Dziś zabrałem się za sprężyny bębnów, o których pisałem w środę. Nie wiem, co to za zielona maź, a właściwie, to żadna maź. To jakby zaschnięty lakier, czy coś takiego. Na płycie werku, jakimś cudem była też taka dość duża zaschnięta kropelka, tak że Akra nawet jej nie ruszyła. Naciśnięta patyczkiem, odprysła. W bębnie, to sprężyna właściwie sucha, ale lepka. Tak więc te zwoje, wzajemnie się trzymały i ciężko się ją wyciągało. Dopiero ostatnie zwoje, były lekko tłustawe i miały jakiś poślizg.
Tak myślę, czyżby to był jakiś lakier, a później kapnięto trochę oleju ? Myślę, że gdy olej odparował, no i częściowo wszedł w reakcję z tym lakierem, to pozostał on niedoschnięty i klejący.
Cienka warstwa, ale wystarczyła do sklejania i tępej pracy sprężyny.