-
Liczba zawartości
694 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Euryk
-
Ba, niemal wszystkie mikromarki to robią, oraz spora cześć firm szwajcarskich. Powód jest prosty: 80 proc. mechanizmów na świecie produkowanych jest w Chinach. Cechowanie mechanizmów ETA jako swoje to była kiedyś powszechna praktyka szwajcarskich firm ze średniej półki. Dziś firmy te poszły krok dalej i cechują surowe chińskie mechanizmy (np. klony ETA 2824) jako swoje. A nawet zlecają grawerowanie na rotorze swojego szwajcarskiego logo Chińczykom. 😄
-
Nie każdy szkieletor szkieletorowi równy. Uważam Hunter’a za jedyny spośród oferty CIGA DESIGNE szkieletor warty uwagi. Ok. a mógłbyś to uzasadnić? O Agelocer nie będę się wypowiadał, bo przede wszystkim mnie nie kusi wizualnie, a sam Tourbilion jakoś też nie jest dla mnie gralem. Nie neguję jednak. Jak się komuś podoba, to szanuję wybór. CIGA Design to skrót od China International Great Art. Obie firmy, Ciga i Agelocer, mają podobny modus operandi i najwyraźniej wparcie chińskich władz. Patrząc nieco powierzchownie wydaje mi się, ze szkieletowe zegarki obu firm są dość do siebie podobne (może powstają w tej samej fabryce?), ale te od CIGA są tańsze. CIGA używa mechanizmów Sea-Gull, Agelocer ma własne. Tourbillion od Agelocer warto mieć, jest bardzo tani (700 USD), ich własny, no i solidny, tak mówią poważne recenzje. A czy fajny? Ja szkieletowych w zasadzie nie lubię, ale dla tourbillionu zrobię wyjątek. Nie wiem czy będę nosił, ale chcę go mieć, z zamiłowania do techniki. Około dwóch lat temu pokusiłem się o twierdzenie, że jak Chińczycy uznają za zasadne, to wejdą w zegarki szybko, mocno i z przytupem, a wówczas mimo szacunku do historii wśród średniaków ze Szwajcarii zacznie się zagęszczać atmosfera. I się dzieje. Od kilku lat Szwajcarzy, najwyraźniej spanikowani, wydają masę pieniędzy na marketing. Zatrudniają legiony recenzentów-naganiaczy, którzy plotą trzy-po-trzy, że aż zęby bolą. Jeden z polskich naganiaczy (młody i agresywny) mówi wręcz, że jak szwajcarska firma dostaje znaczek swiss made, obojętnie w jaki sposób, to jest to swiss made i musi nam to wystarczyć. Mordę w kubeł i kupować, nieco brutalnie, ale ścisłe streściłem myśl przewodnią jego wystąpienia w kanale YT.
-
Znam to. Jesteś jak Leonidas, dowódca 300 Spartan walczących pod Termopilami z całą perską armią. Polegli niestety. 🙂
-
Podobne rzeczy robi Agelocer, jego projekty szkieletowe zwykle są jednak droższe. Ale całkowite przeszkolony Agelocer Flying Tourbilion za 700 USD, czemu nie?
-
Miałem kiedyś Bulova accuquartz, wówczas to było Coś. Z tego powodu również i ja mam sentyment do tej marki. A i miałem też Bulova Precisionist, militarnego, ale sprzedałem. Był za duży jak na mój nadgarstek.
-
Też nie mam, ale wiadomo że koło kolumnowe to najlepszy sposób obsługi ("resetowania") chronografu. Wymyśliła go firma Venus SA (konstruując w latach 40. caliber 170 i następne), dziś już nie istniejąca. A to od niej Chińczycy na początku lat 60. kupili licencję oraz oprzyrządowanie do produkcji mechanizmów z chronografem, caliber Venus 185. Drugą metodą (gorszą, ale tańszą i umożliwiająca masową produkcję) jest obsługa chronografu poprzez trójpłaszczyznowy system krzywek. Tak jest skonstruowany szwajcarski Valjoux 7750. Ta firma jednak tego nie wymyśliła, przejęła upadającą firmę ... Venus SA, która, proszona o to przez inne szwajcarskie manufaktury, w ostatnim okresie swej działalności skonstruowała uproszczony mechanizm chronografu z systemem krzywek, caliber 188. Tak, caliber Venus 188 stanowił podstawę dla Valjoux 7730, 7750. Łatwo w sieci natrafić na ochy i achy w kontekście mechanizmu z krzywkami lansowanymi przez Valjoux, co jest przykładem jak czasem gorsze wypiera lepsze. Zależnie od konstrukcji mechanizmu koło kolumnowe umożliwia obsługę chronografu jednym przyciskiem. Znana wszystkim firma Zenith nadal używa swego własnego mechanizmu z kołem kolumnowym, za co jest ceniona. Chiński ST19xx z kołem kolumnowym jest świetnej jakości i najtańszym mechanicznym chronografem z kołem kolumnowym na rynku, pewnie dlatego przemilczanym przez tabuny recenzentów, cały czas dziecinnie zachwyconych Valjoux 7730/50.
-
Czy odkręcanie/zakręcanie ponowne dekla powoduje roszszczelnienie zegarka ?
Euryk odpowiedział unadarek → na temat → Podręczniki i porady
Czy ona nie jest teraz raczej silikonowa? Wyślij do Chin albo Japonii. 🤥 -
Koło kolumnowe na godz. 11.30, pod niebieską śrubką. Najważniejsza cześć tego zegarka.
-
20 lat temu z ciekawości kupiłem w Tajlandii podróbkę Ebela. Chyba wzięto mnie za turystę niemieckiego, którzy najwyraźniej mają słabość do tej marki. W ofercie sprzedającego połowa to były właśnie "Ebele" po niewygórowanej cenie. Krajowiec przysięgał, że to oryginały.
-
Ładny, ale bardzo drogi ten automatyczny "Chińczyk" na Myota serii 8; na ogół chcą za niego 1100 zł. Piszę "Chińczyk" , bo na chińskich częściach albo/i produkowany w Chinach. To nic złego, poza ceną. Bulova od lat należy do Citizena, który tańsze modele produkuje w Chinach. Myota serii 8 też produkowana jest w Chinach, a ostatnio to i Myota serii 9.
-
😄 Świetne giloszowanie. Przynajmniej nauczyli się rzymskich cyfr, co jest szokująco wspaniałe. To jakby Turcy używali sanskrytu na tarczach zegarków eksportowanych do Indii. Z jakiś powodów zegarki Ebel są często podrabiane. Krótka nazwa, cztery litery?😄
-
Na stronie Baltany byłoby trochę taniej. https://www.baltany.com/product/39mm-dirty-dozen-date-field-watch-s2081/66/ Ten zegarek wojskowy ("dirty dozen") jest trochę nadwymiarowy, 39 mm średnica koperty. Oryginalne miały od 34 do 36 mm. To w zasadzie bez większego znaczenia, liczy się inspiracja, poza tym niektórzy chętnie kupią nieco większy. Ładny zegarek, z tarczą wymyśloną przez brytyjskie ministerstwo obrony pod koniec wojny. Mam podobny, w wersji 36 mm i niestety kwarcowy. Twój jest na ST17. Co do pasków na Aliexspress, nie wolno kupować najtańszych, bo można trafić na zupełny paździerz. Ale te droższe (i tak dużo tańsze niż europejskich firm) mogą być zaskakująco dobre. Ostatnio kupiłem za 70 zł. klasyczny, czarny, cienki, lakierowany pasek ze skóry aligatora. Po kilku tygodniach noszenia zaczynam wierzyć, że to faktycznie aligator, pasek w ogóle się nie zużywa, czyli skóra jest dobra. Zresztą tenże krokodyl wtłoczony na spodzie paska, co jest decydujące. 😁 Moje doświadczenia z chińskimi paskami, załączonymi do zegarka lub kupionymi na Aliexpress, są takie: 25 proc. do kosza, reszta do noszenia. Paski Pattini (firma z Koszalina) wyglądają ok. ale robione są z paździerza. Specjalnie rozebrałem jeden pasek na warstwy składowe i teraz wiem na pewno co jest w środku. Dużo tam tektury. Poza tym są zawsze grube,. Klamerki maja z jakiegoś podłego, uczulającego metalu. Zapytani nawet nie kręcili i przyznali się, że nie stosują klamerek ze stali antyalergicznej. To nie Chińczycy, niestety.
-
Wygląda na szwajcarski produkowany w Chinach. 🙃
-
"gdzie Pan kupujesz takie ładne (grube) paski? świetnie to wygląda". Dużo niezłych jest na Aliexpress. a też szwedzka manufaktura: https://cnswatchbands.com/
-
Aliexpress na pewno. Albo (lepiej) zajrzyj na stronę producenta: https://tandoriowatch.com/
-
Lekko potrząsając zegarem można dostrzec, że koło balansowe przez ułamek sekundy porusza się, po czym zatrzymuje. Wskazówka sekundowa cały czas stoi w miejscu. Jestem w kontakcie z serwisem Berny, wczoraj zaproponowano mi, że ewentualnie mogę wybrać inny zegarek. Wybrałem nieco droższy, z werkiem PT5000 i teraz czekam na odpowiedź. Mam inny zegarek Berny (mov. Myota 8215) i żadnych problemów, odchyłka bardzo niska, -2,7 s/24.
-
Zabetonowany, ani ruszanie ani dokręcanie nie działa. Jestem ciekaw co to może być.
-
To ciekawe, ale ponad sto lat temu przepisy amerykańskie wymagały, aby zegarki szwajcarski były oznakowane swiss made. Chodziło o to, że szwajcarskie mechanizmy były znaczenie gorsze niż amerykańskie - i po prostu toporne, a każdy konsument w USA powinien wiedzieć co kupuje. Z biegiem czasu firmy amerykańskie zaczęły być wykupowane przez Szwajcarów, a po 2WW sytuacja zmieniła się całkowicie. Firmy amerykańskie upadły (Bulova i Timex wyjątkiem), a dziś również trwa wojna o swiss made. Jednak już w innym kontekście. Na watchuseek forum znalazłem bardzo wnikliwy tekst, który przytaczam in extenso, analizujący szwajcarskie przepisy dotyczące swiss made. Po jego lekturze każdy kupujący szwajcarski zegarek powinien mieć się na baczności. Tekst jest sprzed 8 lat, dziś pod tym względem jest jeszcze gorzej ponieważ ustawodawca szwajcarski coraz bardziej liberalizuje przepisy, choć udaje, że robi odwrotnie. "watchuseek forum docvail 31 524 postów · Dołączył 2012 #28 · 10 stycznia 2017" "Moim zdaniem "Swiss Made" oznacza tylko to, co myślisz, że oznacza (wszystkie części są produkowane w Szwajcarii), gdy przekroczysz pewien punkt cenowy, ale kiedy już przekroczysz tę cenę, "Swiss Made" znaczy więcej, ale ma mniejsze znaczenie niż nazwa marki, ponieważ większość klientów wie, co kupuje. W pewnym przedziale cenowym "Swiss Made" prawdopodobnie oznacza coś przeciwnego, niż mogłoby się wydawać, a więcej klientów nie wie, co kupuje, więc etykieta ma większe znaczenie, nawet jeśli, jak na ironię, w rzeczywistości oznacza mniej. Dla tych, którzy chcą zrozumieć, jak faktycznie działają te zasady, oto kilka odpowiednich linków i odniesień: Strona internetowa Szwajcarskiej Federacji Zegarków (FHS), na której publikują swoje wytyczne dotyczące etykiety "Swiss Made" - http://www.fhs.swiss/file/14/ordonnance_swiss_made_1971_En.pdf - to jest link do pliku PDF zamieszczonego na ich stronie. To prawda, że PDF ma stare zasady, obowiązujące od 1971 roku, ale jest to dobry punkt wyjścia do dyskusji, którą zademonstruję. Jak powiedziałem wcześniej, ludzie utknęli na terminologii "co najmniej 50% wartości" (obecnie 60%) i czasami powołują się na zakaz wliczania kosztu montażu do tej liczby, ale muszą przeczytać dalej, do art. 2 lit. b): "b. Koszt montażu może być brany pod uwagę, jeżeli procedura certyfikacyjna przewidziana w traktacie międzynarodowym gwarantuje, że dzięki ścisłej współpracy przemysłowej zagraniczne i szwajcarskie części składowe są jednakowej jakości." Innymi słowy, mogą uwzględnić w obliczeniach koszty montażu, nawet jeśli części pochodzą z innego kraju niż Szwajcaria, o ile mają "ścisłą współpracę", a części są "równoważnej jakości" (obie te cechy pojawią się ponownie później). W listopadzie 2015 r. (w roku, w którym ogłoszono nowe standardy) na stronie internetowej FHS można było zapoznać się z dyskusją na temat nowych standardów, w tym z tym (i zwróć uwagę na tekst między dwoma czerwonymi ramkami - gdzie jest napisane, że poprzednio istniejące standardy, ten, do którego odniosłem się za pomocą powyższego linku, pozostają na swoim miejscu): "Nowe kryteria zostaną dodane do obliczania wartości szwajcarskiej, takich jak koszty badań i rozwoju oraz certyfikacji." (Kursywa moja). Jakiego rodzaju koszty są kosztami "certyfikacji"? Mogę tylko przypuszczać, że są to koszty poświadczenia tego, że części wyprodukowane poza Szwajcarią są "równoważnej jakości". A gdzie miałyby być produkowane, jeśli nie w Szwajcarii? Z jakim krajem Szwajcaria utrzymuje ścisłą współpracę przemysłową"? Cóż, nie wierz mi na słowo. Witryna FHS omawia znak certyfikacji FH w... Tak. Hongkong. Przeczytaj tę stronę. Chodzi o używanie znaku "Swiss Made" w krajach innych niż Szwajcaria, USA i Hongkong w szczególności. Pamiętaj jednak, że nie mają żadnego linku do certyfikatu dla USA, tylko Hongkong. Myślę, że to dlatego, że Szwajcarzy nie są kupują części wyprodukowane w USA. Jeśli klikniesz na ten link, zobaczysz, że FHS ma tam swoje biuro, w Hongkongu, jedynym miejscu na świecie, gdzie mają biuro, poza Szwajcarią: http://www.fhs.swiss/file/13/Certification_mark_HK_-_terms_and_conditions.pdf Ponownie, jest to PDF. Przejdź do ostatniej strony, aż do samego dołu: Interesujące jest również to, że system certyfikacji wydaje się zajmować prawie wyłącznie szwajcarskimi prawami własności intelektualnej i w rzeczywistości odrzuca wszelkie oświadczenia, że system certyfikacji ma związek z jakością produktu. Wygląda na to, że samo przestrzeganie schematu - i szanowanie szwajcarskiej własności intelektualnej - wystarczy, aby uzyskać certyfikat, i myślę, że równoważność jakości jest po prostu zakładana w tym momencie: Więc... ich definicja "szwajcarskiego zegarka" mówi, że mechanizm musi być "szwajcarski", a ich definicja "szwajcarskiego mechanizmu" mówi, że co najmniej 50% wartości musi pochodzić ze szwajcarskiej produkcji, co zgodnie z punktem 2b powyżej może obejmować koszt montażu części wyprodukowanych gdzie indziej, w kraju, w którym ściśle współpracują, który najwyraźniej obejmuje Chiny i, uhm... nigdzie indziej i tak długo, jak części są certyfikowane jako równoważne pod względem jakości, co najwyraźniej oznacza po prostu, że producent nie naruszył szwajcarskich praw własności intelektualnej. Tak więc, jeśli czytam to wszystko dobrze (a jestem prawie pewien, że tak jest) i znam się na matematyce (jestem prawie pewien, że znam), jest to dość łatwe do rozgryzienia: 1. Kupuję kilka części wyprodukowanych w Chinach - wszystkie części niezbędne do wykonania mechanizmu - i wysyłam je do Szwajcarii. Miejmy nadzieję, że jakość jest dobra. 2. Mam je zmontowane w Szwajcarii. Sumuję koszt moich części, koszt montażu, koszt badań i rozwoju oraz koszt uzyskania certyfikatu mojego dostawcy na to, że nie narusza szwajcarskich praw własności intelektualnej, i tak długo, jak moje koszty montażu, badań i rozwoju oraz certyfikacji sumują się do co najmniej 60% całości, mogę powiedzieć, że jest to ruch szwajcarski. Jeśli również go zapakuję i przeprowadzę końcową inspekcję w Szwajcarii, mogę umieścić na nim napis "Swiss Made" (w przeciwnym razie mogę umieścić na nim tylko "Swiss Movement"). Boom - zegarek "Swiss Made" wykorzystujący 100% części wyprodukowane gdzieś indziej niż Szwajcaria. Stare zasady mówiły, że robocizna musiała być co najmniej o połowę tańsza (co najmniej 50%), nawet jeśli wszystkie części pochodziły spoza Szwajcarii. Nowe przepisy mówią, że robocizna plus koszty badań i rozwoju oraz certyfikacji muszą teraz wynosić co najmniej 60%, co oznacza, że mogę zapłacić jeszcze mniej za części i mniej za sam montaż, teraz, gdy mogę uwzględnić te inne koszty. Daje to szwajcarskim markom większą możliwość korzystania z części niewyprodukowanych w Szwajcarii i zatrudniania większej liczby nieszwajcarskich pracowników z innych części Europy (za co zostały zbesztane). A teraz powiedz mi jeszcze raz, w jaki sposób te nowe zasady są BARDZIEJ rygorystyczne"?
-
Też chwaliłem Berny - przed zachodem słońca, ale wczoraj nagle przestał działać, zatrzymał się i już. O ten ... https://www.bernywatch.com/products/berny-men-automatic-watch-am7110vm Jestem w kontakcie z serwisem Berny, prosili o video. Pewnie go zwrócę. Zatem Tandorio przeskoczyło Berny. Żaden z czterech Tandorio, które mam nie popsuł się, tylko Berny i Merkur. Obie marki zatem spadają w moim rankingu.
-
DHL lub DPD, punkt odbioru w Żabce lub paczkomacie InPost. DHL lub DPD, punkt odbioru w Żabce lub paczkomacie InPost.
-
Nie miałem żadnych kłopotów, ale zegarki nie kosztowały więcej niż 150 euro sztuka. Co więcej, transakcja PayPalem odbyła się bez marży, którą zwykle płaci kupujący, czyli jak przypuszczam pokryła ją strona chińska. Może maja umowę z PayPalem i płacą Amerykanom hurtowo? No any way, płaciłem tylko cenę zegarka, bo i transport gratis. I analogicznie, wszystkie szwajcarskie (niemieckie) zegarki są drogie. Czy są dobre? Są drogie.
-
Mam zegarki tych marek: Berny 2 (na werkach NH35 i ST2130) , Militado 2 (kwarcowe VD78), Tandorio 4 (NH35x3 oraz jeden na PT5000). Poziom powiedziałbym bardzo do siebie zbliżony. Oceniam je jako świetne zegarki, dobrze wykonane, a ich ceny są bardzo przyjazne klientowi. Z tych ośmiu zegarków siedem było ze szkłem szafirowym. Kupowałem w cenach od 300 do 500 zł. Militado i Berny kupowałem w internetowych sklepach producenta, Tandorio na Aliexpress.
-
Przejrzałem te linki, na razie nic nie kupiłem, choć widziałem sporo ciekawych rzeczy, może na tym forum powinien już powstać dział indyjskich zegarków? 🙃
-
"Zacznijmy od tego, że nie rozumiesz co się do Ciebie pisze. Czy widzisz różnicę miedzy chiński a nowy "chiński" . Co to jest"? Zamiast mieć pretensje może lepiej zadaj pytanie sprzedawcy, co to właściwie jest i dlaczego nazywa się NH35 , ale jest niekompatybilne z NH35? Zadziwiasz mnie wpadając w zdumienie, że na Aliexpress ktoś sprzedaje aligatora jako krokodyla. Na Aliexpress jest lepiej niż było, ale nie idealnie. Przede wszystkim koncentruj się na sklepach i sprzedawcach, którzy maja dużo pozytywnych komentarzy. One sporo mówią, bo komentarze nie są w żaden sposób moderowane przez sprzedawców, ładują się natychmiast po dodaniu opinii i oceny, automatycznie, co możesz stwierdzić jeśli wylistujesz komentarze jako "ostatnio dodane", a ty właśnie przed chwilą go dodałeś. Wtedy u góry przeczytasz swój komentarz. Jeśli zaglądasz do spelunek nie dziw się, że dostałeś w głowę. Podałeś dwa linki do oferty kupna NH35: pierwszy ma zero komentarzy i przedstawia jakiś tani niekompatybilny dziwoląg, drugi link to normalna oferta mov. NH35 TMI z licznymi komentarzami. Wnioski sam wyciągnij. Potrafisz wskazać różnice widoczne gołym okiem? Czy uważasz że mają podobną jakość i parametry? Czy ma to dla Ciebie znaczenie czy wyszły z tej samej fabryki? Mnie to w ogóle nie zaprząta głowy, ja nie kupuję mechanizmów. Może to być hinduski klon NH35 na tamtejszy rynek i dlatego niekompatybilny z chińskimi NH35 od TMI. Klony mechanizmów już tak mają, że aczkolwiek pasują jako zamienniki to poszczególne ich części nie muszą być wymienne. Tak jest, na przykład, miedzy ETA 2824-2 a szwajcarskim klonem tego werku Selitą SW300
-
"Czyli nie zauważyłeś że werki NH35 zdrożały w ostatnim kwartale o 40-50%? Miejsce tych tańszych zajęły "chińskie" wersje". Ad rem. Zacznijmy od tego, że wszystkie werki NH35 (NH38/34/02) są chińskie, a popyt na nie od lat jest niezmiennie duży. NH35 produkowane są przez spółkę japońsko-chińską TMI, założoną wiele lat temu w Hongkongu. Prawdopodobnie mechanizmy te produkowane są obecnie w kilku chińskich fabrykach na trzy zmiany. Jeśli werki "NH35" oznaczone są inaczej, np. 4R35, to nadal są chińskie, tyle że na postawie umowy z Japończykami takie mechanizmy trafiają wyłącznie do zegarków Seiko. Domyślać się można, że Seiko ma te werki od Chińczyka po śmiesznie niskiej cenie, dzięki temu Japończyk zarabia krocie na finalnych wyrobach, które montuje w krajach trzecich, np. Malezji, gdzie jest tania siła robocza. To nic takiego, tylko biznes, choć niektórzy denerwują się dlaczego aż tyle tyle płacą za Alpinista. No płacą, ale mają wybór, mogą kupić tanio chiński zegarek z tym werkiem, wcale nie gorszy, może nawet lepszy niż japoński. Wszystkie werki sprzedawane przez TMI mikrobrandom na całym świecie (także mikrobrandom chińskim), oznaczone są NH35. Spółka TMI ma dwa oddziały: w Tokio oraz w ... Indiach. Tam jest olbrzymi ponad miliardowy rynek na zegarki mechaniczne i rezerwuar rożnego rodzaju szulerstwa zegarkowego, podróbek "replik" etc. No ale Hindusi ponoć uwielbiają zegarki mechaniczne i nawet coś tam własnego produkują, całkiem niezłego, choć prostego.
