Z Nowym Rokiem, tak pomysł mi zaświtał - wezmę dużą sprężynę Hallera do pracy.... no, brakuje mi zegara na ścianie. Zawsze łatwiej tam zerknąć niż w telefon.
No więc trzeba wyczyścić skrzynię i mechanizm - bo przecież działa, ale brudnego przecież nie powieszę. Przed rozkręceniem oglądam, co i jak funkcjonuje, no i odkrycie - ,,wentylatorek" wyłamał dwa ząbki. Bicie działa, ale jak kończy wybijanie, to śmigiełko kręci się i kręci jak szalone. Przylepiło się, czy też przyklejono je do ośki ? W każdym razie, grubsza robota ! tz. cienka, bo koło cienkie, a ząbki nieduże.
...... a miało być tak lekko i fajnie.