Takie przemyślenia ogólne - może kwestia jest związana ze sposobem kupowania zegarków?
Ja kupuję zegarki na dwa sposoby:
1. "na wariata" - ale super zegarek, jaka koperta, jaka tarcza, hipnotyzująca itd. Zakup w ciągu 2-3 dni max, a zdażyło się również, że w ciągu 2 godzin, tyle co na obiad poszedłem.
2. "na spokojnie" - ale super zegarek itd. Po czym przez kilka miesięcy chodzę i się zastanawiam. Przy każdej okazji idę oglądać, czy ciągle się podoba, przy okazji też inne zegarki mierzę.
Tak jak się zastanowić to historycznie podział sposobu zakupu wynosi 1:1 ale na chwilę obecną ze sposobu pierwszego ostał mi się jeden zegarek, zaś ze sposobu drugiego cała reszta. Do tego ze sposobu drugiego dużo więcej zabawy mam.