Od jakiegoś czasu, buszując po sieci w poszukiwaniu ciekawych noży, w oko wpadła mi marka MKT – Medford Knife & Tool.To firma założona w 2010 roku przez Grega Medforda – rodowitego Arizończyka i zagorzałego patriotę, który jest nie tylko ojcem, pilotem i absolwentem Gettysburg College, ale także posiadaczem czarnego pasa w kilku stylach sztuk walki.
Greg rozpoczął działalność z wizją przywrócenia amerykańskiej produkcji na najwyższy poziom.Cały proces odbywa się in-house w fabryce w Phoenix (Arizona), a pochodzenie materiałów jest w pełni amerykańskie: stal pochodzi z Niagara Specialty Metals w stanie Nowy Jork, a tytan z American Metal Exchange.Żadnych chińskich komponentów – tylko solidna, małoskalowa manufaktura z naciskiem na ręczną robotę i jakość.
Ciekawostka: Greg Medford jest znany z tego, że jego noże to nie tylko narzędzia, ale też manifest amerykańskiego rzemiosła i niezależności.Firma jest "veteran-run" czyli firma jest prowadzona przez weterana wojskowego, co dodaje jej jeszcze bardziej patriotycznego charakteru.Dlatego każdy nóż to w pewnym sensie symbol filozofii „Made in USA bez kompromisów”.😍
Szczególnie wpadły mi w oko ich duże, masywne foldery z serii TFF-1 (Tactical Fighting Folder).Historia tego modelu jest naprawdę ciekawa, bo projekt powstał z myślą o wojsku i służbach mundurowych jako wytrzymały „fighter” na ekstremalne warunki. Greg zaprojektował go jako ewolucję swoich wcześniejszych noży taktycznych, inspirując się potrzebą stworzenia czegoś masywnego, co przetrwa wszystko, a jednocześnie zachowa ten agresywny, charakterystyczny design Medforda.
Model TFF-1 szybko stał się jednym z flagowców marki i zdobył uznanie zarówno wśród kolekcjonerów, jak i użytkowników szukających niezawodnego foldera o wojskowym rodowodzie.
Finalnie mój wybór padł na Medford TFF-1 Vulcan.Powiem krótko: to jest po prostu bestia!
Ten konkretny egzemplarz ma tytanową rękojeść w wykończeniu “Stained Glass” (Green Brsh/Bronze) oraz ostrze ze stali S45VN z unikalnym wykończeniem Vulcan.
Vulcan to efekt termicznego utleniania stali, który tworzy niepowtarzalny wzór, bo żadna klinga nie wygląda identycznie.
Wymiary robią ogromne wrażenie:
długość całkowita (otwarty): ok. 24,5 cm,
długość ostrza: 10,2 cm,
szerokość ostrza: 5 cm,
grubość klingi: 6,6 mm,
długość po złożeniu: 14 cm,
waga: równo 276 g.
Mechanizm blokady to frame lock, a pivot pracuje na podkładkach z fosforobrązu.Jest to klasyczne rozwiązanie preferowane przez wielu nożowników i użytkowników terenowych i wojskowych.Od razu mówię, że takie rozwiązanie nie daje tak płynnego, „łożyskowego” ruchu jak kulki ceramiczne, ale zapewnia wyjątkową trwałość, stabilność i odporność na kurz czy piasek.Dla noża o taktycznym rodowodzie to wybór absolutnie trafiony.
Jeśli chodzi o jakość, Medford błyszczy najmocniej.Każdy nóż jest ręcznie robiony przez wykwalifikowanych rzemieślników, od cięcia stali po końcową inspekcję.Nie ma tu miejsca na kompromisy ani masową produkcję.Firma praktycznie nie korzysta z zewnętrznych źródeł (poza drobnymi elementami, jak np.śruby), co przekłada się na perfekcyjne spasowanie i charakterystyczny, surowy styl.
Każdy element – od śrub po szlif – jest robiony na miejscu, a kontrola jakości odbywa się manualnie.Greg Medford często podkreśla, że jego celem nie jest „idealna symetria CNC”, lecz prawdziwy rzemieślniczy charakter: coś, co widać, czuć i słychać przy każdym otwarciu noża.
Medford TFF-1 Vulcan to nie jest nóż dla każdego.To bardzo masywne, wojskowe narzędzie zaprojektowane z myślą o przetrwaniu i sile, nie o lekkości czy finezji EDC.Ale jeśli ktoś szuka foldera, który wygląda jak zrobiony z części czołgu i działa jak precyzyjny mechanizm lotniczy – to właśnie tutaj znajdzie swoją Amerykę.
Dla mnie to nie tylko nóż – to kawał historii i filozofii Grega Medforda w metalowej formie.Zero kompromisów, zero ozdobników.Po prostu czyste, amerykańskie rzemiosło.