To jeszcze parę słów o Spirit, jako, że ostatnio miałem okazję zmierzyć wersję niebieską 40 mm. Pomyślałem, ze się podzielę swoimi wrażeniami.
Niestety nie miałem przy sobie telefonu, więc zdjęć nie będzie ☹
Na żywo tarcza wygląda bardzo ciekawie, nie jest to może bardzo hipnotyzujący kolor, jak się zdarzało już Longines’owi, niemniej można się jej przyglądać i przyglądać. Co ciekawe, zawsze była niebieska, nie udało mi się znaleźć sytuacji, w której byłaby czarna, co się dość często zdarza. Nakładane indeksy prezentują się bardzo dobrze, pod lupką nie sprawdzałem jak luma jest położona ale normalnie patrząc nie widać żadnych niedociągnięć. Dotyczy to również wskazówek, które prezentują się świetnie. Całość jest niesamowicie czytelna, nie znalazłem ani jednej pozycji, w której nie byłbym w stanie odczytać godziny. W okularach do bliży, do dali, bez okularów, zawsze godzinę widać. Super 😊
Jest też dziura daty. Okienko jest ciemne, jak tarcza, zaś napis jasny. Z tym miałem pewien problem, tło okienka nie jest koloru tarczy tylko chyba czarne, do tego kolor daty nie jest tożsamy z kolorem indeksów. W efekcie cały czas widać „dziurę” w tarczy. Nie jest może aż tak widoczna jakby pewnie była w przypadku białego tła ale data ewidentnie rzuca się w oczy. W tej kwestii nie jestem purystą, data mi nie przeszkadza ale są tacy, których to kole.
Niemniej tarcza jako całość sprawia bardzo dobre wrażenie. Czerwony sekundnik daje pewne ożywienie. Wszystkie indeksy są pełne, nic nie jest ucięte, czyli tak jak lubię. Jak dla mnie jest bardzo dobrze.
Jak tylko zobaczyłem pierwszy raz zdjęcie Spirita, zastanawiałem się nad uszami, zresztą na forum parę razy o tym pisałem. No i te uszy/ucha … Niestety są długie, bardzo długie. Patrząc z boku są też dość potężne i proste. L2L też jest znaczący, pewnie koło 50, jak dla mnie zdecydowanie zbyt dużo przy średnicy 40. Na moim 175mm nadgarstku zegarek się nie układał, dość widocznie odstając.
Te długie uszy powodują niestety też kolejne problemy. Wersja na bransolecie wygląda dość potężnie. Patrząc z góry na zegarek, czyli z takiej naturalnej pozycji, z dwóch stron widzimy ogrom stali. Bransoleta wypełniająca długie uszy tworzy tak dużą powierzchnię stali, że wręcz przytłacza tarczę. Miałem kiedyś Conquesta 39, tam był też podobny efekt „nadmiaru” stali ale tutaj jest on nawet większy. Być może w wersji większej tego efektu nie ma, nie wiem. Za to sama bransoleta bardzo fajna, co prawda tylko pełne ogniwa ale za to zapięcie z mikroregulacją, chyba cztery dziurki więc da się spokojnie ładnie dopasować.
No ale od czego jest jeszcze pasek, wersja na niebieskim pasku była na miejscu. Sam pasek wygląda na twardy i mało przyjemny. Ale to mylne wrażenie, w rzeczywistości jest miękki, bardzo przyjemny, błyskawicznie się dopasowuje i układa. Zapięcie zwykłe, żadne motylki, których nie lubię w paskach. Same plusy. Niestety, znowu te długie uszy. Szpara pomiędzy kopertą, a paskiem na teleskopie jest ogromna. Nie wiem czy to 1,5mm, czy wręcz 2 ale o ile na zdjęciach jakoś jest to maskowane, o tyle na żywo bardzo rzuca się w oczy i po prostu przeszkadza. Mnie ta szpara zaczęła denerwować praktycznie od razu.
Podsumowując, po przymiarce mam bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony świetna tarcza, z drugiej mocno psujące całość uszy, które powodują problemy i z bransoleta i z paskiem.
A miało być tak pięknie…