Hei .... jak wychodzi ? Nie wiem jak koledzy uważają , ale dla mnie , jak gdzieś lekko przebijają słoje , to stanowiłoby taki mały smaczek . Bo równo czarniutko i gładko , jak fortepian , to tak jakoś nudno.
A mój mechanizm , zatrzymał się za 10 minut szósta .
Może trochę to opiszę , to bardziej doświadczeni koledzy coś doradzą .
Kółka na przekładni chodu ruszają się , a wskazówka minutowa , ani rusz. Dźwignie i grzebień , też jakby normalnie . Więc , no cóż , zegar na stół ... a wtedy ( to coś ) puściło . Przekręciłem wskazówką przez parę godzin i tak kręcąc przyblokowało . Oglądając , znów niczego się nie dopatrzyłem .... przed tym momentem , gdy znów odblokowało się . Poluzowałem nieco mostek wskazań , tak , że luzik jest nieco większy i tu napewno nie będzie problemu . Nie przyjrzałem się zbyt bardzo , takiej zębatce w sekcji bicia , co ma kołeczek ...no nie wiem , jak ona się nazywa , Gdy zbliża się jakaś godzina , to dźwignia zapadki przesuwa się i uwalnia ten kołeczek i kółko , robi pół obrotu , zatrzymując się , na drugiej blokadzie . I tu czeka na ostateczne zwolnienie , by zegar wybijał godzinę . Kołeczek , jest faktycznie wygięty , ale nie na boki , lecz dokładnie w kierunku swojej osi . Więc , sam kołek , na jego blokadach , opiera się płasko ( jest równolegle ) do płaszczyzny blokady . Coś tu , nie podoba mi się , ale , żeby blokowało chód ? Teraz , cały czas kręcę wskazówką , ale nic nie blokuje . A na grzebieniu i tym kołeczku , wszystko przeskakuje jak należy . I tak samo , gdy sam mechanizm chodzi , bez wahadła , więc nieco szybciej , ale jednak samodzielnie , a nie wymuszone poprzez kręcenie wskazówką.
Mechanizm dam teraz na ścianę i poczekam , aż stanie , bo to dzieje się najczęściej co kilka dni . Rzadko kiedy , dzień , czy pół dnia czekania .