Ten taki wydłużony otwór w sprężynie, ułatwia zakładanie i wyjmowanie jej z bębna. Narożniki otworu, powinny mieć dość duży promień - co zabezpiecza przed pęknięciem i postępującym rozrywaniem.
No , ale jak widać, tego typu pęknięcia, jednak dość często występują.
Okrągły otwór, więc teoretycznie nie ma skąd rozpocząć się pękanie. Ale kiedyś się zacznie, bo będzie w końcu zmęczenie materiału , wywołane ciągłym zginaniem. A winne temu jest - dość częste nakręcanie do samego końca.
Proszę sobie wyobrazić, że nakręcona tak sprężyna, ma dość małą srednicę w stosunku do bębna. Więc jej koniec , prostuje się i idzie pod pewnym kątem do haczyka. Musi się wygiąć przy samym haczyku - bo siła jest ogromna, kąt duży, a haczyk i bęben trzyma tę końcówkę.
Więc moja rada - nie nakręcać sprężyny na maksa. Wówczas , zostanie ten ostatni zwój sprężyny , ułożony na ściance bębna. Sprężyna , nigdy nie będzie się zaginąć na haczyku, więc jej życie wydłużymy po wielokroć.
PS.... jak ktoś chce, to może sobie to narysować - małe koło wewnątrz dużego koła. Zaznaczyć punkt gdzie jest haczyk i poprowadzić styczną do mniejszego koła. Widać będzie, pod jakim kątem, ta końcowka sprężyny z otworkiem na haczyk, jest wyginana. Dzięki temu, że jest odpuszczona, to może się zginać - no , ale ile razy tak może. Końcowka nie odpuszczona, to trzaśnie odrazu.
Więc , nie nakrecajmy na maksimum.