Miałem ambitny plan na ten rok na co najmniej trzy konkursy i spotkanie w Łodzi. Dlaczego w Łodzi bo tam każdy ma mniej więcej tyle samo do przejechania, oprócz Łodzian, którzy zwyczajnie są na miejscu. Do tego tam mam znajomą, licencjonowaną przewodniczę miejską, więc oprócz opojstwa i wyżerki była by jeszcze korzyść kulturalna. Ale nie mam czasu zajrzeć nawet na forum poczytać postów bo może i firma idzie na 80%, może i mam płacone jak za 80% ale u mnie ruszyła robota i na dobrą sprawę wracam do domu zmęczony jak koń po westernie. Jak w tym tygodniu trochę może spadnie ten pierwszy nawał to ogłoszę konkurs. Natomiast co do spotkania się twarzą w twarz to chyba trzeba zaczekać aż będzie to legalne. Samo forum no cóż 100 % merytoryczne a młodzi nie maja czasu na czytanie i zagłębianie się dla nich szybkie zdjęcie i cyk już go nie ma. Roman musisz podstawić się po drugiej stronie i zobaczyć, że młodzi ludzie nie mają już potrzeby identyfikacji i przynależności ale jest postawa tu i teraz i ona dyktuje ich widzenie świata. Młody nie powie masz, ale DAJ. Je jestem na forum bo to odskocznia, forma powrotu do czegoś co bezpowrotnie minęło do młodości do dzieciństwa. Do czasów biednych ale szczęśliwych. Bez wszechobecnych nachalnych kup! Musisz! Jak ostatnio w rozmowie powiedziałem, że nie ma w domu konsoli do gier a mnie nie ma na fejsie, to kolega podsumował, że jestem w głębokim średniowieczu. Może i tak ale jestem w nim szczęśliwy.