No, kolego Zadra - krótko i zwięźle .... i prawie dobrze napisałeś.
PS ... Proszę się nie gniewać , ale pozwolę sobie zwrócić uwagę, na dwa istotne punkty.
....... zresztą , kto chce to chyba w internecie znajdzie lepsze i ,,prawidłowsze" instrukcje ... .... bo ja to z pamięci , no prawie z dzieciństwa .
Więc w punkcie.....
1.... Rozgrzać , ale broń boże do czerwonego ! .... bo to odpuszczanie , a nie rozhartowanie !
a w punkcie ....
4..... nie ma potrzeby hartować , bo końcówka lekko odpuszczona , ma mniejszą twardość i daje się wiercić , itd. .... daje się także wyginać , ale nie tak lekko , bo zachowuje część sprężystości . Dlatego , końcówka zewnętrzna , czy środkowa , przy zakładaniu - wyjmowaniu , czasem się wygina , ale nie pęka .
Pozwala to , odpowiednio dogiąć , jeśli jest taka konieczność - głównie środek sprężyny , by pasował na ośce i trzymał się haczyka . ( nie rozgina się tak lekko , bo choć zmiękczony , to zachował jeszcze trochę twardości i sprężystości )
Hartowanie sprężyn - robi się inaczej , niż zwykłe hartowanie .... nie wiem , ale myślę iż sądzisz , że nagrzać do czerwonego i studzić w oleju . .... nooo , to pęknięcie sprężyny murowane.
Nie jestem w tej dziedzinie ,,orłem" , ale we wczesnej młodości , miałem pracę , gdzie wykonywałem sprężyny , od początku do końca - co prawda , to nie były sprężyny zegarowe. ..... No i coś niecoś , w głowie jeszcze zostało