To absolutnie nie jest problem. I nie kwestia "ciężkiego ustawiania". Albo inaczej - ciężko lub łatwo ustawia się jeden i drugi, ale zależnie od potrzeb i przeznaczenia. Oba mogą być dla Ciebie właściwe, zależnie od tego do czego mają służyć (jeśli w ogóle komplikacja ma być użyteczna, a nie tylko ozdobna).
Office GMT -> po wysunięciu koronki raz i kręceniu nią porusza się tylko wskazówka GMT, pozostałe się nie ruszają, a sekundnik wciąż jest w ruchu. Po wysunięciu koronki dalej - sekundnik się zatrzymuje, możesz ustawić godzinę, ale przesuwając wskazówki minutową i godzinową automatycznie przesuwa się też wskazówka GMT.
True GMT -> po wysunięciu koronki raz i kręceniu nią porusza się tylko wskazówka GODZINOWA, pozostałe się nie ruszają, a sekundnik wciąż jest w ruchu. Po wysunięciu koronki dalej -> sekundnik się zatrzymuje, możesz ustawić czas wskazówki GMT, aktualną minutę i godzinę, ale godzinę możesz potem przestawić dowolnie.
Czym to się różni w praktyce i dlaczego ten pierwszy czasem nazywany jest "office". Otóż jak siedzisz w biurze w Mławie i masz ustawiony czas polski, ale masz jeszcze oddział w Los Angeles, Sao Paolo, Dubaju i Seulu, ze swojego biura się nie ruszasz, ale chcesz wiedzieć która jest godzina gdzie indziej (żeby nie dzwonić w środku nocy) -> wtedy lepszy jest ten prostszy. Ot patrzysz na zegarek, główne wskazówki pokazują Ci czas domowy, a wskazówka GMT -> czas w Sao Paolo. Jak chcesz dowiedzieć się która godzina jest w Seulu -> wyciągasz koronkę, raz, przesuwasz GMT o 12 godzin i wiesz czy możesz dzwonić do Koreańczyków czy nie. Ale jeśli z takim zegarkiem ruszysz do biura w LA, dolecisz na miejsce, będziesz chciał, żeby Twoje główne wskazówki pokazywały czas lokalny LA, a GMT czas domowy (żebyś wiedział kiedy można zadzwonić do hausgestapo, tak aby jej nie obudzić) to musisz wykonać następujące czynności:
- wyciągnąć koronkę o 2 pozycje zatrzymując sekundnik
- ustawić wskazówkę minutową i godzinową na aktualny czas
- spojrzeć na inny czas referencyjny (na komórce czy u sąsiada), żeby wiedzieć kiedy znowu możesz uruchomić zegarek z sekundnikiem w pozycji 12
- w odpowiednim momencie wcisnąć koronkę, żeby ruszyć zegarek
- ustawić koronkę w pozycji 1
- przesunąć wskazówkę GMT na czas domowy (w tym przypadku w Mławie)
Jak wrócisz do domu wszystko trzeba zrobić jeszcze raz (bo jak tylko przestawisz godzinę i minutę z powrotem, to GMT ucieknie Ci na czas +9, więc gdzieś w okolice Seulu / Tokio).
Jeśli nie masz biur rozrzuconych po strefach czasowych, ani nie podróżujesz - możesz go właśnie potraktować jak w Twoim powyższym pytaniu - jako 24-godzinne wskazanie czasu ustawionego na wskazówkach (lub gdziekolwiek). W wyjątkowych przypadkach przeniesienia się do innej strefy czasowej - wykonasz procedurę opisaną 2 akapity wcześniej i przeżyjesz, potrwa to minutę albo dwie, ale na wakacjach będziesz miał na wskazówkach głównych czas lokalny, a na GMT - czas domowy. Też jest to użyteczne, tylko po prostu trochę bardziej skomplikowane (ale do ogarnięcia).
W przypadku True GMT jest odwrotnie, ten jest upierdliwy dla biurowców, a przeznaczony dla podróżników, dzięki niezależnej wskazówce godzinowej. Tutaj wskazówkę GMT praktycznie zawsze masz ustawioną na swój czas domowy (w przypadku pilotów jest to czas ZULU, którym posługują się w locie i wszelkiej komunikacji). Więc wyobraź sobie, że znowu jesteś w Mławie, masz minutową, godzinową i GMT ustawioną na czas domowy. Jak dolecisz do LA i chcesz główne wskazówki ustawić na czas lokalny robisz tylko jedną czynność -> wyciągasz koronkę do pozycji 1, przestawiasz samą wskazówkę godzinową o 9 pozycji w tył (zegarek w tym czasie wciąż chodzi i nie traci dokładności), wciskasz koronkę (albo zakręcasz) i pozamiatane -> zegarek pokazuje Ci czas lokalny, a wskazówka GMT czas w domu. Jeśli jednak jesteś biurwą, nigdzie się z Mławy nie ruszasz, ale chcesz dowiedzieć się która jest godzina w Baghdadzie, to przechodzisz procedurę podobną jak w "office GMT" ale dla podróżnika
MImo tego, że office GMT, mimo trochę bardziej skomplikowanej procedury, da się teoretycznie używać jako podróżniczy GMT, to np dla mnie, który strefy czasowe zmienia czasem kilka razy w ciągu tygodnia jest to zbyt niewygodne. True GMT jest absolutnym wybawieniem.
Podsumowując - nie ma dobrego czy złego GMT, tylko różne. Tak na prawdę office GMT nie powinien być nazywany GMT, tylko dual time, albo second time, albo coś w tym stylu (GMT jest czasem odniesienia, Greenwich Mean Time, przy office GMT to nie do końca tak działa).
Mam nadzieję, że jakoś to wyjaśniłem ;). Muszę chyba zrobić na ten temat widło, bo z takim pytaniem spotkałem się już wielokrotnie, pierwszy raz postanowiłem skreślić na ten temat kilka słów.