Nie jest. Omega ma dużo więcej, to jest jednak oficjalne certyfikowane narzędzie dla astronautów i ma wiele funkcji związanych z lotami kosmicznymi właśnie. Oczywiście ich użyteczność na ziemi jest wielce dyskusyjna ;), ale cóż - ilu z nas kupuje divery choć boi się wody, munłocze, choć ostatni lot na księżyc był prawie 50 lat temu.
Evo ma natomiast wszystkie funkcje potrzebne pilotowi (osobiście bawię się trochę we fruwanie własnymi rękoma), na najwygodniejszą funkcję drugiej strefy czasowej i... nie tyka sekundnik co sekundę (jak np w Omedze), co mnie osobiście trochę przeszkadzało. Poza tym od Omegi jest jednak trochę mniejszy, dużo cieńszy, a do obsługi ma tylko i wyłącznie koronkę (w przeciwieństwie do 4 przycisków i koronki).
W swojej zegarkowej przygodzie miałem dużo różnych wynalazków, bardziej lub mniej udanych. Oczywiście w związku z tym wiele zegarków sprzedałem. Szczerze - Aerospace Evo był JEDYNYM, który potem śnił mi się po nocach i mocno żałowałem pozbycia się go, zresztą za marny grosz.
Posiadając ostatnio Avengera GMT w wersji Night mission w wersji oliwkowej (polecam kontakt z @Ulotny jakby ktoś był zainteresowany) bardzo spodobał mi się sam koncept pokrycia koperty DLC stąd decyzja o powrocie do Aerospace Evo właśnie w tej wersji. Uważam, że całkowita czerń jest tutaj miażdżąca. Niestety zdjęcia nie oddają tego jak on wygląda w rzeczywistoci - absolutna miazga.
Aha - oficjalnie ogłaszam alert nowego paska, bo na tym oryginalnym zgniłozielonym nie wiem czy będę nosił, a zapięcie "deployant" to wymyślał chyba jakiś mocno szkolony magister inżynier
Wszystkim dziękuję za miłe słowa w reakcji na ten zakup
Ciąg dalszy już potem w wątku Breitlinga (@beniowski - nowy pasior też)