Roman, ja zdaję sobie sprawę, że Ty wiesz. Z całą pewnością wiedzą też inni. Młody tylko nie wie, że jest w błędzie. Burza mózgów jaka ma miejsce powyżej świadczy tylko o Naszej trosce o to miejsce.
Co zrobić, żeby młodzi zaczęli zaglądać?
Co zrobić, żeby starzy nie odchodzili, albo chętniej się wypowiadali?
Jak ożywić to miejsce, ale z zachowaniem klimatu jak przez lata się wytworzył?
To są aktualne pytania, a nie czy ten wygrzebany w szufladzie po dziadku zegarek to ma jakąś wartość?
Ze trzy lata temu na Allegro gość sprzedawał łucza garniturowca po dziadku. Ja zadzwoniłem do niego i próbowałem przekonać, że szkoda bo i zegarek w ładnym stanie i sprawny a do tego pamiątka po jak by nie było przodku. Młody stwierdził, że z dziadkami niewiele go łączyło a parę złotych przyda mu się teraz. Łucz poszedł za 86 PLN teraz było by że 120PLN. Ręce opadają bo to już o te PLNy nie chodzi ale o podejście. Jak nie ma spadkobiercy, dziedzica to to co przez lata z takim trudem gromadzone idzie na stracenie. Jak ma kto przejąć schedę, pociągnąć temat to wtedy jest, ta tak potrzebna, kontynuacja.
Co zrobić, żeby po nas miał kto kontynuować?
Świata nie zmienimy, ale możemy próbować zmienić kierunek trendu.
Pytanie tylko jak?