nie chodziło mi o wskazywanie palcami, ale jak widać "uderz w stół..." Mi przeszkadzał ten zwrot od zawsze. Może jestem w błędzie, bo nie mieszkam w Polsce, ale jedyną rzeczą z jaka mi się to okreslenie kojarzy jest sytuacja sprzed kilkunastu lat bodajże, gdzie w okolicach Wałbrzycha, ludzie znajdujący się w skrajnym ubóstwie własnoręcznie wykopywali jakieś okruchy rud metali na sprzedaż tworząc swoje własne "sztolnie" nazywane "biedaszybami". Kilku z nich przypłaciło to życiem. Na pewno znasz tą sytuacje Jacku, jako że obydwaj jesteśmy wrocławiakami i u nas dość szeroko się o tym problemie mowiło. Nie chcę jednak wywoływać tutaj szerszej dyskusji na ten temat, ani także żadnych osobistych wycieczek, tym bardziej wobec tak zacnego członka naszej zegarkowej społeczności jakim jesteś Ty Jacku Edyta: zatem proponuję zastąpić wyżej wymienione określenie następującymi: syfMas, knotMas, fajansMas itp itd