Dokładnie – życie jest za krótkie, żeby nie realizować swoich marzeń.
U mnie priorytety układają się tak: najpierw solidna poduszka finansowa (porządne inwestycje dające stały dochód) , potem dom → później dobrej klasy samochód, a dopiero na końcu podróże , zegarki czy inne pasje.
Kolega powyżej napisał, że mając 500 tys. wolałby kupić sobie za to zegarek F.P. Journe aniżeli dobre klasy auto - spoko, rozumiem takie podejście.Jest nawet racjonalne, bo na aucie w sumie się traci tylko ,że u niego priorytety wyglądają zgoła inaczej jak widać.
Dla mnie osobiście zegarek za 500 tys. na moim nadgarstku oznaczałby potrzebę auta za 3× tyle... 😂
Leasingi i wszelkie finansowanie aut to zwyczajne przepłacanie, szczególnie w tych czasach.Rozumiem, że można sporo wrzucić w koszty, ale jednak nie kupiłbym osobiście samochodu, który relatywnie ciągle traci na wartości, na kredyt lub leasing.Chyba ,że ma ktoś na myśli wpłate 50 % i wykup 25 % przy tej nowej promce BMW za 103%.
Dział finansowy u Smorawińskiego liczył mi leasing w mojej firmie w sierpniu 2025 i okazało się, że najlepszy leasing zjadłby mi Rolo Starbucksa, a rabat miałem naprawdę mocny blisko 120 tys.Więc jeżdżąc X6 blisko rok, nadal zapłaciłem na starcie (czyli przy wyjeździe z salonu) mniej, niż dziś musiałbym zapłacić za podobny egzemplarz z tym przebiegiem i wyposażeniem na rynku wtórnym.
Fajnie Łukasz opisał kwestię podejścia do dzieł sztuki.Ja osobiście np. na tym się kompletnie nie znam, mam inny styl i podejście – mnie to póki co nie jara, ale mam znajomych, którzy w tym siedzą, znają się i interesują.U nich projekt wnętrza domu uwzględnia właśnie dzieło sztuki, sporo książek czy nawet osobną czytelnię - takie miejsce na relaks gdzie za sam sprzęt hifi i specjalne fotele do czytania zostało wydane 150 tys.Poza tym uważam, że wejście w dzieła sztuki wymaga spójnego projektu całego wnętrza mieszkania/ domu , bo co to znaczy, że powieszę sobie kilka pięknych obrazów, jak otoczka będzie średnio pasować do całości.Tutaj trzeba sporo włożyć na tą otoczkę aby to miało sens moim zdaniem.
Ja dom urządzam według własnego projektu skonsultowanego z architektem, który zna moje potrzeby, marzenia i poczucie estetyki.Pewnie u kolegi beniowskiego znajomi mają podobnie… ;)