@Pajak80 Tak jak pisze Tommaso, ubezpieczyciel wyceni Ci auto przed szkodą oraz poda wartość tzw. "wraku". Wypłaci różnicę, a tobie pozostanie uszkodzone auto. Jednak, jeżeli będziesz chciał, ubezpieczyciel ma obowiązek wykupić od Ciebie "wrak" za kwotę, jaką zaproponował. Czyli jesteś w zasadzie stratny o różnicę między wartością rynkową Twojego auto a wartością samochodu szacowaną przez ubezpieczyciela. Przy samochodzie za 20k będzie to zapewne około 2-3k PLN. Oczywiście, jeśli Twój samochód to, jak piszesz, tzw. "igła", to jesteś "w plecy" cały Twój wkład finansowy i troskę o stan auto oraz ryzyko, że kolejny samochód już w takim stanie nie będzie (pomijam pierwiastek emocjonalno-sentymentalny ). Jednak gradobicie to nie czołówka, czy inny wypadek. Samochody po tego typu zdarzeniach losowych cierpią głównie od strony estetycznej. Możesz wziąć kasę od ubezpieczyciela, spróbować doprowadzić auto na własny koszt do zadowalającego stanu wizualnego i cieszyć się dalej bezawaryjną jazdą. Wszystko to kwestia, na jaką kwotę wycenią samochód po szkodzie. Nie łudziłbym się jednak, zawsze będziesz stratny, czy to finansowo, czy jeżdżąc samochodem wyglądającym jak piłka golfowa. Niestety tak działa ubezpieczenie...