Ja uważam, że odbiór zegarka na nadgarstku to kwestia bardzo indywidualna dla osoby, która go nosi.Z gustami się nie dyskutuje.Tak samo nie do końca rozumiem, w jaki sposób gust może się zmienić.Nie biorę tutaj pod uwagę zmiennych typu „wcześniej nie mierzyłem, a po przymiarce okazuje się, że jest inaczej” — bo to oczywiste, że coś, co widzimy na żywo, nagle może się spodobać lub na odwrót..
Natomiast z własnego doświadczenia, w kontekście zegarkowym, napiszę, że kiedyś kupiłem, totalnie zauroczony, Rolexa Milgaussa przy płaskim nadgarstku ok. 19–19,3 cm i po około 1,5 roku go sprzedałem, bo właśnie jego rozmiar mi przeszkadzał.Jestem pewien, że gdyby miał 1–2 mm więcej, nigdy bym się go nie pozbył. Zegarek był świetny, ale w moim odbiorze po prostu „znikał” na nadgarstku.
Podobne odczucia miałem kiedyś (jakoś w 2017 roku), mierząc w Berlinie Daytonę.Po prostu za mały zegarek na moim nadgarstku — to było coś, co mi się nie podobało, a wręcz odpychało.