-
Liczba zawartości
695 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Euryk
-
Podobieństwo tego zegarka do Tissot PRX jest mocno przereklamowane, mówiąc ostrożnie. Tarcza inna, mechanizm inny, koperta karbonowa. Czy istnieją PRX-y w karbonie? Tak się tyko pytam. Zintegrowana bransoleta to też nie jest odcisk palca Tissota, tylko hołd tej szwajcarskiej firmy wobec zasłużonej manufaktury Audemars Piguet (model Royal Oak 1972). Kilka lat później Patek Philippe wypuści homara tej bransolety w modelu Nautilius. I tak to się kręci. No więc przemyśl to jeszcze. Pierwszy twój odruch zakupowy był chyba właściwy, ale niektórzy zbili cię z tropu.
-
Zauważ, że w przypadku kobiety caliber mechaniczny (jakikolwiek) to już coś. Większość zegarków dla kobiet to kwarce, których przecież nie lubimy za bardzo. Producenci jednak swoje wiedza, że kobiety w ogóle nie zwracają uwagi na mechanizm, a kwarc kosztuje kilka dolarów. Kalkulacja biznesowa jest zatem oczywista. Aczkolwiek mógłbyś mieć swoje zdanie. Ze świadomością, że zegarek to już nie to co kiedyś, kupowany na pół życia. Przy tych cenach i dochodach w Polsce kupuje się zegarek na kilka lat, potem następny. A niektórzy radzący ci (jak ja) robią to znacznie, znacznie częściej.
-
Z czego wnosisz, że słabiutki? Jeśli to jest DG 218 (Dixmont-Guangzhou) i wersja Myioty serii 8 to, w tej cenie, do przyjęcia. No i zauważ, ze jest to zegarek dla kobiety, ale raczej nie zegarmistrzyni,
-
W Chinach jest tyle firm, że nie można znać wszystkich. Może to być submarka znanej firmy, byle kto nie używa kompozytowych kopert. Mechanizm wskazuje na Dixmont i Shanghai.
-
Jak się uparła to nie masz wyboru raczej. 🙃 Zegarek wgląd ma intrygujący i nowoczesny, na pewno można z nim nurkować w basenie - jest pasek silikonowy. Mechanizm ciekawy, kantoński Dixmont (chyba) 2813, albo raczej DG2813, to ponoć chińska wersja japońskiego kalibru Miyota 8215. Marka Time Token nie jest jeszcze znana, ale w przypadku Chin zupełnie nic to nie oznacza. Szkło szafirowe, oczywiście jest, a patrząc na specyfikację techniczną wszystko w porządku. Cena dobra.
-
Przemyśl to jeszcze. Napisałem o zegarkach Błonie, bo jesteśmy w dziale chińskim.
-
Niestety, coraz mniej jest fabryk zegarków. Ale, mimo od dawna braku fabryki, pojawił się na krajowym rynku elektroniczny zegarek Błonie, z mechanizmem typu kinetic. Cena umiarkowana, szkło szafirowe. Ładny, różne kolory do wyboru.
-
No name to no name, a mikrobrand to mikrobrand. Może w Chinach nie wszystko jest przejrzyste, ale gdzie jest przejrzyste?
-
🙂 Zatem mieszaj w drugą stronę. O, już to robisz. Zestawienie Sinna z Wardem i jakimś tam microbrandem nie ma sensu. Sinn to marka, która ma 60+ lat tradycji. Gdybyśmy lecieli głownie z liczbą lat, to Timex rulez. A i poczciwy Atlantic, całkiem, całkiem. Pisałem o modnych markach, nie ich jakości czy braku jakości. Pierre Ricaud nie jest szwajcarski i szwajcara nie udaje. Tu masz zupełną rację, zapędziłem się nieco mając na myśli bliskie związki tej firmy ze Swiss Made Adriatica. Ale nic w tym mariażu złego nie ma. Za 2 tysiące możesz kupić choćby seiko presage, nie tylko piątkę... Raczej używanego "presaża". Krótki research i wychodzi mi, że nowe "presaże" kupimy od ok. 1900 PLN z hakiem (nieliczne, może ze zwrotów?) do ok. 7100 PLN. W tej sytuacji mediana pewnie wyjdzie ok. 3,5 tys. PLN. Tanio znalazłem szary pasek do "presaża" za 299 PLN. 😁 Nie jestem audiofilem i kupiłem (z myślą o komputerze) słuchawki chińskiej firmy Ugreen. Porównując parametry to japońskie firmy prosiłyby w tym przypadku o 800 zł, a ja wydałem nieco ponad 200 zł.
-
"Niż jakikolwiek" to odważne stwierdzenie. Ale rozumiem, bywają modne zegarkowe marki, co załatwia sprawę teraz, ale się zmienia. Jakiś czas temu modna była marka Sinn (nawet Obama nosił zegarek tej firmy), także według niektórych prawie wszystko od tej marki było gorsze. Teraz modny jest zegarek australijskich spryciarzy "Studio Underd0g". Zegarek składany jest w Chinach (niektóre egzemplarze widziałem z napisem assembled in the UK), więc to w zasadzie "chińczyk", ale modny i dobrze się rozchodzi. "Ok, większość chińskich produktów to ściema, ...". Też ryzykowne stwierdzenie i zbyt uogólniające, jakby napisać, że zegarki szwajcarskie są niedrogie i nijakie - proszę bardzo, oto przykłady: Adriatica, Candino, Pierre Ricaud, Traser etc. Zgadza się? Tak i nie, szwajcarskich dobrych marek jest dużo, ale te lepsze są drogie, te tańsze prawie w 100 proc. chińskie. Czy wówczas nie lepiej kupić "oryginalnego" chińczyka? Tak się tylko pytam. " bo skoro za chińczyka mam płacić 500 euro wzwyż, to zdecydowanie wolę europejskie marki". Co za 2 tys. można europejskiego i interesującego kupić to nie wiem. Bo z "japończyków" Orienta, ale już raczej nie Seiko, chyba że "piątkę". Raczej nic szwajcarskiego, chyba że kwarc, coś niemieckiego - pewnie tak, ale będzie to bardzo podstawowa pólka jakościowa na częściach chińskich, bo niemiecka branża zegarkowa nie ma nawet tak łagodnych ograniczeń jak swiss made. "Jestem dość świadomym nabywcą (a przynajmniej mam taką nadzieję) i staram się kupować produkty, które mają jakąś "wartość dodaną". O, i to jest dobry punkt widzenia. W każdym sklepie, nawet drogim, jest mnóstwo rzeczy brzydkich i śmiesznych, śmieciowych, ale mimo to człowiek świadomy szuka tam czegoś dla siebie i z reguły znajduje. Podobnie na rynku zegarkowym. Im większy rynek (a chiński jest największy) tym więcej rzeczy dziwnych, brzydkich, śmiesznych, słabych, ale są też fajne o niezłym poziomie technicznym. Warto takie znaleźć i kupić, tyle że rynek chiński jest jak labirynt, bariera językowa i kulturowa jeszcze to podkreśla. No i lepiej nie ograniczać się do Aliexpress. Ludzie mają różny gust i pojęcie o zegarkach, ale - to podejście biznesowe - każdy powinien mieć szansę kupić coś dla siebie. Nawet ten kto lubi rzeczy brzydkie, a z wrodzonej ignorancji uwielbia technicznie słabe, ale tanie, jak zegarek kwarcowy w kopercie z dodatkiem niklu za 5 USD. "Na przykład wbrew sobie kupiłem Ciga Design Hunter - mimo, ze raczej nie będę go nosić, ale mieć coś w rodzaju Richarda Mille za ułamek ceny, noooo... to już coś. Po prostu, jak to mawia moja córka " just for shits and giggles" 😜 Nie napinam sie specjalnie z tymi zegarkami, ale zwyczajnie, Chińczykom zdarza się stworzyć zegarek z ciekawym designem, taki, za który Europa wola dziesiątki tysięcy, a oni setki dolarów. Wybór wtedy jest dość prosty". Dobrze to rozumiem, mam w zasadzie podobne podejście.
-
Zależy o jaki model chodzi i co chcesz porównywać, prócz ceny? 😁 Twelfe ChW w kopercie 40 mm ma 8,95 mm grubości (żadna rewelacja), a w kopercie 38 mm i 6,6 grubości (czyli rewelacja) oraz 56 h rezerwy chodu, czyli bez rewelacji. Oba wspomniane tu Agelocery mają rotory i 10 mm grubości. Agelocer Budapest (na calibrze A4619) ma 28800 vph i nominalnie 80h rezerwy chodu, jak zmierzyłem to 84,5 godziny. Agelocer Codex (na calibrze A3350) ma 10 mm grubości i rezerwę chodu 40 h.
-
W tej cenie 730 zł (200 USD) właściwie wszystko. Oczywiście, jest zachowany umiar, ani to barok ani rokoko i może to cię niepokoi? 🙂
-
Ile ma melodyjek? 😄
-
Na fachowo zrobionym zdjęciu - w korzystnym oświetleniu bocznym - bransoleta wygląda na bardzo starannie wykończoną, z perfekcyjnym szczotkowaniem. Tyle że jest to bransoleta zintegrowana, w przypadku poważnego uszkodzenia koszt następnej byłby całkiem spory. Ogólnie ChW ma niezłe zegarki, na pewno z wyglądu, ale w modelu Twelve 660 38mm BLU caliber (tylko) Selita 210 bez rotora (dlatego taki cienki) to jednak zaskoczenie in minus - w przypadku zegarka za ponad 6 tysięcy PLN. Szkoda, bo Twelve 660 38mm BLU l2l 43,5 mm to akurat idealny rozmiar na mój nadgarstek. 8 razy tańszy Agelocer Codex lub Budapest (1600 USD vs. 200 USD) ma fantastycznie zdobiony mechanizm. Oraz 80 godzin rezerwy chodu.
-
Jest inaczej. Zerknij na bransolety np. San Martin, czy Agelocer. Wiele bardzo znanych europejskich firm zamawia bransolety w Chinach. Piszę to jako zagorzały zwolennik pasków.
-
Wrzuć chociaż pól miliarda. 😄
-
Kiedyś tak, obecnie są raczej rzadkie.
-
Czy rolex jest taki niezwykły? Bardzo niezwykły, najbardziej niezwykły zegarek na świecie. Jedyny na który trzeba się zapisywać i czekać na odbiór średnio dwa lata, jak w PRL na pralkę lub Syrenkę. 😄 Z tą różnicą, że wówczas nikomu nie przychodziło do głowy, by reklamować pralki i Syrenki, a Rolex cały czas reklamuje swój luksusowy i głęboko deficytowy produkt, choć tak naprawdę wytwarzany masowo (1,2 mln zegarków rocznie). To bardzo niezwykłe. Nie, będziesz miał kasę to kupisz". Jak widać nie tak szybko. Jeden z azjatyckich biznesmenów, nota bene z branży zegarkowej, żalił się, że w Wenecji ochrona nie wpuściła go salonu z luksusowymi zegarkami. Powodem były, jak twierdził, jego skośne oczy. Mówił później na targach zegarków w USA, że szwajcarska branża zegarkowa odgradzając się od ludzi właściwie na co liczy?
-
Znaleziona w sieci (Watchuseek) informacja na temat firmy Tandorio. 😀 Jeśli chciałbyś zapoznać się z dziejami firmy produkującej zegarki, na które każdy może sobie pozwolić, a która ma bogatą historię, to będzie właśnie o tym - o Tandorio! Warto dodać, że historia firmy została kiedyś celowo wymazana, ponieważ Szwajcar włoskiego pochodzenia Luigi Tandorio został świadkiem koronnym w procesie norymberskim (1945) przeciw Göringowi. Jego mała firma "La société horlogère de Luigi Tandorio" (tak mała, że poza Szwajcarią była nieznana ... a i w Szwajcarii też nie była znana...) produkowała fligery dla Luftwaffe i z tego powodu, oraz zeznaniom przeciw Göringowi, Luigi Tandorio po wojnie nalegał na prawo pobytu w USA, które otrzymał. Do dziś krążą plotki, jak udało im się zrobić tyle zegarków w pięcioosobowym warsztacie, ponad 18 tysięcy w ciągu 7 lat. Zegarki dostarczane były dla Luftwaffe ciężarówkami, ale w drodze znikały, wypadały z naczepy i nigdy nie zostały odnalezione, to jednak całkiem inna historia. Potem w USA wszystko poszło trochę nie tak. Jego syn Johnny Tandorio został "Donem" Tandorio na Brooklynie. Don w 1968 roku wszedł do programu ochrony świadków, cóż za rodzinna tradycja. Johnny "Don" Tandorio osiedlił się więc w Hongkongu i zabrał ze sobą narzędzia z fabryki zegarków swojego taty, dzięki czemu finalnie Tandorio założyło się właśnie w Chinach! 27 lat później, zniedołężniały "Don" Tandorio zanurkował w Zatoce Hongkońskiej, po czym nie zdołał już wyjść na powierzchnię, więc jego wnuki przejęły fabrykę podróbek zegarków w 2007 roku. Nie mając innych dochodów, po tym jak Donowi skończyły się pieniądze z programu ochrony świadków, przeszli na sprzedaż wysokiej jakości zegarków, przemycanych prosto ze szwajcarskich Alp! Gdy i to się skończyło, pieniądze wykorzystano na zakup japońskich narzędzi używanych w przypadkowo spalonej fabryce w Shinshu. Wtedy zwróciło na nich uwagę chińskie FBI, które aresztowało ich wszystkich. Ponieważ fabryka Tandorio była już mocno osadzona w branży i miała podpisane umowy, zachowano nazwę upaństwowionej już firmy, by łapać jeszcze więcej przestępców, ale ostatecznie zaczęto prowadzić ją jako czystą firmę, produkującą wysokiej jakości zegarki, które dziś cieszą się w świecie sporym powodzeniem. I to są zegarki, które teraz możemy kupić na AliExpress jako "Tandorio", prowadzone przez dobrych, uczciwych chińskich biznesmenów i zegarmistrzów. Widzisz, jak bogata i ciekawa jest historia tej firmy. Wygląd tarczy (szczególnie stylistyka cyfr) wskazuje na zegarek militarny, lata 20. i 30. XX wieku. Można przyjąć, że majfrendom z Aliexpress chodziło pewnie o wodnosamoloty: stąd Pilot - Diver. 😁 Pasek dobrze dobrany.
-
Ok. tego nie widać na zdjęciu stąd moje pytanie. Chyba jednak szczególny. Na tysiąc różnych zegarków ile będziesz miał z taką koronką?
-
Jak się zasłoni logo (czerwoną gwiazdę) od razu lepiej wygląda. 🙂 Sam zegarek naprawdę niezły. Koronka od góry to rzadkość, a operowanie chronografem przy pomocy jednego przycisku (ale tu nie mam pewności) tym bardziej.
-
-
Zdarza się, w Polsce jest sporo fabryk dużych producentów zachodnich, którzy u nas robią części do swoich aut. Chyba nawet się w tym specjalizacyjnemy. A rożne Patki motoryzacji, tacy od Bentleya w górę, to wszystko sami pilnikiem i ręcznie obrabiają. 🙂 Zdarza się, w Polsce jest sporo fabryk dużych producentów zachodnich, którzy u nas robią części do swoich aut. Chyba nawet się w tym specjalizujemy. A rożne Patki motoryzacji, tacy od Bentleya w górę, to wszystko sami pilnikiem i ręcznie obrabiają. 🙂
-
To może powtórzę, żeby jednak była jasność. 🙂 Istnieją producenci wszystkich części do swoich zegarków, Rolex przykładem, oraz kilka najdroższych manufaktur szwajcarskich. Chociaż tu będą wyjątki. Przykładem choćby Cartier, który czasem korzystał z mechanizmów innych firm, np. Piageta, czy ETA. Istnieją producenci części, w tym mechanizmów, ale nie zegarków jak TMI, HKPT. Nieliczne fabryki chińskie produkują części, mechanizmy oraz gotowe zegarki - Tianjin Seagull Watch Group na przykład. Są też producenci narzędzi i wyposażenia do produkcji części do zegarków. W czasach globalizmu taki wyspecjalizowany podział bardzo się utrwalił. To się nazywa "łańcuch dostaw".
