Wczoraj , po powrocie do domu , przykre zaskoczenie ...... zegar ,, Lira" .... to ta , niby ,,Fortuna" , czy inaczej , roboczo nazywany ,,PraBorussia" , nie chodzi . A wiosną , czyściłem go. Więc , zmartwiłem się nieźle . Poruszone wahadło , po krótkim czasie staje i to tak , jakby paleta kotwicy , trafiła na ząb i stop .
Taki mały opis , co i jak ,... bo niektórym , może się przyda , a dla innych , wiem , że to nuda
Od rana próby regulacji wahadła i nic . Różne przypuszczenia , co się właściwie stało , że wyczyszczony , parę miesięcy działa i nagle nie chce chodzić . No to na stół i ogólne oględziny , oraz wyciągnąłem kotwicę , by się jej przyjrzeć . A że wahadło , miało małe wychylenia , to jedną paletę troszkę wysunąłem , Mała próba i nic to nie dało .
Więc łożysko nastawne . Do czyszczenia , nie było wcale ruszane . Znaki , niemal się zgrywały - kreska z kreską , zachodziły na siebie , tak pół na pół . Czyli , kotwica była , prawie niezauważalnie , ustawiona w dół . Uznałem , że dam też w dół ,... takie ,, mini tyć ". Efekt , kotwica wcale nie pracuje , nie może zrobić żadnego Tik-Tak . Więc , mam winowajcę ..... ustawiłem kotwicę idealnie równiutko ze znakiem , czyli poszła troszkę w górę , w stosunku do tego co było .
Zegar na ścianę .... i chodzi Możliwe , że kotwica , jeszcze nieco wyżej powinna być , ale to już pomału , poobserwuję sobie . Chyba , że kolega Kinol podpowie , bo jednak jego wiedza i doświadczenie , a moja , to ... ho ho .
Ale mój wniosek ,... łożysko , było niby dobrze ustawione i że nie ruszane , to musiało wszystko grać . Jak się przekonałem , było prawie dobrze ustawione .