Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

drobnypijaczek

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2821
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez drobnypijaczek

  1. Wojtas, wiesz jak jest? Młodego trzeba zawsze utemperować na początek. FALA. Ja tej nie zaglądałem, ale nie przypuszczałem, że można się tak do siebie odzywać. Masz rację, szkoda tych, którzy już na początku się zrazili. Paweł, na radzieckim nie było bo tu najczęściej dostaje się pouczenie o tym, że zegarków się nie wycenia (patrz punkt 6.) i, że bez potrzeby nie zakłada się nowych tematów. Owszem czasem jest przekomarzanie (jak o tym radzieckim Bauhaus'ie) albo gówno burza ale to raczej normalne, że muszą być tarcia. Poziom wypowiedzi świadczy o nas samych.
  2. Krzysztof, jak coś to sporo części do K9K732 1,5dCi leży w piwnicy. Jak byś chciał to zapraszam dogadamy się! I żeby nie było off top, to Kamy do części samochodowych nie dołożę bo akurat nie mam nic na stanie. Powodzenia.
  3. Roman, ja zdaję sobie sprawę, że Ty wiesz. Z całą pewnością wiedzą też inni. Młody tylko nie wie, że jest w błędzie. Burza mózgów jaka ma miejsce powyżej świadczy tylko o Naszej trosce o to miejsce. Co zrobić, żeby młodzi zaczęli zaglądać? Co zrobić, żeby starzy nie odchodzili, albo chętniej się wypowiadali? Jak ożywić to miejsce, ale z zachowaniem klimatu jak przez lata się wytworzył? To są aktualne pytania, a nie czy ten wygrzebany w szufladzie po dziadku zegarek to ma jakąś wartość? Ze trzy lata temu na Allegro gość sprzedawał łucza garniturowca po dziadku. Ja zadzwoniłem do niego i próbowałem przekonać, że szkoda bo i zegarek w ładnym stanie i sprawny a do tego pamiątka po jak by nie było przodku. Młody stwierdził, że z dziadkami niewiele go łączyło a parę złotych przyda mu się teraz. Łucz poszedł za 86 PLN teraz było by że 120PLN. Ręce opadają bo to już o te PLNy nie chodzi ale o podejście. Jak nie ma spadkobiercy, dziedzica to to co przez lata z takim trudem gromadzone idzie na stracenie. Jak ma kto przejąć schedę, pociągnąć temat to wtedy jest, ta tak potrzebna, kontynuacja. Co zrobić, żeby po nas miał kto kontynuować? Świata nie zmienimy, ale możemy próbować zmienić kierunek trendu. Pytanie tylko jak?
  4. Krzysztof, gratuluję cierpliwości w zbieraniu Kam. Ja zwyczajnie się do nich zraziłem. Owszem, te zegarki są ponadczasowe, śliczne i takie, że aż ach. Ale jak ja, Marcin, mam kupić Kamę to mnie zaraz krew zlewa, że coś z nią będzie nie teges. Jeszcze z Renault tak mam. Jak mam Renault jechać to wolę iść pieszo.
  5. Miałem ambitny plan na ten rok na co najmniej trzy konkursy i spotkanie w Łodzi. Dlaczego w Łodzi bo tam każdy ma mniej więcej tyle samo do przejechania, oprócz Łodzian, którzy zwyczajnie są na miejscu. Do tego tam mam znajomą, licencjonowaną przewodniczę miejską, więc oprócz opojstwa i wyżerki była by jeszcze korzyść kulturalna. Ale nie mam czasu zajrzeć nawet na forum poczytać postów bo może i firma idzie na 80%, może i mam płacone jak za 80% ale u mnie ruszyła robota i na dobrą sprawę wracam do domu zmęczony jak koń po westernie. Jak w tym tygodniu trochę może spadnie ten pierwszy nawał to ogłoszę konkurs. Natomiast co do spotkania się twarzą w twarz to chyba trzeba zaczekać aż będzie to legalne. Samo forum no cóż 100 % merytoryczne a młodzi nie maja czasu na czytanie i zagłębianie się dla nich szybkie zdjęcie i cyk już go nie ma. Roman musisz podstawić się po drugiej stronie i zobaczyć, że młodzi ludzie nie mają już potrzeby identyfikacji i przynależności ale jest postawa tu i teraz i ona dyktuje ich widzenie świata. Młody nie powie masz, ale DAJ. Je jestem na forum bo to odskocznia, forma powrotu do czegoś co bezpowrotnie minęło do młodości do dzieciństwa. Do czasów biednych ale szczęśliwych. Bez wszechobecnych nachalnych kup! Musisz! Jak ostatnio w rozmowie powiedziałem, że nie ma w domu konsoli do gier a mnie nie ma na fejsie, to kolega podsumował, że jestem w głębokim średniowieczu. Może i tak ale jestem w nim szczęśliwy.
  6. Plus za poniedziałek po wypłacie ? Sam kupiłem ze trzy sztuki i widząc, że to jakaś masakra jest z nimi wszystkie mają już nowego właściciela. Zraziłem się do Kamy.
  7. O w tej piosence pierwsze słowa to: "Baksztagiem pruł nasz...."
  8. Ja Mk. 5 widziałem w Dęblinie - przyleciał na pokazy. Bf 109 też przyleciał...
  9. Ja się urodziłem w Pionkach, między Radomiem a Dęblinem. Całe dzieciństwo, wystarczyło spojrzeć w niebo i coś się na nim działo. I tak to się zaczęło. Później małolaty ciągle klepali o BMW i o Audi. Nudy, popatrz w niebo tam jeszcze się coś dzieje. I tak to się kręciło. Jeździłem na Air show jeszcze jak by było w Dęblinie. Widziałem na jednym lotnisku Spitfire Mk. 5 i Messerschmitt Bf. 109. Widziałem Red Arrows przy super pogodzie. Ja mogę umierać spełniony.
  10. Z MM w ciemno A10 Thunderbolt II polecam. Długo się go skleja. Ale efekt jest wręcz niesamowity. Widziałem go dodatkowo na żywo taki najprawdziwszy latający. Oj i znów młodszy użytkownik wywołał podróż sentymentalną. Hariera też widziałem i F18 i JAS39 i Su 27 i Su 25 i tak dalej. I PZL 11c i RWD 13.
  11. Na Fokker DR.1 Czerwonego Barona skończyłem zabawę. A szkoda bo wychodziło. Początki to był koszmar, ale później to już czysta frajda. No i wiadomo T-34 z ogniwkowymi gąsienicami. Była masa roboty ale warto było. Jeszcze niedawno jak sprzątałam u rodziców piwnicę to wynosiłem stare samoloty w ostatnią drogę... Całą teczkę mam w piwnicy jeszcze z lat '90. I nie tylko z MM ale i Kartonowy Arsenał czy jakoś tak... Taką czarna obwoluta na okładkach. Piękne okładki tam były. Jarosław Wróbel je ilustrował.
  12. 150 km mi google pokazały na pieszo i policzyły, że to jeden dzień i sześć godzin drogi. Ciekawe...
  13. Dodge66 gdzieś Ty się podziewał? Zegarek świetny, zdjęcie klasa. Uczciwie napiszę, że córka nie może doczekać się września - wg niej najładniejsze zdjęcie w całym kalendarzu.
  14. piesza pielgrzymka że Strzelina do Lubania? Akurat przyjdę na gotowe!
  15. Kurde to u mnie do początku kwietnia było normalnie, zakład szedł ale kto chciał mógł iść na pracę zdalną. Od pierwszego kwietnia do Świąt wielkanocnych zrobiła się jedna zmiana a obecnie zakład idzie na 80%. Weszliśmy w tarczę i połowa załogi jest na postoju za 60% reszta pracuje na 80%. Jeszcze jeżdżę do zakładu ale roboty jest coraz mniej, piątek był już wolny. Coś mi się zdaje, że przejdę na zdalną pracę. A po godzinach... No cóż. Po 12 latach sprzątnąłem garaż i połowę piwnicy. Postawiłem nalewkę starpolską na pędach lipy i to wino z miniszka lekarskiego. Dziś natomiast zrobiłem rozpoznanie bojem i czarny bez przymierza się do kwitnienia, pdobnie głóg i lilak popularnie zwany bzem. Kwitną wiśnie - widzę z okna i wszystkie drzewa owocowe na działkach. Przekwitły już mirabelki. A ja namiętnie sprawdzam jak wyglądają kwiat na gruszy. W zeszłym roku udało się zamknąć gruszkę w butelce. W tym roku cel to sześć poprawnie zabutelkowanych gruszek. Ja na nudę mnie narzekam. No i wiadomo czas z dziećmi - bezcenny. Starsza lekcje zdalne i zdalna szkoła muzyczna też zdalnie. Młodszy dziś pierwszy krok z jeździkiem przy pełnej aksekuracji. Warunki zmieniły postrzeganie świata.
  16. Przykro się to czyta. Jakkolwiek moje okolice to działki i nieużytki więc spacerując z dziećmi jeszcze przed Świętami, córka rzuciła kilka uwag odnośnie mleczy które już pięknie rozkwitły. Od słów do czynów. Wczoraj, wraz z córką, która swoją pomoc zadeklarowała ochotniczo, nazbieraliśmy dwa 25 l wiadra kwiatów. Od rana płatki mniszka lekarskiego moczą się w wiadrze a jutro wraz z dodatkami takimi jak cukier i drożdże napar z nich powędruje do gąsiora. Pandemia, pandemią, ale ona kiedyś się skończy. Pić się zachce i co? Dodam, że zbieraliśmy w maskach nie łamiąc zakazu wstępu do lasu czy innego praku. Ot taka rozrywka w czasach zarazy.
  17. Świetne zdjęcie. Ćwicz Edward na przyszły rok zdjęcia do kalendarza trzeba będzie z czegoś wybrać.
  18. Czy te 5 sekund świadczą o tym, że zegarek jest niesprawny? Jak mołnia zaczęła robić 15 minut na dobę to się zacząłem o nią martwić bo stoi w takim miejscu, że każdy w domu na nią patrzy. Ale czy te 5 sekund ma wpływ na moje życie? Owszem w 5 sekund można stracić i życie i majątek ale nie będzie to wynikało raczej z rozregulowanego zegarka tylko z okoliczności. Każdy kto myśli, że 5 sekund to całe życie, żyje w jakimś innym w świecie. Mnie się zdarzyło, w wyniku zbiegu okoliczności, podziwiać jak rosną drzewa w parku w Lubinie przez ponad 8 godzin. Nie był to mój świadomy wybór ale zbieg okoliczności. Czy jak moje dziecko nie połóży się spać co do sekundy to coś się stanie? Każdemu kto myśli, że 5 sekund to powód do regulacji zegarka, życzę wiele czas w życiu na takie pierdoły. Każdemu kto robi to hobbystycznie jak Brat Pit życzę wiele samozaparcia i mokrego roku, żeby można było pójść na grzyby! Dobrego dnia wszystkim!
  19. No idziesz we właściwym kierunku, jeszcze trochę i podatek będą Ci gruzem płacić! Fajnie sztuki, Zaria ma to coś. Mam taką a od jakiegoś czasu rozglądam się za taką w chromie i z zieloną tarczą.
  20. Tylko pytanie po co? Jak pracowałem we włoskiej fabryce, w Jelczu-Laskowicach, to dokładność do 15 minut to była już prawdziwa punktualność. Jak będzie wyglądało życie wyregulowane co do sekundy? Nudne będzie! Gdzie miejsce na coś nieznanego, niespodziewanego? Fajnie, że zegarek jest punktualny, ale życie to nie jest ruch lotniczy. Mnie jak rakieta na ręku robi +/- 5 minut na dobę to jest mega dokładnie. Nie czuję potrzeby życia z sekundową dokładnością. Nawet zegarek w aucie mam celowo o 5 minut do przodu ustawiony. Ale każdy ma swoje upodobania.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.