Kumite, proszę Cię, my tu nie piszemy ani o wadach wzroku, ani zepsutych zębach (jak tracił zęby to nie z oparów tylko nadmiaru brudnego spirytusu który popijał i alkoholizmu jako choroby), ani piosenkarstwie (tylko u MARYNY), a o chęci nauki i osiągania czegoś w dziedzinie utrzymania zegarów "przy życiu". Jak Ci się nie chce, to nie deprecjonuj tu niczyjej pracy, tym bardziej, że moim zdaniem nie masz za dużo pojęcia na ten temat ... Chciałbym żeby wszyscy tyle się nauczyli w tak krótkim czasie i mieli takie samozaparcie co Gosia. Może nie wie jeszcze wszystkiego (podobnie jak i ja) i nie do końca czuje jeszcze wszystkie niuanse , ale gwarantuje, że idzie w bardzo dobrym kierunku i za chwilę będzie na takim poziomie, że będzie tylko można pozazdrościć.
I nie przesadzaj z tymi "starymi latami"... W "tamtych" czasach nauka była zdecydowanie trudniejsza, brak wymiany doświadczenia, jak i obawa konkurencji w tym zawodzie zdecydowanie ją utrudniała. Nie twórzmy tu apoteozy takich zawodów, bo to nie jest prawda.
To tylko czynność/praca rzemieślnicza, której się można nauczyć, z czasem perfekcyjnie i nikt tu nie pisze wierszy politurą.
Ps. wiesz co to sublimacja szelaku (?)... jest jak patyna zawsze będzie powodować różnicę w wyglądzie, nawet żeby politurę kładła XIX wieczna mumia politurnika ...