymistyczne, obiegowe, oficjalne, a poza tym nic innego nie istnieje. Przeciek o chińskich kopertach w zegarkach IWC to tylko złośliwa opinia. W dodatku niesprawdzona lub nieprawdziwa. Nie wpadłeś na to by wysłać maila do rzeczniczki prasowej IWC z pytaniem, gdzie konkretnie, w którym miejscu produkwane są przez IWC koperty? Dla mnie brak odpowiedzi byłby odpowiedzią. Dla ciebie to eee-tam, żadna tam zmowa producencka, podział rynków, umowy pod stołem, cyniczne golenie kilentów. Przecież nie ma oficjalnych opracowań na ten temat, więc o co chodzi? Jaka korporacja przyzna się, że zatrudnia dzieci w Afryce? Coś co nie nazwane - nie istnieje, prawda? A według mnie często istnieje, realnie i przedmiotowo. Oglądasz zatem cienie w pieczarze. W nagrodę płaczesz i płacisz za "szwajcarskość" pochodząca z Dalekiego Wschodu. Ale wiesz, wcale to mnie nie martwi, wydajesz pieniądze jak lubisz.
-
Są też homary Sea-Gulla, żeby nie było. Cały czas powstają nowe chińskie mikrobrandy, więc co tu może dziwić? Wykorzystuj one sytuację, że Chiny są potentatem na rynku części do zegarków. W tej dziedzinie na świecie są Chiny i długo długo nic. A w zasadzie nic. Fajny. Myślę o tym zegarku, ile on ma lug-to-lug? W tej branzy każdy coś naśladuje, produkcja zegarków nie rozwija się skokowo tylko linearnie. Wygląd jest ograniczny funkcją i niewielkimi rozmiarami zegarka.
-
To już porządna kolekcja. A jeszcze masz japońskie, o ile pamietam.
-
>>A tymczasem inne źródło podaje: Szwajcarska branża zegarków zmaga się ze spadkiem popytu w Chinach kontynentalnych i Hongkongu. Komu wierzyć? >> “Czemu miałbyś komuś nie wierzyć. Dostrzegasz jakieś istotne sprzeczności pomiędzy treściami tych artykułów”? Tak. Podajesz linik do tekstu, że szwajcarskie zegarki płyną szeroką strugą do Chin, ja podaję (link do artykułu czasowo późniejszego), że tendencja ta jest zahamowana: “Szwajcarska branża zegarków zmaga się ze spadkiem popytu w Chinach kontynentalnych i Hongkongu”. Na gruncie logiki dwuwartościowej (prawda - fałsz) to jest sprzeczność. Ty twierdzisz, że sprzeczności nie ma. “Skąd takie założenie, że ponad 50% "szwajcarskich" zegarków pochodzi z Chin? Czy to kolejne domysły/ wnioski z czytania tajnych komentarzy między wierszami”? Sprawdź raz jeszcze o czym mowa. Ja pisałem o częściach z Chin (50 proc.) w zegarku ze Szwajcarii. Części to mechanizmy, koronki, tarcze, koperty, wskazówki, paski, szkiełka, materiały eksploatacyjne etc. Baterie podobno się nie liczą. “Piszesz, jak dla mnie, pewne oczywistości, ale z chęcią odniosę się do przypadku mechanizmu Claro, który to de fak to prawie najniższą póła jeśli chodzi o mechanizmy "szwajcarskie" stosowane w najtańszych zegarkach "Swiss made", tylko nielicznych marek”. A zatem było? Było. Pod stołem i nad stołem jest tak nadal. Jeśli to wcześniej wiedziałeś lepiej było gwałtownie nie zaprzeczać pisząc: "a skąd tam, żaden mechanizm chiński nie ląduje w zegarku swiss made, to wykluczone". W Patku, JLC, Audemars Piguet, Piaget, Roleksie, Omedze (tu nie byłbym pewien) et consortes ... z pewnością to wykluczone. A reszta, tych dużo tańszych i mniej prestiżowych manufaktur, oczywiście optymalizuje produkcję i sprzedaż ... W zasadzie, technicznie rzecz biorąc, nie ma w tym nic złego, chńskie części reprezentują wysoki poziom. Tylko te końcowe szwajcarskie ceny konsumenckie są problem - no w tej sytuacji.
-
Zaczne od tego, że masz absolutnie sto proc. racji. To rozumne podejście i wyjaśniające wiele nieporozumień. Nie sądzę żeby ktoś, kto już miał przedpłatę na Rolexa zrobioną wycofał ją i zrobił zakupy na alli. To oferta do ludzi, których nie stać na drogie zegarki. Albo ktorzy z przyczyn zasdniczych nie decyduja się na ich kupowanie. I w obawie przed rozczarowaniem. Kupuję sobie Rolexa i następnego dnia myślę ... mam go no i co? Coś to zmieniło, czy bez tego absurdalnego wydatku (bo każdy zegarek mam w dzierżawie czasowej) nie mógłbym żyć? A może być i tak, że ktos zerknie na Ali, zamówi Pagani Design i wycofa się z kupna Roleksa, bo "po co przepłacać". Myśle, ze NH35A w bardzo szczelnej kopercie pociagnie równie długo jak mechanizm Roleksa, a może byc podobnie dokładny. "Pozostaje jeszcze kwestia ilości cukru w cukrze, czyli jaki stopień podobieństwa jest do zaakceptowania, tutaj chyba każdy ma inny próg tolerancji.Obrzydliwe jest za to, moim zdaniem kopiowanie włącznie ze znakiem firmowym". O tym tu nie mówimy, podróbki mają dla nas status śmieci. Na Ali są coraz rzadsze, chyba są tam zwalczane.
-
"Rozumiem, że dopuszczasz, że na forach czasami ludzie piszą nieprawdę, półprawdę, kreują własne historie, ubarwiają, czy podawają się za kogoś kim nie są itd"? Zauważ tylko, że to samo mogą robić firmy, mając o wiele wiekszą siłę przebicia w postaci pieniędzy i ogólnie możliwości. No i robią. Ograniczając się do zródeł oficjalnych można być nieźle wpuszczonym w maliny. Rzecz jasna trzeba zachować zdrowy rozsądek i umiar pomiedzy zaufaniem do zródeł oficjalnych i "rewelacji przywatnych". Innymi słowy trzeba trochę wiedzieć, by rozumieć machanizmy działania biznesu zegarkowego. To jak ze sprzedacą w sklepie z elektroniką, jeśli nie masz pojecia o rynku telewizorów i aktualnym ich poziomie technicznym nie pytaj sprzedawcy, który powinieneś kupić. Z całą pewnością poleci ci jako "najepszy w stosunku do ceny" ten, który sklep w pierwszej kolejnosci powinien sprzedawać. Nikt ci nie wyłoży tego "kawa na ławę", ale polecam uważną lekturę hasła <swiss made> w angielskiej Wikipedii. Jest tam pokazane jak szwajcarskie przepisy handlowe z czasem są faktycznie liberalizowane i mimo oficjalnej surowosci pomagając żonglować "szwajcarskością" zegarków. https://en.wikipedia.org/wiki/Swiss_made Jeśli jednym z kryteriów jest to, że mechanizm musi być montowany i/lub rozwijany w Szwajcarii to mamy szerokie spectrum możliwości. Nikt ci tajemnicy handlowej nie zdradzi, prawdodpdobnie żadna ze stron, (przynajmniej oficjalnie), ale z łatwością można sobie wybrazić, że mechnizm 2824 w wersji podstawowej (są cztery jego wersje) trafia do Szwajcarii z Chin w formie surowej albo w częściach. Czy takie rozumowanie oparte jest o racjonalene przesłanki? Owszem tak, przecież to nie Szwajcaria zalewa Chiny i świat częściami do zegarków tylko odwrotnie. A inforamcje sprzed kikunastu lat o szwajcarskim mechaniźmie Claro dostarczanym przez Chiny tylko wzmacniają takie rozumwanie. [Montres Edouard Lauzieres ze Szwajcarii wznawia SEMAG CL 888 i nadaje mu nową nazwę kaliber EL-18, twierdząc zgodnie z prawem, że ich mechanizm wykorzystuje oryginalny szwajcarski kaliber. Zegarki Edouarda Lauzieres wyposażone w CL 888 są oznaczone jako „Swiss Made” i to zgodnie ze szwajcarskim prawem, pomimo chińskiego pochodzenia ich mechanizmów.] https://chinesewatchwiki.net/Swiss_made Trzecia przesłanka jest taka, że niezależnie od bardzo wysokiego poziomu szwjcarskich manufaktur oni już dawno przywyczaili się, że sprzedają zegarki swiss made znacznie powyżej rzeczywistych kosztów. Faktycznie ponieśli po drugiej wojnie duże nakłady na reklamę, które wdrukowały ludziom do głów, że to są zegarki najlepsze z możliwych w każdym segemmncie cenowym i że konsument chcący kupić dobry zegarek nie ma wyboru, musi kupić szwajcarski. Czyli Szwajcarzy nadal chcą żyć z tej marketingowej renty. Jeśli można zarobić dużo to czemu nie bardzo dużo? Stara dźwignia marketingowa działa cały czas. Na jednych mniej, na innych więcej.
-
A tymczasem inne źródło podaje: Szwajcarska branża zegarków zmaga się ze spadkiem popytu w Chinach kontynentalnych i Hongkongu. Komu wierzyć? Który tekst nie jest przesadnie sponsorowany? "Mój" jest z lipca 2024, ten który zalinkowałeś z maja 2024. https://jingdaily.com/posts/china-weighs-on-swiss-luxury-watchmakers-facing-global-challenges Nawet jesli szwajcarskie zegarki szeroką strugą płyną do Chin, no załóżmy, co najmniej 50 proc. ich części zatoczyło koło, z Chin do Szwajcarii i z powrotem.
-
No faktycznie, mikrorotor. Złoty i zdobiony w dodatku. Ile kosztował ze zniżkami? Piękny zegarek, szkoda go nie nosić.
-
To ostatecznie jakie źródła uznajesz za wiarygodne? Wymień ze dwa takie źródła, albo chociaż jedno.
-
Wymień choć kilka tych "powszechnie uznanych za wiarygodne". Mowa o Chinach i języku chińskim.
-
"W dniu 22.10.2024 o 13:40, Euryk napisał(-a): "SW 200 (...) też produkowana w Chinach, prawdpdodobnie nie wyłącznie tam". "podaj proszę źródło tej informacji podaj proszę źródło tej informacji". Podam i co z tego? Ktoś powłuje sie na prywatną rozmowę z kimś bardzo dobrze zorietowanym, ale ten ktoś nie powie niczego pod nazwiskiem. Żyjemy w czasch tajemnic korporacyjnych, tajnych umow handlowych, spisanych i takich zawartych "pod stołem". Ale podaję: najciekwsze rzeczy zdarzają się ostatnio na forach pod poszczególnymi tekstami na caliber corner. Radzę czytać i zestawiać fakty oraz je weryfikowac w inny sposób, to się nazywa analiza. "Odnośnie różnic z PT5000 - m.in. materiały użyte na komponenty się różnią wg użytkowników". Mimo że SW 200 to replika ETA 2824 rożnią się ... ilością kamieni (o jeden). Oraz paru innymi szczegółami, ale to ten sam mechanizm. Nie ma powodu, aby nie produkowali go również Chińczycy skoro juz prdukuja 2824. I jeśli sprzedają go w swoich zegarkach ...? " Były zgłaszane tematy związane z jakością i awarią tych mechanizmów, nawet tutaj na forum". To wszystkie bardzo możliwe i być może, ale też skomplikwane. ETA 2824 produkowany jest/był w kilku chińskich fabrykach. Z różnymi rezultatami, nie zawsze dobrymi. Ostatnio przez firmę H.K. Precision Technology Co., Ltd. z Hongkongu (Shenzen), która ma supernowoczesny dział mechaniczny, choć zajmuje się też mikroeletroniką, smartwachami itd. Stamtąd pochodzi wspaniały PT5000. 🙃 >>W dniu 22.10.2024 o 13:40, Euryk napisał(-a): Te werki (NH38) produkowane są oczywiście w Chinach. Japończyk też na tym korzysta, wzyscy są absolutnie zadowoleni. >> "To zależy, fabryki NH35 są w różnych miejscach świata, także w Chinach, ale także zdarzają się chińskie podróbki / klony NH35, spoza fabryk Seiko". Chińczycy produkuja NH35 w swoich fabrykach. Pojawiły się ostatnio homary Sea-Gulla więc już nic mnie nie zadziwi. 😃 W tym świecie wszystko się zdarza, lub zdarzy, nie mniej teraz fabryki NH35 są w Chinach i (być może) w Malezji. Prawdopodobnie Seiko dostaje wprost z Chin swoje 4R35 (japońska wersja NH35) bardzo tanio, w zamian Chiny tłuką "międzynarodową" wersję mechanizmu (NH35) na swoje (ogromne) potrzeby. I wszyscy są zadowoleni. Jest takie chińskie powiedzenie: Jeśli w głównej rzece jest dużo wody to i w dopływach jej nie brakuje. Jak będzie w przyszłości, kto na tym zyska, kto straci, to zobaczymy. Wszstko jest względne. Na razie to chyba jednak Tandorio jest niszowy, a nie markowy, na tle np. Roleksa, który jest masówką, ponad milion zegarków rocznie produkowanych w trzech fabrykach. Zmienię zdanie jak Tandorio ustawi ludzi w kolejkach na dwa lata po odbiór zegarka, po wcześniejszej wpłacie całej należności. 😁
-
"Mógłbyś podać jakieś źródło tych informacji? Jaki dziennikarz? Jaki portal zajmujący się zegarkami? Czy to tylko zasłyszana historyjka? Bo tak brzmi". Jest to głos w dyskusji pod jednym z tematów na caliber corner. Ale wybacz, lektura tego portalu nie ma związku z pracą naukową, kiedy robi się notatki, stosuje przypisy itd. Nie mniej dobrze wiadomo, że to chińskie firmy produkują koperty wykorzystywane przez niemal wszystkich producentów na świecie, a nie Szwajcaria. Dlatego dla mnie brzmi to prawdopodobnie. W sytuacji braku pewności i rozległych tajemnic handlowych jak zwykle liczą się silnie przesłanki. "Chińskie brandy piszą o wr200 ale czy ktoś to sprawdza? Testuje całą partię zegarków? Czy piszesz o tych kilku co masz, bo wytrzymały mycie rąk że mają wr200"? A jaką masz pewność że twój Hamilton ma WR 50? Testowałeś z kajaka zanurzając go przywiązanego żyłka do teleskopu na 50 metrów? Wierzysz, że ktoś to sprawdza. A kto sprawdza sprawdzających? Żeby tylko chodziło o WR200. Pewnie znajdzie się szwajcarski bloger, który zrobi takie doświadczenie z Tandorio na 200 metrach. Jezioro Bodeńskie ma wystarczającą głębokość? A może już to zrobił i wyszło dobrze, to znaczy źle, dlatego o tym cicho. 😁 Tandorio daje ci za 300 zł szafirowe szkło, wypukłe z AR. Pagani Design to samo, a nawet szkiełko przez które widać mechanizm także jest szafirowe. Cena podobna. To jest nokaut, recenzenci będą musieli się do tego przygotować jak wyjaśnić ludowi, że w zwykłych Orientach nie ma szkła szafirowego, bo to za tanie zegarki i dopiero Orient Star za 2-3 tys. ma szkło szafirowe, bo cena zegarka w tym przypadku uzasadnia ów szafirowy luksus. Łoboże, mowa o szkle szafirowym, które w porywach, jak jest grube i wypukłe, kosztuje 20 USD. W detalu. "IWC oraz inne firmy szwajcarskie czy japońskie spełniają w nurkach normę iso 6425, co oznacza m.in. że każda koperta jest w fabryce sprawdzana na szczelność". Jak 10 lat temu majfernd w domu montował z zakupionych części zegarek do sprzedaży internetowej to sobie głowy tym nie zawracał. Mikrobrandy chińskie działają od stosunkowo niedawna i po nowemu, jak normalne przedsiębiorstwa i przypuszczam, że podchodzą do tego poważnie, bo przecież startują do wielkiego biznesu. Mają swietne perspektywy, bo Chiny są śwaitowym potentatem na rynku podzespolów i części do produkcji zegarków. A fabryki zegarków w Chinach od dawna działają na podobnych zasadach jak inne w świecie. Wiele niepochlebnych opinii o chińskim przemyśle zegarkowym pochodzi z głębokiej przeszłości i teraz działa jak klasyczny stereotyp. Władze chińskie (w Chinach obowiązuje interwencjonizm państwowy) już od ponad 15 lat realizują program modernizacyjny i organizacyjny, który ma umożliwić napis made in china na każdym produkcie. "Uszczelki Ci zegarmistrz nie wymieni, jak nie ma dostępu do części zamiennych od producenta. Chyba, że akceptujesz taką "co w sumie pasuje" albo dociętą". Powtarzam, Chiny produkują ok. 80 proc. części do zegarków w skali świata. Nie miej to Szwajcarzy zgarniają połowę światowych zysków z handlu zegarkami. Powodem szwajcarskie ceny. Do tej pory Chińczycy poprzestawali na produkcji części, a chińskie firmy zajęte były rynkiem wewnętrznym, teraz to się zmienia i Chiny zaczynają wspierać swoje nowe firmy i ich ekspansję. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Problemu z częściami nie będzie. Popsuje ci się mechanizm NH35? No problem, wymienić na nowy kosztujący kilkadziesiąt dolarów. Z uszczelkami to problem baaardzo wydumany. "Nie mierz wszystkich swoją miarą - dla Ciebie wysokie WR jest zbędne dla mnie nie". No nie, też lubię mieć świadomość wysokiego WR, co chroni zegarek, chociaż nurkować nie będę na nawet na 20 metrów. Wolę góry niż morze. " pisanie o zegarkach, że będą za 100 lat sprawne dowodzi tylko braku wiedzy o czasomierzach". Nie licz, że będzie ci łatwo. Współczesne zegarki nie są gorsze od tych sprzed stu lat, prawda, a wiele z tych starych jest na chodzie, mimo WR=0, więc twoja opinia nie opiera się na niczym realnym, jest tylko subiektywnym poglądem. Nawet pamiętając, że sto lat temu jeszcze część zegarków noszona była bezpiecznie, w kieszonkach. No a dziś przecież leży w szufladach. Jeśli ktoś używa jednego zegarka to on nie da rady przetrwać na takim dystansie and in motion, ale jak się ma ich kilkanaście to czemu nie? "W przypadku problemów powodzenia w dochodzeniu swoich praw/odzyskaniu kasy. Nie chroni Cię polskie prawo, nie pójdziesz z tym na policję". Hello, mówimy o zegarkach poniżej 100 dolarów. Dla właściciela SUV-a są to bardzo drobne pieniądze, tak przypuszczam, wiec nie ma sensu aż tak się napinać. "Pierwszy z brzegu przykłąd problemów z St Martinem". Oj tam, takich historyjek pełno jest w odniesieniu do każdej marki. Ja mam problem z Orientem Bambino - pęknięte szkiełko. Mineralne, wypukłe, żaden tam cymes. W krajowym serwisie szanowanego powszechnie na świecie Orienta (Ul. Igańska w Warszawie) wycenili usługę wymiany szkła na 500 zł (zegarek kosztował 800 zł), dodając natychmiast, że nie wiadomo kiedy to szkiełko będzie i czy w ogóle będzie. Innymi słowy spławili klienta i już. Zegarek właściwie do wyrzucenia, bo nawet Chińczycy, z sobie znanych powodów, nie sprzedają w detalu szkiełek do Bambino. Nie ma sposobu żeby takie szkiełko kupić. W zegarku St. Martin byłoby ono szafirowe i nadal całe. "Chińskie mikrobrandy i ich nazwy źle mi się kojarzą. Są kalkami językowymi na angielski albo jakimiś chińskimi nazwami własnymi. Nie chcę nosić czegoś, co ma "Tactical Frog" na tarczy". Możesz przecież kupić wysublimowany designerski zegarek wysokiej klasy rodzimej chińskiej marki z kwiatami lotosu na tarczy i napisem np. Wu-Hey. Masz pretensję, że kultura europejska dociera do Chin, skłaniając ich firmy do nazwania się Święty Marcin?Bo ja nie. Ale masz wybór, a to lepsze niż nie mieć wyboru i kupować szwajcarskie zegarki wedle zasady płacz i płać. " Ja je noszę dla siebie i lubię Hamiltona, Sinna czy Longinesa. Wolę dozbierać niż kupować 100 badziewnych, chińskich kopii". Szanuję twój masochistyczny wybór, dozbieraj i kupuj to co lubisz, wspierając coraz wyższe dochody szwajcarskich manufaktur i fabryczek. W zamian otrzymujesz spokój ducha, co też się liczy. Jak poprosisz to załączę zdjęcie szwajcarskiego Atlanitica, któremu poodpadały indeksy. No tak jakoś, bez specjalnych przeciążeń, nie latam myśliwcem odrzutowym przecież. Nie wiem ile kosztował ów made in swiss, bo to była nagroda jubileuszowa w pracy. No tak. "Sinn owszem, ma krótszą historię od innych, uznanych marek. Ale jest ona w miarę dobrze udokumentowana, nie zniknęli z rynku". Jak będzie w przyszłości to nie wiemy, ale zawsze jakoś będzie. Nigdy nie było tak, żeby jakoś nie było.
-
Powiem Ci, co uzasadnia dla mnie cenę: - “powtarzalność i jakość wykonania. WR50 Hamiltona to faktycznie jakieś WR. Co chińczyk napisze a jak jest rzeczywiście to nie wiadomo”. Ale jaki Chińczyk? Który chałupniczo składa zegarek z części dostępnych łatwo na tamtejszym rynku? Nie trzeba kupować w spelunkach tylko sprawdzonych miejscach. Chińskie mikrobrandy sprzedają tanio zegarki z WR 200 za małe pieniądze pokazując, że to możliwe. Nie jest to jakaś technologia kosmiczna, która uzasadniałby szwajcarskie ceny. Zwłaszcza że bardzo dużo zależy od koperty, na ogół produkowanej ... w Chinach. Pewien dziennikarz z portalu zajmującym się zegarkami uczestniczył w zwiedzaniu fabryki IWC w Schaffhausen. Sprzedał to później prywatnie koledze, który jednak napisał o tym na anglojęzycznym forum. Otóż na koniec zwiedzania jeden z uczestników mówi tak, no ok. wszystko nam się tu podobało, ale nie widzieliśmy wydziału zajmującego się produkcją kopert do zegarków. Pilotującą grupę rzeczniczka prasowa IWC uśmiechnęła się uroczo i wręczyła pytającemu spinkę do krawata. I wszyscy zrozumieli się bez słów. "gwarancja, serwis dostęp do części. Chinczyki np. nurki to praktycznie jednorazówki. Werk może i majster nasmaruje ale uszczelek bez dostępu do zamienników już nie wymieni”. Zależy o jakim nurku mówisz? Uszczelki to wymienia zegarmistrz. Tak naprawdę to jest lokalny i realny serwisant, a nie jakiś ludek w Japonii, Chinach, czy Szwajcarii. Prawdę mówiąc zegarek typu nurek to tylko design, który jednym się podoba innym nie. Ale nikomu nie jest do niczego WR 1000 potrzebne. Ja tu problemu nie widzę. Nurki kupują ci, i tak maja pierdylion zegarków. W tej sytuacji i za sto lat te ich zegarki byłby w absolutnie pełni sprawne. -”możliwość bezproblemowego zwrotu zegarka, normalna obsługa klienta w ojczystym lub po angielsku. Z majfrendami różnie bywa. Przeważnie jak już zapłacisz to do bramy i się nie znamy”. Potarzam, zależy gdzie kupujesz. Ali jest już ucywilizowane w duzym stopniu i tam zegarek bez problemu zwrócisz, o ile kupujesz u ktoś, kto ma co najmniej kilkadziesiąt pozytywnych recenzji. Duża firma nie robi ze zwrotami problemu. A nowe chińskie mikrobrandy królujące na Ali to są duże firmy. -”oryginalny design i znane logo na zegarku zamiast krzaków albo wymysłów w stylu "tandorio". Nazwa mi się z "tandetą" z resztą kojarzy”. A Patek z patykiem ci się nie kojarzy? Sorry, ale to infantylne co piszesz. Chińskie mikrobrandy chcą być poprzez nazwy “przyjazne” klientom w USA i Europie, bo tam robią największe interesy, stad nazwy brzmiące europejsko (St. Martin) lub z japońska (Tandorio). To cała handlowa tajemnica, przecież niezbyt skomplikowana, musisz przyznać. “brak jakiejkolwiek historii firmy. Chinole to bezduszne kopie, czasem niezłe ale dalej kopie. Taki Hamilton ma pewną historię, jasne że dużo w tym marketingu ale jednak”. A taki Sinn (nosił go prezydent Obama) jak długą ma historie? Krótszą niż szacowny Atlantic. 😃 Zapewniam cię, że nikt nie zauważy, że masz Hamiltona na ręku. Może jakiś promil ludzi wie o takiej firmie. Zegarek kupujesz dla siebie o takim poziomie technicznym i estetycznym jaki lubisz. Nazwa i logo to tylko nazwa. Już od dawna zegarek nie jest dobrym medium do szpanu. Jeśli nosisz Roleksa to i tak ludzie powiedzą, e tam, chińska lub tajlandzka podróbka. Chyba że wysiadasz z własnego Bentleya; wtedy uwierzą. “tak, paski. Te chińskie to często jest takie guano, że od razu kosz. Ponad to często śmierdzą. Cięcie kosztów ma swoje granice i tu Chińczycy muszą jeszcze podumać”. Pasek to dodatek do zegarka, choć ważny, ale i tak podlegający wymianie z bardzo wielu powodów. Zwłaszcza jeśli ktoś wybredny pod tym względem, jak ja. Jeśli nosisz stale jeden zegarek na pasku to po roku pasek do wymiany, nawet najlepszy. Mam teraz chiński pasek na ręku za 60 zł, który zdecydowanie lepszy jest od Hirscha za 200 zł. Ale podejrzewam, że ten Hirsch też może być jest chiński.
-
Spójrz realistycznie, a nie uczuciowo czy tam marktingowo? Powiedz co uzasadnia cenę Hamilton Khaki? Wypukły szafir, który masz (często z AR) w chińskich zegarkach kosztujacych 200-300 zł? Chyba nie, szafir chiński najwyraźniej jest dośc tani przy dużej skali produkcji. W Chinach to taki sam związek chmiczny jak w Szwajcarii, korund czyli trójtlenek glinu. Może mechanizm? Jeśli to jest ETA 2824 to prawdopodobnie przyjechał do fabryki Hamiliotna wprost Chin jako surowy mechanizm w celu jego helwetyzacji. Ile za niego Hamilton zapłacił? Pewnie grosze. Czy różni się czymś od PT5000? A może koperta jest jakaś szczególna? Prawdodpdodbnie też chińska. Co zatem zostaje? Mitologia. Ok. dla kogoś może to ważne, ja wolę realizm, konkretny wyrób i jego poziom techniczny. Znęcanie się nad słabszym paskiem to typowe dla recnzentów chińskich zegarków. No bo coś tam wypadaoby skrytykować. Ja mam kilka chińskich zegarków z paskami, które przkładałem do japońskich, tak były fajne. Pasek to rzecz w dzierżawie czasowej i z natury wymienna, Na Ali dostaniesz fantastyczne paski (60-80 zł) z takim poziomem estetycznym i jakością wykoania za co w Europie zapłacisz więcej niż za chińńki mikrobrandowy zegarek, np . Tandorio, czy Pagani Design. I również ten pasek europejski, znanej i drogiej firmy, posłuży ci tylko do czasu. No więc? Te werki (NH35) produkowane są oczywiście w Chinach. Japończyk też na tym korzysta, wzyscy są zadowoleni. SW 200 to praktycznie replika ETA 2824, też produkowana w Chinach, prawdpdodobnie nie wyłącznie tam.
-
Nie przesadzaj, Chińczycy mieli i mają swoje zegarki bardzo wysokiej klasy inspirowane rodzimą kulturą, ale w Europie i USA niekoniecznie cieszyłby się popularnością z powodu innej wrażliwości estetycznej. Czyli nie jest to chińska złośliwość tylko handlowa postawa. Z drugiej strony jak długo ma trwać ochrona intelektualna np. Roleksa Explorera z lat 50? Całą wieczność? Jeśli 50 lat, tak jak w literaturze, to time is over. Nie masz wyboru i od kilkudziesięciu lat oglądasz reklamy Roleksa, ta zasłużona firma, produkująca w swoich trzech fabrykach ponad milion zegarków rocznie, wrzuca koszt reklam w cenę zegarka na który zresztą musiałbyś poczekać dwa lata. To normalne? Przejście w Chinach w ciągu ostatnich 10 latach od produkcji chałupniczej na system mikrobrandów (przykładem Tandorio, Steeldive, Corquet, St.Martin etc. etc.) i ucywilizowanie sprzedaży na Aliexpress zaowocowało tym, że można w Europie i USA kupić zegarek bardzo wysokiej jakości w cenie poniżej 100 euro. Chińczycy zauważyli, że rynek mikrobrandów na świecie bardzo się rozwinął i zgarnia niebywałą kasę. Skąd te mikrobrandy biorą części i mechanizmy? No przecież sami ich nie produkują, nie ten poziom. No z Chin biorą po prostu, kraju który produkuje ok. 80 proc. część do zegarków w skali świata. Chińczycy postanowili przejąć część rynku mikrobrandów i zaoferowali podobną lub lepszą jakość i swoje "chińskie" ceny, co przy ich skali produkcji jest normalne. Dzięki temu u mnie ostatnio zegarki japońskie i szwajcarskie są już pochowane w szufladach, a ja noszę na zmianę to co lubię, cztery świetnie zrobione zegarki militarne, każdy ze szkłem szafirowym wypukłym i AR, szczelnością do 200 metrów, mechanizmem japońskim lub szwajcarskim, a przynajmniej "rozwijanym w Szwajcarii" (PT5000). Ceny tych zegarków od 300 do 400 PLN. I powiem ci, to właśnie lubię. A jeszcze można na Ali kupić bardzo tanio fantastyczne paski do tych zegarków. By the way, przypomnij mi czy tak w ogóle stosuje się patenty w zegarkach? 🙂
-
Wszystko można krytykowac, byle nie pogardliwie. Pogardliwie traktowano w latach 60. japońskie aparaty fotograficzne ... wiadomo tylko niemieckie trzymały poziom, co już wkrótce okazało się wielkim złudzeniem. W latach 70. japońskie elektroniczne lustrzanki zmiażdzyły niemiecki przemysł optyczny, Niemcom pozostała ekskluzywna i droga optyka (Leica, Zeiss). I tak jest po dziś dzień. Zegarki miltarne od lat 40. produkwali różni producenci, dziś nie dojdziesz kto się czym inspirował, ale wiadomo że one bywają do siebie dość podobne. Po prostu funkcja takiego zegarka wymuszała formę, to cała tajemnica. W diverach podobnie. Więcej odwagi przy zakupach na Ali, dziś (w odróżnieniu od wczoraj) to bardzo bezpieczeny proceder. Lepiej jest kupowć w sklepach na Ali, które mają dużo komantarzy. Sklep, kotry ma konkretną nazwę jest lepszy od sklepu, którego nazwa składa się z numeru, ale generalnie na Ali jest bezpiecznie. Do 150 euro nie zpłacisz podatku. Mozna płacić blikiem, a to już coś.
-
Ale ze swastyką byś nie kupił. Czemu? 😁 Ten czarny (D304) jest oczywiście najładniejszy, ale z jakiej fabryki (i czy fabryki) on wyszedł tego nie wie nikt. Być może to jakaś produkcja na boku sprzedawana przez Good Stuffs w dziale Sea-Gull. Gdyby ten sklep sprzedawał na Aliexpress to warto może byłoby w to wchodzić, a tak?
-
Pytanie jak zdefiniowac "wypasione"? Dla jednych barok lub rokoko, dla innych Bauhaus. Rotor może byc pozłacany, raczej nigdy nie jest ze złota lub platyny. Pozłacanie ma swoje miejsce w sztuce, także zegarmistrzowskiej.
-
Znajoma z Nowego Jorku ma, jak się przyznała, ponad 1000 apaszek - w kilku pudełkach. Oburzyła się na moich 15 zegarków. - Po co ci tyle? - W Ameryce każdy może mieć to na co go stać, odparłem (broniąc się). 🙂
-
Na jednym z amerykańskich forów zegarkowych powstała inicjatywa powołania grupy wspierających się przy zwalczaniu nałogu zakupu zegarków, bo niektórzy mają ich setki. Ma też być wsparcie psychologów. Coś jak AA tylko chodzi o zagarki ... 😃
-
Fajna maszyna. Gratulacje.
-
Na Ali masz bardzo wiele militarnych zegaraków w rozmiarach 36-38 mm. Wrzuć w wyszukiwarke na Ali "zegarek militarny 36 mm" etc. i możesz wybierać. Na twój nadgarstek dobre bedą od 36 do 38 lub 39 mm. Czasem większe. Poluj na promocje, to kupisz za grosze. Militarne klasycznie mają mniejsze rozmiary tarczy.
-
Europę mniej przekonuje estetyka związana z chińską tradycją (ryby, smoki etc.), co zrozumiałe, ale w Azji już co innego. Datego na Ali najczęściej można spotkać zegarki mające bezpośredni (nazwijmy to tak) związek z europejską tradycją estetyczną. I o takim poziomie technicznym za zupełnie śmieszne pieniądze, że Szwajcaria powinna się tego obawiać. Już chyba się obawia. Inny powie: "szkoda że nie złocone", gdyby było stalowe. Wszystkim nie dogodzisz, przynajmniej jednocześnie. 🙂
