Żeby pocieszyć i nieco objaśnić , to napiszę nieco.....
Zegar może już chodzić , ale najpierw parę wyjaśnień .
Chcąc zegar przenieść , to zawsze zdejmujemy wahadło z haczyka , a i tak trzeba przenosić ostrożnie - bez kołysania i przechylania na różne strony , gdyż pozostałe elementy i tak się bujają . Dlatego właśnie , złamał się pręt gongu . Ciężarek i spirala gongu , tak się bujały w transporcie , że pręt trzasł u podstawy.
Teraz , może Pani ustawić zegar na stole , lub tam gdzie ma stać , ale tyłem do siebie. Wówczas zawiesić wahadło i ostrożnie - powoli , odwrócić go tarczą do siebie . Następnie , palcem sięgnąć do tyłu i poruszyć wahadło . Zegar powinien chodzić prawidłowo , no ale nie będzie bicia godzin . Gongu i kluczyka , tam do tyłu nie wkładać .
Na zdjęciach napisałem gdzie gong i zaznaczyłem na czerwono miejsce gdzie pękł i odpadł ( gong na zdjęciu , jest akurat do góry nogami .
Na zielono zaznaczyłem haczyk przy mechanizmie i oczko w wahadle , no i tam trzeba je zawiesić .
Przepraszam , ale pisałem prosto , jak dla laika ... myślę , że nikogo nie obraziłem .
Ale i tak polecam zegarmistrza , bo czyszczenie mechanizmu napewno się przyda . Proszę też , nigdy nie nakręcać zegara do maksimum , bo można zerwać sprężynę naciągową